#SewD1
Ostatnio bardzo mocno się nie wysypiałam, bo mała całą noc każe nosić się na rękach, więc znajoma zaproponowała mi kupienie zabawki, która szumi. OK, można spróbować. Najpierw postanowiłam przetestować szum włączając go na telefonie - bajka, ale co z tego, jak ktoś zadzwonił albo napisał SMS-a, to dziecko momentalnie się budziło. Kupiłam najtańszą zabawkę z tym szumem, a mąż zrobił mi wielką awanturę, że pieniądze wyrzucone w błoto, że przecież z telefonu można puszczać, że nie szanuję jego pieniędzy. Nie docierały do niego żadne argumenty.
Przyszedł weekend, mąż wrócił z pracy, a ja tego dnia miałam panieński koleżanki, więc malutka została przez niecały jeden dzień z mężem. Godzinę później dzwoni mąż i krzyczy "gdzie ta zabawka?" (w tle słychać krzyk małej), więc ja "zobacz tu... zobacz tam... a może tam... Nie ma? Włącz w telefonie dźwięk".
Co 5 minut pisałam do niego SMS-y "Jak mała?", "ale Kaśka jest pijana", "Wyjście mi się przedłuży"... Zadzwonił po kolejnej godzinie, że mam do niego nie pisać, bo musi nosić dziecko na rękach i nie ma jak odpisać i mam tylko pisać lub dzwonić w nagłych wypadkach (co tam, że jak on jest w pracy, to co chwila do mnie pisze lub dzwoni z jakąś zbędną informacją, która w życiu mi się nie przyda).
Tak, zabrałam zabawkę ze sobą na imprezę. Kiedy wróciłam, spał wykończony na fotelu, a mała w wózku. Rzuciłam mu tę zabawkę w twarz i powiedziałam "Tak to wygląda, jak się żałuje pieniędzy na dziecko".
Podziałało.
#Zqozl
Sądziłem, że liczy się fakt oświadczyn, a nie forma, ale widać się myliłem.
Ktoś jest chętny kupić pierścionek?
#y5I8K
Ja natomiast nie mogę powiedzieć o żadnej z tych osób dobrego słowa. Gdy zaczynałem te kilkanaście lat temu szkołę, byłem pełen nadziei, że poznam fantastycznych ludzi, a poznałem takich, dzięki którym wolałem dostać jedynkę lub minusa z odpowiedzi, bo każda moja wypowiedź na lekcji była powodem do śmiechu z tego powodu, że troszeczkę przy sytuacjach stresowych się jąkam. Dlatego po pewnym czasie wolałem w ogóle nie odpowiadać na pytania, no bo jak, gdy twój najmniejszy dźwięk powodował rechot całej klasy?
Gdy próbowałem dołączyć do jakiegoś grupowego zadania, to najczęściej byłem ignorowany i pomijany i słyszałem tylko szepty na swój temat, po co ja tutaj w ogóle jestem lub że mieli to nieszczęście trafić akurat na mnie.
Przerwy spędzałem sam z boku i czasem mijało kilka dni/ponad tydzień, jak mogłem się do kogoś odezwać, co najczęściej kończyło się agresją ze strony z tego powodu, więc później nawet i to sobie darowałem - byle przeżyć dzień i żeby nikt się do mniej o nic nie przyczepił.
Wiec co zrobiłem gdy zrozumiałem, że dłużej tak nie wytrzymam? Wmówiłem sobie i otoczeniu (rodzicom, szkole), że jestem chory na jakąś dziwną i tajemniczą chorobę, która powoduje omdlenia i utratę przytomności. Okazuje się, że gdy jesteś niepełnosprawny od urodzenia, to:
a) lekarze przez twoją niepełnosprawność nie są wstanie stwierdzić, czy symulujesz czy też nie, bo twoja niepełnosprawność może powodować czasem takie objawy, więc musieli ci wierzyć na słowo
b) nauczycieli w sumie nie obchodzi czemu cię nie ma w szkole, bo bez ciebie ich życie jest prostsze.
W związku z powyższym otrzymałem nauczanie indywidualne i żeby poczuć się choć trochę mniej samotny, zacząłem grać w gry online, gdzie nikogo nie interesowało jak wyglądam, czy jestem sprawny itp. I nagle stałem się jednym z najpopularniejszych graczy na serwerze, z którym chciał zadawać się każdy, co pozwoliło mi skończyć szkolę i dostać się na studia, gdzie poznałem naprawdę wspaniałą grupę ludzi, dla których okazałem się swojego rodzaju gwiazdą socjometryczną spajającą grupę.
Najgorsze w tym doświadczeniu było to:
- Nauczyciele są ślepi albo udają, że są ślepi
- Gdy przez dłuższy czas nie wychodzisz z domu, to gdy już wyjdziesz możesz dostać szoku jak świat potrafi się zmienić
- Samotność i pustka, którą się odczuwa
- Niestety po studiach się dorasta i ci świetni ludzie mają swoje życie.
#P5v8n
#E507M
#lUpgp
Przerwę na obiad oraz moment, gdy z niej wychodzę.
#wc5zy
Od tej durnej rozmowy minęło 5 dni. Dzisiaj przyszedł z wytatuowanym napisem na kostkach u obu dłoni: „I LOVE ELIZA”.
#ky3Z4
#Bm9Eq
Nie, nigdy jej nic złego nie zrobiłam, nie licząc oczywiście kłótni o zabawki w dzieciństwie.