#wqcFq
Jechałam raz nocnym. Wracałam z pracy, byłam w autobusie sama, na ulicy nikogo. Siedziałam na samym przedzie i już nie pamiętam, czy rozmawiałam wcześniej z kierowcą, czy sam z siebie zapytał gdzie wysiadam. Powiedziałam nazwę przystanku, a on się zapytał o ulicę, w sumie też powiedziałam i kierowca zamiast na przystanku, zatrzymał się na wysokości mojej ulicy, tak żebym miała bliżej do domu. Miłe to było.
PS. Często jeździłam tą linią o tej godzinie, a siadałam z przodu i kierowcę widziałam już kilka razy.
To bardzo sympatyczne.
Tylko żeby potem nie miał problemów (jakiś "uprzejmy" zobaczy, podkabluje, że nie na przystanku wysadza pasażerów i kierowca może stracić pracę - nie życzę, żeby nie było!).
Tak jak kierowca "wesołego autobusu" ze stolicy... :(
Ale on chyba został przywrócony do pracy, czy nie...? Szczerze napiszę, że coś mi się obiło o uszy, ale nie zagłębiałam się aż tak.
@GoMiNam pracuje już od dawna z powrotem. To znaczy czytałem artykuł sprzed 1,5 roku, może już przestał
Miły pan
Kilka autobusowych wyznań? Chyba kilkaset.
No to teraz kilkaset nudnych plus jedno :/
wyjątkowo nie widzę żeby to wyznanie było odpowiednie na tę stronę, może dlatego, że wiele razy, gdy wracałam nocnym i byłam jedyną pasażerką, to kierowcy podwozili mnie do domu. nigdy mi nie przyszło do głowy żeby pisać o tym wyznanie.
No nie wiem jak dla was, ale dla mnie to po prostu dziwne :P
Co w tym anonimowego?
Co w tym anonimowego?
Bo brak numeru autobusu - dalej jest anonimowy.
Niemożliwe. Moja mama jakoś autobusem jeżeli od dawna, więc osobiście wiem jakie kary ZDZiT kasuje za choć złe dojechanie do przystanku. Zresztą tam są kamery. Albo ten "kierowca" lubi szukać nowych prac i tracić kilka stów, albo sorry, ale to bzdury.
jeździ#
Aż się ciepło robi na serduchu :)
W moim rodzinnym mieście za takie coś jest kara 500zł dla kierowcy :/ A wszystkie autobusy mają GPSy, więc nie ma mowy, żeby którykolwiek zrobił coś takiego...