#govHn

Wczoraj wieczorem wybrałam się na spacer w jednym z większych polskich miast z dostępem do morza. W pewnym momencie zobaczyłam dziwnie zachowującego się człowieka na wózku inwalidzkim. Z daleka wyglądał na brudnego i zaniedbanego; stał przodem do wózka, opierając się rękami na podłokietnikach, powłócząc nogami. Chyba próbował usiąść na wózku, ale ten mu odjeżdżał. Jednak była noc, on coś mamrotał, pojękiwał i zataczał się.
Wokół było sporo osób, nikt nie zwracał na niego uwagi.
Podeszłam do niego i zapytałam o co chodzi i czy mu pomóc, on coś mamrotał, więc przyblokowałam stopą jedno z kółek, on się jeszcze raz wdrapał. Udało się, bo przyblokowany wózek nie odjechał.

Moje wyznanie nie dotyczy jednak chwalebnego czynu, ale niezbyt chwalebnej motywacji.

Wyobraźcie sobie, że szłam tą drogą w nocy, wokół było trochę ludzi. Totalnie nie chciałam pomagać temu człowiekowi, bo trochę się bałam (noc) i brzydziłam (brudny, wyglądał na bezdomnego).
Ostatnio widziałam w internecie sporo akcji-prowokacji społecznych odnośnie pomagania (ukryta kamera itp.).
Moją jedyną motywacją było to, że nie chciałam być postrzegana jako jedna z osób, które na filmikach przechodzą obojętnie.

Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że gdy podejdę do wózka okaże się, że to jakiś przebrany za bezdomnego człowiek, ale woń, którą wyczułam będąc już 3 metry od niego, wyraźnie pokazała, że jest inaczej.
Nie chciałam do niego podchodzić. Nie chciałam mu pomagać. Po udzielonej pomocy nie czułam najmniejszej satysfakcji.
Zastanawiam się - to ja jestem chora czy czasy, w których żyjemy?
Madziol Odpowiedz

Brutalnie prawdziwe

AkariStyle

Ostentacyjnie szczere.
Przypomniała mi się animacja Jacka Makarewicza XD O tym muzeum czy jakoś tak

Burzujka Odpowiedz

Rozumiem Cię, ten człowiek (mimo że niepełnosprawny) był jakiś podejrzany i zauważyłaś to już z oddali. Brudny, smierdzial, więc może również z tego powodu nikt nie reagował. Myślę, że gdyby jakoś kulturalnie poprosił i był schludny, znalazlby się ktoś kto by mu pomógł. Sam fakt niepełnosprawnosci wzbudza w ludziach obrzydzenie, tak już po prostu jest. Ludzie współczuja, ale też się brzydza

nata

Mnie brzydzi jedynie niepełnosprawność psychiczna.

two2face Odpowiedz

Jeśli to był Szczecin (w końcu nad morzem :) ) to jest tutaj jeden taki Pan który tak wiecznie chodzi, jak mu się pomoże to po chwili i tak wraca do swojej standardowej pozycji czyli prowadzi wózek tyłem i trzyma się oparć na ręce przy siedzeniu - ten typ tak ma :)
Ale i tak brawo za reakcje ;)

ARBUZwKIELISZKU Odpowiedz

Zawsze czuje takie ciepło na sercu jak czytam, że ktoś komuś pomógł bezinteresownie. Zawsze też oburzam się na znieczulicę ludzką. Jednak jadąc autobusem, wstrzymuję oddech widząc wsiadającą osobę na wózku, czy z białą laską. Myśl, że miałabym pomóc napawa mnie czymś co mnie przeraża... poczuciem zażenowania. Zawsze naszczęście ktoś inny jest bliżej i pomaga ale wiem, że jakbym była ja bliżej to bym nie miała wyjścia, a po wszystkim czułabym się tak jakoś niezręcznie.

BlachazRdza Odpowiedz

Czasy

kefir Odpowiedz

Czasy,w których żyjemy.

karolyfel Odpowiedz

Ja bym obstawiał, że to z tym kolesiem coś nie teges, ale mogę się mylić.

bialysweterek Odpowiedz

Nic dziwnego, ze po przytrzymaniu noga wozka nie poczulas satysfakcji. To pomoc, ktora powinna byc naturalna, a ty oczekiwalas braw od tlumu?

takasobiejaaa Odpowiedz

I jedno i drugie :/

ogienek Odpowiedz

Chyba czasy...

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie