#BlDhI
Nie byłam molestowana ani gwałcona, ani nic z tych rzeczy. Po prostu byłam oddana zabawie tak samo jak moja przyjaciółka.
Bawiłyśmy się w dom. Raz ja byłam mężem, raz ona. Wtedy po raz pierwszy bawiłyśmy się z takim oddaniem. Nie wiem która z nas i skąd usłyszała zakazane słowo seks, ani która wpadła na to, że jest to całowanie się po miejscach intymnych, ale do dziś pamiętam scenariusz, że mąż wraca do domu i popycha żonę na łóżko, ściąga jej spodnie i majtki, a następnie całuje i liże wiadomo gdzie.
Traumy nie ma, lesbijką nie jestem ani ja, ani ona, wciąż się przyjaźnimy i zgadzamy się, że w pokojach naszych dzieci drzwi nie będzie ;)
#6pXmO
Tak, zapach gówna czuli wszyscy w okolicy.
Przepraszam jeszcze raz współćwiczących.
#IDQMt
Chciałabym o wszystkim zapomnieć, ale nawet podczas seksu z chłopakiem muszę wyobrażać sobie, że robię to z moim tatą. W przeciwnym razie nie jestem w stanie się nawet podniecić.
Brzydzę się sobą.
#HOnVo
Wiecie co odpowiedziała? „Żebym sobie leciał do byłej na wigilię” i obraziła się. Od dwóch dni nie odbiera telefonu.
Co ja zrobiłem źle?
#nDcgb
Ile razy widział pacjentów, którzy biorą chemię z papierosem w ręce, a potem "taki idzie na chemię i zdycha po każdym jej podaniu" i to są słowa mojej siostry, która takimi osobami się zajmowała, bo jest pielęgniarką. Hitem była baba, która paliła i piła, jak to ona mówiła, "lampkę koniaczku przy rodzinnych spotkaniach", a raz w miesiącu lądowała na oddziale, bo ciągłe sraczki ją wykańczały.
Moja rodzina miała dość marnowania państwowych pieniędzy na leczenie osób, które nie chcą żyć. Więc wyjechała za granicę, tam ludzie palący i nie poddający się zaleceniom lekarskim albo zmienią tryb i się będą do tych zaleceń stosować, albo ubezpieczyciel odmówi opłacania dalszego leczenia!!
U nas powinno być tak samo - nie chcesz się stosować do zaleceń lekarzy, to się zadłuż, wtedy zobaczysz, ile musisz płacić za swoje zdrowie. Nie mówiąc już o tym, że ubezpieczenie wynosi więcej dla ludzi palących i z innymi chorobami, które ludzie załatwili sobie sami.
#AOtEm
Chciałem się komuś pochwalić, a gdybym to powiedział znajomym, to uznaliby, że coś ze mną jest nie tak.
#LP1yc
Żałuję wyjścia za mąż. Na początku, gdy się poznaliśmy, myślałam, że to ten jedyny. Podobne zainteresowania, poczucie humoru, plany na przyszłość. Z biegiem czasu odkrywałam w nim coraz więcej zalet. Był czuły, troskliwy, pogodny. Zawsze potrafił mnie podnieść na duchu. Mężczyzna idealny. Był również beztroski i kochany. Nie potrafił jednak rozwiązywać skomplikowanych sytuacji. Na początkach związku bardzo mnie zranił, nie potrafiąc wybrać między przyjaciółką, która chciała nas rozdzielić, a mną. Jednak było, minęło, choć wiele zadr pozostało, trwałam przy nim zawsze.
Sytuacja zaczęła się odwracać. Jego czułość i troskliwość ustąpiły miejsca obojętności. Typowy małżeński problem. Niestety z żony zostałam degradowana na jego opiekunkę. Szybko wyszło na jaw, że mąż nie radzi sobie praktycznie z żadnymi decyzjami. Wszystkie problemy małżeńskie i finansowe zostały na mojej głowie. Mąż miał obowiązek co miesiąc opłacać raty ze wspólnego konta za drobne sprzęty elektroniczne. Nawet tego nie dopilnował. Przez śmieszne kwoty rzędu 100, 200 zł zaczęły przychodzić listy windykacyjne. Do wszystkiego doszedł brak zbliżeń, z wielu wymyślnych powodów. Jego powodów. Próbowałam to z nim przepracować, rozmawiać. Nic nie działało. Stał się oschły, obojętny, leniwy. Nie miał kochanek, był na wypowiedzeniu, siedział w domu i grał całymi dniami. Wpadłam w depresję, kiedy wyłam z rozpaczy nad naszym związkiem, on siedział w pokoju obok na telefonie.
W końcu pękłam. Chciałam odejść, ale on nagle zaczął walczyć o nas. Z przerwami, jednak zaczął się starać na nowo. A ja, nie chcąc po raz wtóry w swoim życiu zostać sama, nie odeszłam.
Minęło trochę czasu i widzę, że na nowo odzyskał mną zainteresowanie. Jest miły, chce być blisko, jednak ja nie potrafię. Widzę w nim nieczułą, fałszywą osobę. Widzę w nim chłopca, dziecko nie potrafiące wziąć się w garść, nie potrafiące podejmować życiowych wyborów.
Widzę, że kocha. Widzę, że mu zależy. Jednak ja nic już nie czuję. A on nie chce odejść. I tak sobie trwamy, ja i on. Sami, bezdzietni, młodzi. Za słabi, by zacząć od nowa z kimś innym.