#BZ6Nj

Od zawsze słyszałam, że mam talent w pewnej dziedzinie artystycznej.
Rozwijałam się, ale dość słabo, ze względu na moje lenistwo. W pewnym momencie to po prostu rzuciłam, bo nigdy innym nie dorównam etc. Ani chłopak, ani przyjaciele, ani rodzina nie potrafili mnie zmotywować. Jednak pewnego dnia coś się zmieniło. Zaczęłam ćwiczyć codziennie i wystrzeliłam w górę, osiągając sukcesy w tej dziedzinie. Nikt nie wie, co się stało, że się wzięłam za swój "talent" i go nie marnuję, ale Wam powiem.

Zobaczyłam podczas ogólnego stalkowania, że mój były wrzucił zdjęcie z jakąś dziewczyną, z którą się całuje, przestalkowałam ją i zobaczyłam, że też jest artystką.
No to ja, jak to typowa dziewczyna - nie będę gorsza od dziewczyny mojego byłego, wzięłam się za siebie i tak zostało do dziś.

PS I tak się rozstali.

#C8kcZ

Mam koleżankę, ba Przyjaciółkę! Przynajmniej tak myślałam do niedawna...
Były czasy, że nie powodziło się jej najlepiej, brak kasy, dużo szło na leki(podobno), na kredyty, na naprawdę auta. Płacz w rękaw jaka to ona biedna. Żal mi było więc głupia pożyczyłam jej kasę! I to był błąd.

2 lata już czekam aż szanowna pani odda. Jest taka biedna, że jej córcia nosi buty Nike, bo przecież w innych sklepach nie ma odpowiedniego dla niej obuwia. Plecak do szkoły za 200, bo przecież musi być super trwały. Co chwila jakieś nowe zabawki, bo tamte już stare(2mies faktycznie stare). Kino tylko w mega wypas galerii gdzie bilety mega drogie. Co tydzień pizza i McDonald.

A już całkiem mega podniesienie ciśnienia jak okazało się, że pojechała z rodzinka na wakacje, bo odpoczynek się należy! A moja kasa?! Co miesiąc słyszę to samo, że odda i jakoś zawsze jakieś ma nieszczęście.

Wiem koleżanko, że to czytasz. Mam nadzieję, że wstyd ci się zrobi i w końcu oddasz moja kasę. Tak moja, którą ciężko zarobiłam pracując i biorąc nadgodziny. I przykro mi, że jesteś taka perfidna zołzą, która nie wie co to przyjaźń.

#M22Di

Chciałam popełnić samobójstwo.

Po rozwodzie rodziców, ojciec wyjechał, a ja zostałam z mama i bratem. Po pewnym czasie mama znalazła sobie faceta, a ja zostałam zepchnięta na bok. Zostałam w tym sama, brat nie odzywał się do mnie, ojciec też, a mama była zajęta nową miłością.
Az w pewien wieczór nie wytrzymałam i wzięłam garść tabletek, na szczęście były to witaminy, tabletki na spalanie tłuszczu i nasenne (tych było najmniej). Trochę źle się poczułam, poszłam spać, a potem zwymiotowałam. A co w tym wszystkim najgorsze? Że nikt o tym nie wiedział, moja mama nawet tego nie zauważyła..
A ja do dzisiaj żałuję, że jako 10-latka nie miałam pojęcia jakie leki trzeba wziąć i wzięłam te, które mi nie zaszkodziły.

#YyCax

Wyznanie będzie o tym, jak facetom nigdy nie dogodzisz ;).

Chyba każdy facet marzy o inteligentnej, seksownej dziewczynie, której nigdy nie boli głowa, podczas okresu potrafi się zająć facetem w inny sposób... Jednym słowem zawsze ma ochotę na małe co nieco.

Wielu z Was pewnie zmieszało się już po pierwszych dwóch zdaniach, więc może zacznę od początku. Nigdy jakoś nie miałem szczęścia do dziewczyn i jest to mój pierwszy związek.
Przez pierwsze miesiące związku wszystko wyglądało raczej normalnie. Dziewczyna była dziewicą, ja prawiczkiem, można powiedzieć, że odkrywaliśmy się nawzajem. Sama mówiła, że nigdy nie będzie "oralu", bo to obrzydliwe. Teraz może to robić codziennie. Na początku nie powiem, podobało mi się to. Ale szybko przestało, zaczęło mnie to męczyć, nudzić. Straciłem chęć przyjeżdżania do niej (a mam około 50 kilometrów). Chcę się położyć, przytulić, obejrzeć jakiś film, a zawsze kończy się to tak samo. Nie da się obejrzeć jednego filmu do końca, o bezczynnym leżeniu już nawet nie wspomnę. Zaraz zaczyna się łapanie za krocze, "obmacywanie" i tym podobne. Wiele razy jej o tym mówiłem, tak jak o łapaniu mnie za "piersi i tyłek", jednak za każdym razem skutkowało może na godzinę. Doszło nawet do tego, że zacząłem symulować przez dobry miesiąc zapalenie miejsc intymnych (nie będę wchodził w szczegóły), żeby tylko mieć chwilę spokoju. I może ze stymulacją mojego członka był spokój, lecz obmacywanie stało się intensywniejsze. Nie mam pojęcia co robić, nie mam najmniejszej ochoty do niej przyjeżdżać. Przyjaciel stwierdził, że przesadzam i że sam by taką "nie pogardził". Nie chcę jej zostawiać, bo jesteśmy razem już prawie rok i mimo wszystko ją kocham, ale czuję się jak seks zabawka, nie jak jej facet, i mam tego już dosyć.

W sumie nie wiem co chce osiągnąć tym wyznaniem, może chcę się wygadać, może liczę na jakieś porady, albo liczę na to, że to przeczyta. W każdym razie mam radę dla Was, dziewczyny: nie sugerujcie się internetem i memami. Facet nie chce tylko seksu i jedzenia. Na pewno nie facet, który traktuje Was na poważnie.

#MSDX9

Denerwuje mnie poprawność polityczna w filmach.

Nie jestem rasistką, ale widząc film, w którym akcja rozgrywa się w średniowieczu i czarnych rycerzy, ogarnia mnie irytacja. Tak samo jak śmieszne wydaje mi się, gdy historia toczy się na początku ubiegłego wieku i dostrzegam czarnoskórych w cylindrach, drogich marynarkach, uczestniczących na bankietach z białymi. Bardzo często dostrzegam takie przypadki, w zasadzie zawsze w filmach amerykańskich.

Ostatnio podczas oglądania czegoś razem, mój chłopak zapytał dlaczego ryczę ze śmiechu. Śmiałam się, bo film opowiadał o Krzyżowcach i dostrzegłam czarnoskórego rycerza zakonu krzyżackiego.
Rozumiem, że należy szanować ludzi bez względu na kolor skory, ale błagam - taka przesadna polityczna poprawność wygląda komicznie. Nie wiem, tylko mnie takie rzeczy denerwują?

#ybjx8

Nigdy nie lubiłam kręgli. Mając 15 lat dałam się namówić na wyjście. Efektem był złamany palec.
Ale to jeszcze nic! Mój biedny narzeczony wpadł na "genialny" pomysł zorganizowania wieczoru kawalerskiego właśnie na kręglach... I wiecie co?

Bidulek miał takiego pecha, że jakaś blond ciamajda, rzucając kulę, potknęła się i upadła rozkrokiem na jego penisa. Kilka razy... Na domiar złego zaraziła go jakimś syfem.
Wiedziałam, że kręgle to zło. Powinni tego zabronić...

#FN76B

Któregoś razu wracałam autobusem do swojego miasta. Tak się składa, że ten autobus w godzinach 13:00-15:00 zabierał również wielu uczniów szkół średnich, dlatego młodzież zajmowała co najmniej połowę miejsc. Usadowiłam się gdzieś w środku, obok mnie było wolne siedzenie. Przede mną usiadł chłopak, około osiemnastoletni, który również miał obok siebie wolne miejsce.

W pewnym momencie do autobusu wszedł mężczyzna, miał może jakoś czterdzieści/pięćdziesiąt lat. Na oko budowlaniec, sądząc po ubiorze. Widać było gołym okiem, że albo był wykończony pracą, albo źle się czuł. Nie wyglądał na pijanego. Podszedł do pierwszego wolnego miejsca - obok młodego chłopaka i to, co się wydarzyło, zapamiętam na długo. Chłopaczek DOSŁOWNIE wypchnął mężczyznę z siedzenia, złapał go za plecy i z całej siły popchnął.

Facet (nie spodziewając się tego) poleciał na oparcie fotela przed sobą, a pół autobusu usłyszało z ust chłopaka "KUURWA, ZAJĘTE DLA KOLEGI!". W pierwszej chwili mnie zamurowało, byłam w szoku, widząc tę akcję. Po chwili doszłam do siebie i zwróciłam się do mężczyzny:
- Proszę, niech pan siądzie obok mnie, widocznie chłopcy muszą zagrzać na siedzeniu swoje cipy.

Chłopak zmierzył mnie nienawistnym spojrzeniem, ale nic nie powiedział. Mężczyzna nie śmierdział alkoholem, tylko pracą (jeśli wiecie, co mam na myśli), podziękował mi i siedział całą drogę w ciszy, tylko wzdychał co jakiś czas, jakby był naprawdę wykończony.

Nie rozumiem, jak można było tak potraktować człowieka? Bezczelnie złapać za plecy i wypchnąć, w głowie mi się to nie mieści! Nie muszę chyba dodawać, że prócz mnie nikt nie powiedział ani słowa, a kolega chłopaczka (który szedł tuż za mężczyzną) jeszcze mu gratulował czynu z szerokim uśmiechem na twarzy.
Dodaj anonimowe wyznanie