#QXNxV

Dziś troszkę narzekania. Z małżonkiem tworzymy związek, w którym każdy z nas ma swoją pasję, znajomych i czas dla siebie. Oczywiście spędzamy razem czas, ale kiedy na przykład ja mam ochotę wyjść do kina, a on niekoniecznie - idę sama i nie robię wielkiego problemu. Dzięki temu unikamy sytuacji, gdzie mąż chce wyjść na piwo z kolegami i oblewa go zimny pot, kiedy musi mnie poprosić o wychodne, a ja swobodnie mogę umówić się z koleżankami na drinka bez wyrzutów z jego strony. Co najważniejsze - obydwoje jesteśmy szczęśliwi żyjąc w takiej "konfiguracji" i bardzo się kochamy. Poza tym zawsze wieczorami siadamy w kuchni i rozmawiamy - to jest taki nasz czas.

Dlaczego zatem chcę narzekać? Ano dlatego, że większość naszych znajomych tworzy związki, gdzie robią WSZYSTKO razem, nie do pomyślenia jest wyjście bez drugiej połówki gdziekolwiek, a na imprezie muszą siedzieć obok siebie, gdyż rycerz musi średnio co 10 sekund upewniać się, aby jego damie jego serca nic nie brakowało, ani czy (nie daj Boże) nie postanowiła rzucić fochem. Ja osobiście bym się udusiła w takim związku (kiedyś zresztą byłam z chłopakiem, który mnie po prostu osaczył i gdzie bym się nie odwróciła był on), jednakże jeżeli komuś to odpowiada, to mnie nic do tego.
 
Niestety w drugą stronę tolerancja nie działa. Ciągle słyszymy hasła typu: "Jak to byłaś sama w kinie? Od czego masz męża?", "Dlaczego nie siedzicie koło siebie?" i moje ulubione "Powinniście więcej czasu spędzać razem". Ostatnio, kiedy jeden znajomy dowiedział się, że mojego małżonka zazwyczaj nie ma wieczorami w domu, spojrzał na mnie jak na kosmitkę i wywiązał się między nami taki dialog:

- W takim razie co ty robisz w tym czasie?
- Wiesz, siedzę w oknie z chusteczką i płacząc odliczam minuty do jego powrotu.

Cóż, kumpel nie wyłapał ironii i dostaliśmy cztery telefony z propozycją terapii małżeńskiej od znajomych. ;)

A tak na marginesie: czy to, że z mężem potrafimy również spędzać miło czas osobno, kwalifikuje nasz związek jako ten "gorszego sortu"?
Ryoka Odpowiedz

Najważniejsze ze wy jesteście zadowoleni. Olać innych!

Hyrui

Dokładnie, jak dla mnie taki związek to związek idealny i jeśli jesteście w nim szczęśliwi (co mnie zresztą nie dziwi) to nie ma czym się przejmować, ani czego zmieniać. Jednak muszę tutaj zaczepić o pewną rzecz. Na początku wyznania autorko piszesz, że zawsze wieczorami siedzicie i rozmawiacie, a później w wyznaniu piszesz, że Twojego małżonka zazwyczaj nie ma wieczorami w domu, więc coś tu chyba jest nie tak w tym wyznaniu.

oKey

Hyrui wieczór długi, prawdopodobnie zdążą ;)

nati828

Też tak uważam.

Gravity

Dziwni znajomi ;O

Adamovirus20

Też byłem w takim związku: "róbta co chceta". Zakończył się po 2 miesiącach

GallaAnonim Odpowiedz

Masz świetny układ z mężem, inni po prostu nie umieją tego zrozumieć

Rambidan

Jaka jest geneza tego nicku?

ToTylkoJa90

Tak jak ona nie potrafi zrozumieć ludzi, którzy żyją w innych związkach.

GwynbleiddTheWhite

Ale ona przynajmniej nie próbuje ich zmieniać.

GallaAnonim

@Rambidan, to jedyna postać historyczną którą tak łatwo zapamiętałam, no i jestem dziewczyną, więc... :)

Rambidan

Ale... on był po prostu przybyszem z zagranicy. Nie wiemy nawet czy był gallem. jeżeli nim był to mi się zdaje, że dziewczyna z galii to galijka a nie galla

GallaAnonim

No widzisz, w szkole nikt mi o tym nie powiedział. Ale to jedynie odniesienie do nazwiska: Gall Anonim. A na łacinie Pani mówiła ze żeńskie imię w Rzymie tworzyło się przez dopisanie litery A na końcu. Więc Galla Anonim

gatewayplus Odpowiedz

Według mnie jesteście jednymi z niewielu rozsądnych, bo przecież ile można czasu spędzać razem? Jesteście małżeństwem, a nie bliźniętami syjamskimi. Popieram was w 100% i mam nadzieję, że mój przyszły związek będzie działał na podobnej zasadzie.
Szczęścia!

Abigail666

Boże w końcu jest jakaś para, co myśli tak, jak ja. To może ja też znajdę kogoś podobnego pod tym względem.
A co do spędzania razem czasu, to ciekawe o czym gada taka para, co ciągle jest ze sobą. Poza tym, trzeba mieć okazję, żeby zatęsknić za sobą.

Bastion

Dołączam się do was, w końcu jakieś normalne związki! :D

BlackToxicSide Odpowiedz

Czytając pomyślałam, że bardzo fajny układ, aż doszłam do zdania "...że mojego małżonka zazwyczaj nie ma wieczorami w domu". To już zabrzmiało jak dla mnie źle. Rozumiem: czas dla siebie- możliwośc posiadania własnych znajomych, pasji, życia i przestrzeni. ale jak dla mnie związek jest budowany przez codzienność, a zdanie to zabrzmiało jakby jedyne co was łączyło to wspólne rachunki i spanie obok siebie w łóżku.

kinderka

Chciałabym dodać, że doba ma 24 godziny, a mój małżonek wychodzi wieczorami realizować swoją pasję i ,,znika" na około 1,5 godziny. Łączy nas bardzo głęboka relacja, przeżyliśmy ze sobą wiele ciężkich momentów i aktualnie jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi, kumplami od piwa i kochankami. Nadal potrafimy przegadać całą noc i jesteśmy przed sobą w 100 % szczerzy, po prostu dajemy sobie własną przestrzeń. Chyba najważniejsze jest to, że jesteśmy w tym szczęśliwi prawda? Nikogo tym nie krzywdzimy i jak wspomniałam powyżej brak obecności męża w domu przez 1,5 godziny dziennie nie oddala nas w żaden sposób od siebie. Nie rozumiem skąd taki pęd do oceniania.
Pozdrawiam :)

Pinda Odpowiedz

Chyba wręcz przeciwnie, jesteście w 100% normalni. Ja też rzadko chodzę z mężem do kina, bo lubimy coś zupełnie innego. Mamy 2-3 pary wspólnych znajomych, poza tym każde ma swoich "osobnych" znajomych, z którymi spotykamy się osobno. Ba, nawet się odwozimy na te osobne imprezy, żeby nie kombinować jak wrócić do domu po piciu. A poza tym mamy całe mnóstwo czasu, który spędzamy tylko we dwoje. A na wspólnych imprezach rzadko siedzimy obok siebie, bo ja muszę się nagadać z psiapsiółami, a on niekoniecznie musi słuchać o czym gadamy.

szyszymora Odpowiedz

Relacja, która wszystkim daje to, czego potrzebują jest dobra. Ja nie widzę nic złego ani w takich, gdzie ludzie się "sklejają ze sobą" ani takiej jak opisana w wyznaniu, ani w takich całkiem na odległość.

A znajomi może pytają z troski, a nie dlatego, że uważają związek za "ten z gorszego sortu". Jeżeli znajomy nie wyłapał ironii, to faktycznie mógł uznać to za powód do zmartwienia.

whiterabbit Odpowiedz

Ja mam podobnie w związku. To oczywiste, że jeszcze przed nami, nasza połówka miała już swoich przyjaciół, hobby. Beznadziejne jest nagle z wszystkimi skończyć znajomość, bo chłopak.
Ja się cieszę, że mam taki układ i że nie wchodzimy sobie wzajemnie do dupy w każdej sekundzie :)

AndyAnderson Odpowiedz

Ludzie zawsze będą gadać. Jeśli tworzycie związek, w którym jesteście szczęśliwi to w czym problem? Myślę, że wielu znajomych chciałoby mieć tyle wolności co Wy. Szczęścia.

werru Odpowiedz

Po co narzekasz na to ze ktoś chce być ze sobą non stop razem? Jeżeli mają taką potrzebę to proszę bardzo. Tak samo Ty masz prawo spędzać jak i ile czasu Chcesz że swoim mężem. Więc nie lej tu hipokryzją, bo najpierw marudzisz na wcześniej wspomniane związki a potem uzalasz się że inni Cie oceniają.

kinderka

Nie ,,leję" hipokryzją jak to ująłeś (ujęłaś). Nie mam problemu z tym, że ktoś ocenia mój związek, tylko że bardzo często jest on przedmiotem rozmów i stajemy się z mężem adresatami ,,złotych rad".

wiecznastudentka Odpowiedz

ej, tez tak mam! ide gdzie chce i z kim chce i nikt mi nie mowi, ze nie moge albo zebym juz wracala. za to maz nigdzie by nie chodzil, to siedzi w domu przed TV. i jakos tak nam sie wiedzie ;)

Zobacz więcej komentarzy (47)
Dodaj anonimowe wyznanie