#rdaL9

Jestem tak chorobliwie zazdrosna, że kiedy związałam się dość poważnie z chłopakiem i przeprowadziłam się do niego, to wzięłam go na rozmowę i ustaliłam zasady związku. Według nich musiał mi obiecać, że nigdy, ale to przenigdy nie dotknie żadnej innej kobiety i że nigdy nie umówi się z żadną swoją koleżanką na obiad, kawę czy piwo, bo to by była zdrada. Jeśli byłaby to grupa znajomych, wśród których jest jakaś dziewczyna, to też zdrada. Zaśmiał się tylko serdecznie i bardzo spokojnie powiedział, żebym wróciła jednak do siebie do domu.

Teraz jestem sama i po tamtym dniu przez dobry miesiąc stalkowałam wszystkie dziewczyny, z którymi mógł mieć kontakt, bo byłam pewna, że się nie zgodził, bo mnie zdradza. Nie widziałam żadnego innego wytłumaczenia tej sytuacji. Nie wiem, co ja miałam w głowie, bo w dodatku tłumaczyłam sobie ciągle, że to przecież z miłości do niego...

Dziś jestem trochę starsza i troszkę mądrzejsza. Troszkę.

#Zuakq

Od czterech lat mieszkam w Anglii. Pracuję w zawodzie, w Polsce na tym samym stanowisku zarabiałam 5 razy mniej, nie byłam doceniana i nie miałam możliwości rozwoju, tylko dlatego, że jestem kobietą, więc gdy dostałam propozycję pracy w Anglii, zgodziłam się bez wahania. Żyje mi się tutaj dobrze, stać mnie na wszystko co chcę, ale wynajmuję małe mieszkanie i większość pieniędzy oszczędzam. Nie dlatego, że chcę, ale dlatego, że nie mam na co wydawać. Jestem bardzo samotna, nie mam przyjaciół, pracuję z samymi Anglikami, ale nie mamy w pracy paczki znajomych, by gdzieś wyjść w weekend, każdy ma swoje życie. Tęsknię za Polską (bardziej za polskością, niż samym krajem, za wszystkim co charakterystyczne dla naszego kraju) i językiem polskim.

Jako że nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać po polsku, oglądam stare polskie seriale na YouTube - 13 Posterunek, Nianię i Lokatorów. Oglądałam też Miodowe Lata, ale usunęli i nigdzie nie mogę ich znaleźć. Mój każdy dzień wygląda tak, że gdy wracam z pracy, odpalam serial i oglądam aż do pójścia spać, w międzyczasie gotuję, sprzątam, kąpię się, ćwiczę, pracuję, czy nawet czytam, a serial zawsze leci gdzieś tam w tle. Oglądam od pierwszego odcinka do ostatniego, potem kolejny serial, aż przelecę wszystkie trzy i zaczynam od nowa. Przez te cztery lata obejrzałam je wszystkie tyle razy, że każdy odcinek, każdy dialog, każdą scenę, znam na pamięć. Jestem od nich uzależniona, nie mogę przestać. Moimi najlepszymi przyjaciółmi są Jacek, Zuzia, Krysia, Staszek, Helena, Franek, Roman, Frania, Maks, Konrad, Karolina, Czarek, Kasia, Agnieszka, Arni, Władek, Zofia, Luksus i Stępień. Tęsknię za Karolem, Tadzikiem, Aliną i Danką. Jeśli ktoś wie, gdzie mogę ich znaleźć, powiedzcie, bo jakoś tak mi smutno bez ich głosów w moim domu.

PS. Dla tych, którzy będą się zastanawiać, dlaczego nie wrócę do Polski. W Polsce też nie mam znajomych ani rodziny, zawsze byłam samotna, tylko w Anglii bardziej to odczuwam, bo dochodzi tęsknota za językiem, którego nie mam gdzie używać i różnymi polskimi aspektami, jak choćby wyglądem domów czy pogodą. Znalazłam na to sposób, z którego nie mam zamiaru rezygnować i dzięki temu czuję się tutaj lepiej.

#Sszzl

W wieku mniej więcej 10 lat byłam molestowana przez dziadka (ze strony mamy). Teraz, mając 28 lat, dowiedziałam się, że dziadek umiera, ma guza czy uj wie co dokładniej.

Cieszę się... Czekam tyko kiedy umrze i mam nadzieję, że będzie go bolało.

Mam już swoje dzieci, nigdy nie pozwolę, żeby przeżyły to co ja.
Jeszcze nie umarł, ale to już kwestia kilku, kilkunastu dni.

Jestem złym człowiekiem?

#ELneI

Może i jestem złym człowiekiem, ale wprost uwielbiam prowokować płacz u dzieci. Wystarczy chwila nieuwagi rodziców, abym mogła oddać się swojemu osobliwemu hobby. Nie, nie robię tym dzieciom jakiejś dotkliwej krzywdy. Po prostu strzelam do nich raczej mało sympatyczne miny. Za każdym razem się udaje. I ten popłoch w oczach rodziców, kiedy dzieciak zaczyna niespodziewanie płakać... Bezcenne.

PS Staram się to ograniczać ze względu na innych ludzi, bo mimo że ja czerpię z tego dziką satysfakcję, to innych może wku*wiać ryczący dzieciak.

#0v0Rb

Poszedłem na długi spacer z psem, którego niedawno przygarnąłem i postanowiłem, że przejdziemy sobie przez cmentarz. Pies biegał luzem i postanowił "ukraść" pluszową zabawkę ze świeżego grobu małego dziecka. Kiedy szedłem w jego kierunku, żeby mu ją zabrać, zawiało, niebo się zachmurzyło, zrobiło się zimno, pociemniało, a pies popatrzył mi w oczy i bardzo spokojnie odgryzł zabawce głowę. Dwie części pluszaka spadły na mały grób jak w zwolnionym tempie. Pies wabi się Grabarz, a imię dostał od poprzedniego właściciela.

#tB6jF

Wpadł do mnie braciak pełen energii i wynikła między nami taka rozmowa:
- Słuchaj, potrzebuję młotka, przecinaka, wiertarki i wierteł tak na wszelki wypadek - mówi brat.
- Nooo! Nareszcie bierzesz się za remont? Czekamy już wystarczająco długo z rodzicami.
- Yyy... no... eee... no nie. Nie, nie. Nie to.
- No to po co ci to wszystko?
- Stary wpadnij do mnie, to zobaczysz - znów był cały ucieszony. - Kupiłem kokosa w markecie, będziemy otwierać!

#c9GHl

30 lat temu, mając po 7 lat, ja i moja kuzynka Aleksandra znaleźliśmy na strychu mojego dziadka stary karabin. Był to bodajże jakiś mosin. Jako dzieci uznaliśmy, że fajnie będzie się nim pobawić - robiliśmy z nim różne rzeczy, dopóki nie uznaliśmy, nie wiedzieć czemu, że fajnie będzie dostać postrzał.

Tak. Siedmioletnie dzieci uznały, że fajnie będzie się postrzelić by zobaczyć, czy naprawdę jest tak źle jak na filmach.
Na samym początku miała strzelać moja kuzynka, która jednak nie miała na tyle siły, by załadować karabin znalezioną amunicją, wobec czego zamieniliśmy się miejscami.
Przyłożyłem wylot lufy do jej kolana (byliśmy na tyle mądrzy by wiedzieć, że gdzieś wyżej można umrzeć) i nacisnąłem spust.
Kuzynka nie oddała mi strzału, czekał ją długi czas kosztownej rehabilitacji, ja przez dwa tygodnie nie mogłem siedzieć na tyłku, rodzina przez rok była skłócona. Do dzisiaj Aleksandra utyka, ale jako że mieszkaliśmy na jednej wiosce, dorastaliśmy tam i osiedliliśmy się, mamy świetny kontakt.

Na tyle świetny, że moja córeczka (5 lat) uznała, że to będzie świetny pomysł sprawdzić, czy uderzenie 5-kilogramowym młotkiem przez swojego kuzyna (8 lat) w kolano rzeczywiście boli. Położyła się nawet na podłodze, by mieć pewność, że kuzyn trafi w odpowiednie miejsce.
Efekt: Prawdopodobnie jej kolano już nigdy nie odzyska sprawności

No cóż. Co w rodzinie, to nie zginie.

#idXhh

Gdy byłam mała (około 5-6 lat), zostałam w domu sama z ojcem na cały dzień. Nie wiem, gdzie wszystkich wtedy wywiało, ani dlaczego zostawili mnie z nim samą. Ojciec był pijany, pytanie, czy upił się po wyjściu wszystkich (matki i trójki starszego rodzeństwa), czy był już pijany przed ich wyjściem. W każdym razie ja siedziałam na fotelu pół dnia i oglądałam bajki, on spał na kanapie.

W pewnym momencie wstał i zdjął gacie (nic innego na sobie nie miał) i zaczął chodzić goły po pokoju. Bałam się, że coś mi zrobi, więc uciekłam do łazienki (jedyne pomieszczenie z zamkiem w drzwiach) i przesiedziałam tam dobrych kilka godzin do powrotu wszystkich.

Okazało się, że "tatuś" zwyczajnie zlał się pod siebie, więc zdjął gacie żeby je zmienić, a potem znowu poszedł spać, nie zwracając na mnie uwagi. Wywnioskowałam to z wrzasków mojej matki, ale do tej pory wstyd mi za to, że widziałam jego gołego fiuta (a wtedy byłam małą dziewczynką, serio to było dla mnie traumatyczne) i nikomu nigdy o tym nie powiedziałam.
Warto dodać, że to moje JEDYNE wspomnienie z nim przed tym, jak nas zostawił. No cóż, lepsze być nie mogło.
Dodaj anonimowe wyznanie