#B28qw
Znacie to uczucie kiedy studiujesz, bo mówili, że przyszłość, że pieniądze, Twoje kalkulacje oparły się na tym, że wolisz ścisłe przedmioty, a nie humanistyczne, a na dodatek w rodzinie mamy już informatyka i bardzo dobrze sobie radzi. I tak proszę bardzo, studia zostały wybrane. Dziś tata przyszedł do mojego pokoju, zobaczył, że walczę z odrobieniem jednej z tych gorszych prac domowych, spytał czy wszystko jasne i zanim odpowiedziałam, usłyszałam "E tam, lubisz to, to z pewnością sobie poradzisz".
W głowie pojawiły się różne myśli, po co mi te studia, może nie warto. Po dłuższych zastanowieniach stwierdziłam, że wcale nie lubię tych studiów, nie lubię tego czego się uczę, nie lubię tego z czym wiążę swoją przyszłość. NIE LUBIĘ. No dobra, w takim razie poszukajmy czegoś innego, przecież zmiana studiów to nie koniec świata, może jest coś innego co chciałabym robić... Jak się okazuje, ja niczego nie lubię, nic mnie nie interesuje na tyle, żeby uczyć się tego i wiązać z tym przyszłość. Nie mieści mi się to w głowie, że żyję tak pozytywnie, a nawet nie mam zwykłego hobby. Jeśli znajomi by odeszli (nie wiadomo jak będzie po studiach), wyprowadzę się to zostanę sama, nawet bez hobby.
Może nie anonimowe wyznanie, ale moje wyznanie na pewno.
To ja
#jateż
To ja
I ja też
I ja #metoo
I ja, z tym ze moim marzeniem była weterynaria, ale jestem uczulona mam sierść psa i kota. Wylądowałam na ekonomii.
Mam tak samo
Bardzo dużo ludzi tak ma po roku czy dwóch studiów. Bo dopiero wtedy zaczynają na poważnie myśleć, co w tym życiu robić. I wtedy mają największą możliwość "ułożenia" sobie tego przyszłego życia. Pytanie tylko, czy do pracy przydają się studia?
Też się dołączam
Ja nie studiuje właśnie dlatego że nie czuję żeby mnie coś interesowało i mam z tym problem bo papierek może się w przyszłości przydać, ale nie chcę się zmuszać.
Rosallie, chyba w takim razie nie bardzo zalezalo Ci na tym kierunku?
Istnieja odczulania. Mam w rodzinie alergikow, chociazby u siebie w domu razem z 4 psami. Przebywajac ze zwierzakami w koncu nabiera sie jakiejs odpornosci, czy jakkolwiek to zwal(nie jestem zadnym znawca) i jakies leki juz nie sa potrzebne.
Wiesz ja kiedyś też kiedyś myślałam że trzeba słuchać samej siebie, nie lubiłam swoich studiów i myślałam że muszę znaleźć swoją drogę. ...a potem po drodze spotkałam faceta ,urodziły się dzieci i obecnie sprzątam kibele w Anglii..Także skończ te studia,zawsze jakiś papier i jednak pieniądze są ważne w życiu o to jak się je zarabia.Może po drodze zaczniesz lubić to co robisz.
:D motywujący komentarz :D
Nie trzeba sprzątać kibli do emerytury. Jest jeszcze droga awansu.
Hyssicara, jaka jest droga awansu sprzątaczki? I to Polki w Anglii? Starsza sprzątaczka kibli?
Blacha - owszem, można awansować. Znam taka osobę, najpierw sprzątanie w Anglii, potem została w tej firmie menadżerką. Swoim wysiłkiem teraz dotarła do pracy w szpitalu i asystuje przy zabiegach.
Po studiach dobra praca opłaci ci wszystkie ewentualne hobby i pasje, będziesz miała więcej możliwości a inne studia zawsze możesz zrobić po tych,szukanie na oślep czegoś nowego straci ci tylko więcej czasu.
Ja jestem dziewczyną i też wydaje mi się, że nie mam żadnego hobby i nie jestem w niczym dobra. Kocham muzykę - jednak do tworzenia nie mam smykałki. Kocham oglądać piłkę nożną jednak sama w nią grać nie umiem. I z kilkoma innymi rzeczami też tak jest. Lubię sprzątać i wychodzi mi to w miarę ale nie chce zostać sprzątaczką...
miałam ten sam problem, zaczynałam kilka kierunków i rezygnowałam, bo mi się nie podobało. marzyła mi się kryminologia i kryminalistyka, ale nie było takiego kierunku w moim mieście, a nie miałam kasy żeby gdzieś wyjechać. miałam tylko jedno największe hobby, fotografię, ale nawet nie myślałam, że to można studiować, przecież to tylko robienie zdjęć ;) no i przypadkiem odkryłam, że w moim mieście jest taki kierunek, poszłam, sprawdziłam i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. może masz coś co lubisz robić, ale nie myślisz o tym jak o studiowaniu, bo studia to tylko ścisłe albo humanistyczne.
Jezu mam tak samo.. Dostałam się na studia o których marzyłam od dziecka, a teraz czuję się jakby spełnił się mój koszmar a nie marzenie.. Jednocześnie nie widzę dla siebie alternatywnego kierunku i nie mam jaj żeby te studia rzucić. Jedyne co mnie trzyma to to, że może później będzie trochę lepiej.
Mam prawie zupełnie odwrotnie ;) Moje życie dla większości ludzi wygląda niczym bezsensowna droga przez mękę. Zamiast studiów wybrałam ciężką pracę. Odradzali mi to wszyscy, śmiali się, że w dzisiejszym świecie to wstyd żyć bez wyższego wykształcenia. A ja jestem szczęśliwa z tego, co mam i nie żałuję ani minuty. Bo żyję tak, jak chcę, co - gdybym została na studiach - byłoby niemożliwe jeszcze przez długie lata. Najgorsze jest zmuszanie się do czegoś, czego nie chcemy. Nie mówię, że jeśli rzucisz studia, to wyrosną Ci od razu skrzydła, ale przemyśl może np. zmianę kierunku, lub pracy, na jakieś bardziej dopasowane do Ciebie.
Nie tyko ty tak masz. Poszłam na studia, bo tak rodzice chcieli i to tylko ścisłe, bo po humanistycznych nie ma pracy. Z jednej strony nawet lubiłam te studia, ale z drugiej nie mogę znaleźć pracy w tej dziedzinie co wg mnie jest ciekawa, no i pracuję na najniższym szczeblu w czymś całkiem innym, choć też w zawodzie. Ale gdybym znów miała wybrać studia, na które bym poszła to nie wiedziałbym co wybrać, jestem ciekawa świata, mogłabym studiować wszystko, ale nic aż tak bardzo mnie nie interesuje, chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej na dany temat i tyle, nie muszę wszystkiego kuć na pamięć, a potem w tym pracować... A hobby znalazłam dopiero niedawno i jedne planuję w przyszłości przekształcić w własną firmę(o ile nie znudzi mi się to po kilku mscach, bo często tak mam...). Ja bym na twoim miejscu skończyła to co zaczęła, skoro i tak nie wiesz co innego chcesz robić, a w międzyczasie szukaj swoich zainteresowań, na pewno coś kiedyś znajdziesz. ;)
Zastanów się na spokojnie nad tym. Na pewno jest coś co chciałabyś robić, zawód, który podziwiasz. Dla mnie jest już za późno i dalej żałuję.
czy to ja pisalam to wyznanie??? bo tak brzmi