#LP1yc

Nie kocham swojego męża.

Żałuję wyjścia za mąż. Na początku, gdy się poznaliśmy, myślałam, że to ten jedyny. Podobne zainteresowania, poczucie humoru, plany na przyszłość. Z biegiem czasu odkrywałam w nim coraz więcej zalet. Był czuły, troskliwy, pogodny. Zawsze potrafił mnie podnieść na duchu. Mężczyzna idealny. Był również beztroski i kochany. Nie potrafił jednak rozwiązywać skomplikowanych sytuacji. Na początkach związku bardzo mnie zranił, nie potrafiąc wybrać między przyjaciółką, która chciała nas rozdzielić, a mną. Jednak było, minęło, choć wiele zadr pozostało, trwałam przy nim zawsze.

Sytuacja zaczęła się odwracać. Jego czułość i troskliwość ustąpiły miejsca obojętności. Typowy małżeński problem. Niestety z żony zostałam degradowana na jego opiekunkę. Szybko wyszło na jaw, że mąż nie radzi sobie praktycznie z żadnymi decyzjami. Wszystkie problemy małżeńskie i finansowe zostały na mojej głowie. Mąż miał obowiązek co miesiąc opłacać raty ze wspólnego konta za drobne sprzęty elektroniczne. Nawet tego nie dopilnował. Przez śmieszne kwoty rzędu 100, 200 zł zaczęły przychodzić listy windykacyjne. Do wszystkiego doszedł brak zbliżeń, z wielu wymyślnych powodów. Jego powodów. Próbowałam to z nim przepracować, rozmawiać. Nic nie działało. Stał się oschły, obojętny, leniwy. Nie miał kochanek, był na wypowiedzeniu, siedział w domu i grał całymi dniami. Wpadłam w depresję, kiedy wyłam z rozpaczy nad naszym związkiem, on siedział w pokoju obok na telefonie.
W końcu pękłam. Chciałam odejść, ale on nagle zaczął walczyć o nas. Z przerwami, jednak zaczął się starać na nowo. A ja, nie chcąc po raz wtóry w swoim życiu zostać sama, nie odeszłam.

Minęło trochę czasu i widzę, że na nowo odzyskał mną zainteresowanie. Jest miły, chce być blisko, jednak ja nie potrafię. Widzę w nim nieczułą, fałszywą osobę. Widzę w nim chłopca, dziecko nie potrafiące wziąć się w garść, nie potrafiące podejmować życiowych wyborów.
Widzę, że kocha. Widzę, że mu zależy. Jednak ja nic już nie czuję. A on nie chce odejść. I tak sobie trwamy, ja i on. Sami, bezdzietni, młodzi. Za słabi, by zacząć od nowa z kimś innym.
budyn4 Odpowiedz

Nie macie dzieci. Co za ulga. A zatem wszystko zależy od tego czy się dogadacie by być ze sobą czy nie.

Celnie zauważyłaś, że robi to fałszywie, może nieświadomie - nie sugeruję, że oszukuje. Kto go będzie przewijał, jeśli ty odejdziesz? Kto się zatroszczy o to prawdziwe życie, żeby on mógł się nie przejmować?

asienaebaam Odpowiedz

Kiedy znajdziesz w sobie siłę? Nie szkoda Ci życia na wegetację? Życzę Ci, żebyś podjęła męską decyzję.

hatesmog

A niby czemu trudna, ale dobra decyzja musi być "męska"? :/

ToTylkoJa90

Hatesmog Bo tak się mówi. Po co spinać się o takie rzeczy?

asienaebaam

A dlaczego się mówi „przyszła koza do woza”? Krowie jest smutno...

hatesmog

Yy, tak, bo to automatycznie degraduje wszystko to, co kobiece.
To jakim językiem mówimy, kształtuje to, jak myślimy. Jako nauczycielka polskiego powinnaś to wiedzieć, ToTylkoJa90 (chyba że Cię z kimś pomyliłam?).

Hera741

@hatesmog
związek frazeologiczny «ustabilizowane w danym języku połączenie wyrazów, którego znaczenie nie wynika ze znaczeń tych wyrazów» [ www.sjp.pwn.pl]

Wakacyjny

Kochani @hatesmog to przykład NEOfeministki (nie mylić z feministką), gdyby ktoś nadal miał problem z rozróżnieniem.

asienaebaam

Ale już „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle” jest ok? Czy będzie nam tezaz szkoda facetów?

Puszczalska15tka

@hatesmog Poleć na Bliski Wschód walczyć o prawa kobiet, albo chociaż pójdź do samotnej matki, która mieszka w twojej okolicy i zrób jej zakupy, pomóż jej posprzątać w domu, ugotować posiłek, wyjaśnić jej dziecku zadanie z matematyki, aby mogła odpocząć. Zrobisz w ten sposób o wiele więcej dla kobiet, niż walcząc ze związkami frazeologicznymi w internecie.

hatesmog

Dbanie o język to nie jest taka trudna rzecz. Jakoś nie każdy mówi "zapieprzać jak murzyn na polu bawełny". No, ale skoro nawet tego nie potraficie zrobić, to po co strzępić język.

Hera741

@hatesmog
Posłuchaj @puszczalska15tka
Jest dużo lepszych sposobów na pomaganie kobietom. Jeśli boli Cię ten związek frazeologiczny... To musisz mieć smutne życie. Rozpowszechniając takie głupoty, zarażasz się tylko na hejt, a nic z tego nie wyniknie. Bo ten związek nikogo nie krzywdzi, tutaj nie ma z czym walczyć.

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
PrzezSamoH Odpowiedz

Polecam terapię małżeńską. Nagromadziło się w waszym związku tyle złego, że albo "przepracujecie" to albo wasza relacja skończy się rozwodem po zmarnowaniu kilku lat. Sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, co wolisz. Terapeuta nie będzie was zatrzymywał ze sobą na siłę, jeśli waszego związku nie da się już uratować to pomoże jak najmniej boleśnie rozstać się.

Baaba Odpowiedz

Czemu zawsze jest tak, ze kiedy kobieta się stara, to pozostaje to niezauważone, niedocenione, jakby facet był pewien, ze zawsze bedzie przy nim trwała, choćby nie wiem jak oschły i nieczuły był dla niej. Doskonale Cię autorko rozumiem.
Mój mąż od jakiegoś czasu traktuje mnie jak mebel z fonią, w sumie to chyba nie słyszy nawet że i co mówię. Wraca z pracy i znika przed komputerem. Seks jest wtedy, gdy on tego potrzebuje i wtedy jest to mój obowiazek, w przeciwnym razie przez kolejny tydzień daje mi do zrozumienia jak beznadziejna jestem, bo nie spełniam jego potrzeb i oczekiwań. Zresztą i tak nie mam na to ochoty ciągle sluchajac jak beznadziejną matką i kobietą jestem. Cokolwiek robie, robie źle, jego niepowodzenia to tez moja wina, bo sie czepiam i dokladam mu tym zmartwień. Prosby o zrobienie czegos w domu puszcza mimo uszu, a jak warknę zirytowana, to jestem wariatką i mam sie leczyc. Mam ochotę rzucić to w cholere, ale szkoda mi syna. Jest bardzo z ojcem zwiazany, niedawno stracił siostrę, nie mam odwagi odbierać mu jeszcze ojca. Wiec zaciskam zeby i zyje tak z dnia na dzien, coraz czesciej myslac o rozwodzie. Przepraszam was, poniosło mnie😕

Selevan1

Wybacz, ale już po przeczytaniu pierwszego zdania parsknalem śmiechem. Wiesz dlaczego to jest niezauwazane? Bo takie coś jak kobieca pomoc mężczyźnie czy empatia w stosunku do jego problemów jest tak rzadka, że cholernie ciężko jest na nią trafić. Polecam poczytać swiadomosc-zwiazkow.pl, sprawdzić statystyki, badania, choćby tego jaki jest stosunek samobójstw, rozwodów, bezdomności mężczyzn do kobiet. I wtedy dopiero próbować wysnuć wnioski. Bo te twoje są śmieszne. To trochę tak, jakby jedno dziecko dostało 8 czekoladek, a drugie dwie, a mimo tego to pierwsze marudzilo że ma tak mało.

MogeWszystko91

Bo wie że ma nad Tobą przewagę w postaci syna dla którego się poświęcasz i pozwalasz sobie na takie traktowanie. Myślę, że jakbyś podjęła stanowcze kroki o odejściu to zaczął by się starać, tylko zazwyczaj jest tak że po jakimś czasie znowu pewnie by miał wyjebane. Mam nadzieję że wszystko Ci się ułoży i w końcu odetniesz się od tak toksycznej osoby. Tego Ci życzę:)

PrzezSamoH

Selevan - każda płeć ma swoje problemy, społeczne ramy, "przyzwolenia" i "ograniczenia". Nie zgodzę się z tym, że którakolwiek z płci jest w Polsce bardziej poszkodowana. Tym bardziej, że coraz bardziej zmienia się społeczny stosunek do ról i cech płciowych. Twierdzenie, że empatia wobec mężczyzn nie istnieje jest śmieszne. I nie ma żadnego uzasadnienia.

Baaba

Selevan1 nie masz pojecia jak wiele pomocy otrzymał ode mnie mój mąż. Ale dla niego bardziej zauważalne są przyslugi, które wyswiadczą mu koledzy i to jest przez niego zauwazane i doceniane. To co ja robię jest jakby z definicji zwiazku, kobieta ma pomagać i troszczyć sie o swojego mężczyznę. I dla mnnie to jest oczywiste, jesli leży to w mojej mocy pomagam, i wybacz ze czasem oczekuję zeby to działało tez w drugą stronę, moze za wiele wymagam. W końcu miłość ma być bezinteresowna prawda? Tak ma nade mną przewagę w postaci syna, ktorego skrzywdzić nie chcę, choć coraz częściej sie zastanawiam czy tego nie robię trwając w układzie, ktory degraduje mnie jako kobietę matkę i człowieka do poziomu nic nie potrafiacej wariatki. A jesli chodzi o przytoczone przez ciebie badania, to czysta statystyka nie mówiąca nic o przyczynach tego stanu rzeczy. Co do bezdomności, mężczyźni kończą na ulicy nie z powodu kobiet, bo to niewielki odsetek, a z powodu alkoholizmu i innych uzależnień oraz skłonności do ryzyka, ktorej skutki bywają opłakane. Sądzisz, ze łatwo jest kogoś eksmitowac z wlasnego domu bez wyraźnych powodow i nakazu sadowego? I znów wracamy do punktu wyjścia czyli kobieta ma byc empatyczna w stosunku do mężczyzny, bez wzgledu na to czy pije, bije, ćpa czy trwoni majatek w kasynach, choc to na jej glowie zostaje wszysto, nie ma prawa się bronić i pozbyc pasożyta. Co do samobojstw, kobiety czesto mają znaczie wyzsze poczucie przywiązania i odpowiedzialnosci za innych, niz mezczyzni i to jest ich motor napędowy, dlatego rzadziej decydują sie na taki krok.
Jak dlugo mozna wykazywac empatię i zrozumienie w stosunku do kogos, kto nie odplaca tym samym, jak dlugo mozna akceptowac wymowki i plytkie wyjasnienia i nie moc popelnic zadnego bledu. Jestem rozliczana nawet ze stosunkow ze swoimi rodzicami i siostrą, bo nie traktuję ich tak, jak on uwaza to za stosowne. Parskaj dalej, ale szczerze nie zazdroszcze twojej partnerce...

Anonimek112

Zostaw go na jakiś czas samego z synem.

Przeorganizuje sobie życie i światopogląd, potem może wrócisz i będzie trochę inaczej.

Heppy Odpowiedz

A mi się wydaje, że większość małżeństw ma taki kryzys, nawet jakbyś zmieniła partnera to po paru latach może być tak samo. Związki nigdy nie będą idealne, trzeba nad nimi pracować. Idźcie na terapie. Chyba dusisz w sobie za bardzo różne sprawy.

Beneszq Odpowiedz

Ej, a ja nie kocham mojej żony...
Pewnie dla tego, że nie mam takiej w posiadaniu 😂

Szalka Odpowiedz

Ciesz się ,ze nie macie dzieci! I ruszaj dupę po nowe życie bo Ci się szybko skończy a Ty umrzesz taka niespełniona! Serio! Potem może być już tylko trudniej!

KaskaDupaska Odpowiedz

Bardzo przykre wyznanie. Znajdź w sobie odwagę i zawalcz o SWOJE szczęście.

szczesciara13 Odpowiedz

Mialam podobną sytuację nawet bardzo jedynie po za finansami :) Z tym że mamy dwójkę dzieci. Ale doszłam do wniosku że dzieci będą szczęśliwsze widząc rodziców którzy nie są razem ale sie dogadują niż takich którzy są razem ale nieustannie się kłócą... i tak to po nowym roku się rozwodzimy ;) i nie bede ukrywać jest mi duuuużo lepiej jestem spokojniejsza nie denerwuje sie na dzieci mam do nich wiecej cierpliwości a one mają z nim kontakt kiedy tylko chcą ;) wiec nie mecz się tylko powiedz mu że nic nie czujesz że nie chcesz go oszukiwać i zakończ to :) nie musisz zczynać z kimś innym ;) samemu też można zyć aż ktoś sie w końcu pojawi w naszym życiu ;)

Nikikiki Odpowiedz

Uwierz, robi to tylko po to, żebyś go nie zostawiła. Poczekaj jeszcze trochę, będzie tak jak wcześniej. Ja już w to nie wierzę :(

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie