#0ca4O

Jestem skrzypaczką. Kilka dni temu mój sąsiad, który pochodzi z Niemiec, zwyzywał mnie od rasistek, ponieważ nie szanuję jego narodowości, naśmiewam się z niego i obarczam jego rodaków o II wojnę światową, Holokaust i Bóg wie jeszcze co. Dlaczego? Ponieważ zagrałam "Warszawskie dzieci", kiedy on akurat był w ogrodzie.

#rfSNz

Nigdy nie ukrywałam, że lubię sobie zjeść fast foody, słodycze, desery i to właśnie one są powodem mojej wagi. Nigdy nie byłam otyła, czasami, w zależności od okresu mojego życia, zdarzało mi się mieć parę kilo nadwagi, ale przeważnie mieściłam się w granicach normy.
Wiele razy próbowałam się odchudzać na własną rękę - diety, ćwiczenia itp., ale zawsze brakowało mi motywacji, by to ciągnąć. Ani razu nie zdarzyło mi się usprawiedliwić swojej wagi niedoczynnością tarczycy, ale gdy po rozpoczęciu leczenia nieco schudłam - mówiłam znajomym, że to może być przyczyna.

W końcu wybrałam się do dietetyka, który okazał się być najbardziej rzeczową osobą, jaką poznałam. Przedstawił mi trzy typy ciała: ektomorfik (szybki metabolizm, trudności w przybraniu masy), mezomorfik (typ idealny, nie ma większych trudności z przypakowaniem lub utratą wagi) oraz endomorfik (wolniejszy metabolizm, tłuszcz "chętniej" osadzający się w okolicy brzucha, ud i piersi), czyli ja. Poinformował mnie, że w tym wypadku nie da się iść na łatwiznę, że żadne magiczne tabletki mi nie pomogą i jeżeli mi zależy na utracie wagi, to już zawsze będę musiała się starać. Kazał mi wywalić z diety gluten i cukry proste. Zaproponował dietę ketogeniczną z możliwością przerzucenia się na paleo po utracie wagi, oraz wysiłek fizyczny przynajmniej dwa razy w tygodniu. Brzmi banalnie, ale te dwie rzeczy, których musiałam się pozbyć z diety, były składnikiem wszystkich moich ulubionych potraw. Co do ćwiczeń nie miałam problemu.

Po kilku miesiącach wyrzeczeń udało mi się zrzucić 7 kg, choć nadal miałam szerokie biodra, duże piersi i stykające się uda ze względu na typ budowy.
No i OK, niby jestem szczęśliwa, bo ładnie wyglądam, ale cały czas żyję w stresie, bo wiem, że jeśli wyjdę z koleżanką na piwo i burgera, to ona będzie nadal wyglądać świetnie, a ja następnego dnia nie zmieszczę się w spodnie i będę musiała biegać przez tydzień. Tak jak powiedział dietetyk - już zawsze muszę się starać. Jeśli raz odpuszczę, to szybko wrócę do starej wagi.
I widzę, jak moja najlepsza przyjaciółka objada się pączkami i pizzą co drugi dzień, a potem wrzuca na insta zdjęcia swojego idealnego ciała, ale trudno. Ona sobie może na to pozwolić, bo jest ektomorfikiem. I wiem o tym.
Ale potem czytam komentarze na fb wszechwiedzących mężczyzn, twierdzących, że geny nie mają wpływu na wagę, że wystarczy mniej żreć i trochę ćwiczyć. Ale szczerze? Żeby wyglądać jak ta koleżanka, musiałabym się głodzić i spędzać pół dnia na siłowni. Żeby być naprawdę szczupła jak ona, musiałabym chyba połknąć tasiemca.
Więc jeżeli nigdy nie mieliście problemów ze zrzuceniem czy przybraniem wagi, to gratuluję typu ciała, nie dla każdego to takie łatwe. Pamiętajcie o tym na przyszłość.

#iVDXW

Niektórzy lubią, jak komuś się błyszczą oczy. Innych kręci trochę więcej ciałka. Są też bardziej hardcorowi, bawiący się w pejcze i inne takie.
Mnie natomiast podnieca język niemiecki. Gdy słyszę, jak ktoś mówi delikatnym, berlińskim akcentem, to rozpala się we mnie ogień. I to uczucie łaskotania w brzuchu, te sławne motylki. Pochłaniam wszystko, co z tym językiem związane. Muzyka, książki, filmy. Moją najczęstszą fantazją jest Niemiec, który dochodząc, krzyczy mi do ucha coś w stylu "OOOHH JAAA MEIN GOTT!!!", a swój pierwszy orgazm przeżyłam słuchając albumu jednego z najbardziej znanych niemieckich piosenkarzy.

#rZoiC

Kolega sprzedawał kiedyś motocykl, więc wypadało zrobić umowę. Prosi nabywcę "teraz muszę wpisać pana nazwisko", a ten na to"tutaj". Kolega potwierdza "tak, tutaj mam wpisać pana nazwisko", i słyszy "no mówię tutaj". Tak, właśnie tutaj. Po chwili facet prawie się załamał i mówi "to może lepiej pokażę dowód osobisty".
A tam jak byk - Adam Tutaj :D

#2tiin

Tak się akurat złożyło, że sąsiedzi mieszkający nade mną są zwolennikami bezstresowego wychowania. Nie wiem, ile lat ma syn, ale jest na świecie od naszej wprowadzki do bloku (czyli dobre 5 lat). Młody nadal korzysta ze smoczka i jednocześnie był bardzo głośny w godzinach wieczornych. No właśnie - był.

Pewnym rytuałem się stało, że codziennie o 22:37 (młody jest istnym zegarem biologicznym) maluch darł ryjca na całego. Po około 30 sekundach słychać było tuptanie, w jedną, po czym w drugą stronę. Płacz ustawał po jakichś 20 minutach.

Na początku nam to nie przeszkadzało - wiadomo, przecież to dziecko, nie na wszystko ma się wpływ. Jednak w okolicach grudnia ilość decybeli przy wieczornym płaczu nasiliła się do tego stopnia, że nawet zatyczki do uszu nie pomagały (a każde zwracanie uwagi kończyło się fiaskiem - przecież to dziecko). Wraz z głośnością ryczenia wzrosła nadgorliwość (lub chęć zemsty po zawracaniu głowy) jego ojca: wystarczyło, abyśmy po 22 przypadkowo coś upuścili (na podłogę, a mieszkamy na parterze), aby za minutę zastać sąsiada przed naszymi drzwiami.

Postanowiłam zrobić z sąsiadów króliki doświadczalne, eksperymentując z pomysłem, który znalazłam na anonimowych. Mianowicie wlałam do garnka wodę, garnek na szafę tak, aby krawędziami dotykał sufitu, słuchawki na garnek i puszczamy przez nie na fulla hit Sławomira w autoodtwarzaczu :D Ku mojemu zdziwieniu zadziałało, bo dokładnie o 22:01 do drzwi zapukał sąsiad, prosząc o ściszenie muzyki. Rodzice niewtajemniczeni w mój plan popatrzyli tylko na faceta jak na wariata, życzyli dobrej nocy i pozostawili go w osłupieniu.

Po tygodniu takich praktyk płacz naszego małego kolegi ustał, a po dwóch pod nasz dom przyjechał wóz z firmy przeprowadzkowej.

#kSCZq

Jestem uzależniona od podpasek i tamponów. Tak dokładniej, to od kupowania ich i testowania na sobie. Odliczam do każdego okresu i patrzę z zazdrością na kobiety, które właśnie mają okres.
Potrafię przeglądać różne oferty podpasek, porównywać długość, grubość, zapach, czy mają siateczkę, czy mają wzorek na materiale. Tak samo z tamponami - czym się różni ten od tego, chłonność, czy ma aplikator.
Z radością na twarzy kupuję paczki podpasek, w drogeriach czy supermarketach nie przechodzę bez zatrzymania się koło półek z podpaskami i tamponami. Za granicą potrafiłam stać i patrzeć się w supermarkecie na cały regał z tymi produktami, patrząc i porównując różne rodzaje i nieznane mi dotąd marki.
Podczas okresu czuję chorą satysfakcję, kiedy widzę, jak bardzo mam zakrwawioną podpaskę czy tampon. Z radością zmieniam je. Kiedy jestem w publicznej toalecie zawsze patrzę do kosza, czy ktoś przede mną nie zmieniał podpaski lub tamponu.
Nie przeszkadza mi to w życiu bardzo, nikomu nie mówiłam i nikt nie wie. Trzymam to w tajemnicy, a moim największym marzeniem jest wyjechać do innego kraju i spróbować dostępnych tam podpasek i tamponów, bo samo oglądanie ich na internecie mi nie starcza.

#qBe3O

Zawsze chciałam być sportowcem.

W gimnazjum dostałam propozycję dołączenia do szkolnego klubu. Nic takiego, ale cieszyłam się niezmiernie. Pierwsze poinformowane zostało moje rodzeństwo. Ich reakcji nigdy nie zapomnę, mnóstwo śmiechu i teksty typu: "No fajnie, ale przecież jesteś za gruba." Mama stwierdziła, że "fajnie", ale jakoś szczególnie nie obchodziło jej to, a tata? Tata powiedział mi od razu, że i tak nic nie osiągnę.

Miał rację, nie osiągnęłam nic, przestałam chodzić na treningi. Odstawiłam sport na bok, zajęłam się o wiele bardziej nauką.

Dzisiaj oglądając mistrzostwa Europy, usłyszałam, jak każdy z naszych reprezentantów, który udzielał wywiadu, dziękował rodzinie, a zwłaszcza rodzicom za kibicowanie i wsparcie. Za każdym razem płakałam.

#RMtJM

Ubiegłej nocy śniło mi się, że zostawiam swojego męża oraz czwórkę naszych dzieci dla ciemnoskórego, miastowego przestępcy. Moment, kiedy wyznawałam mężowi, że od niego odchodzę i już go nie kocham, był straszny, czułam, jak serce łamie mi się na małe kawałki. Jednocześnie jednak byłam szczęśliwa, że w końcu mogę być z osobą, którą naprawdę kocham. Po tej rozmowie rzuciłam się w ramiona mojemu nowemu partnerowi.
I wtedy się obudziłam.
Mam dwadzieścia lat, nie mam nawet chłopaka, a tym bardziej dzieci.
Mimo wszystko, kiedy pomyślę o tym śnie, czuję emocje nie do opisania. To pierwsze takie doświadczenie w moim życiu.
Dodaj anonimowe wyznanie