#rnUvv

Jakiś czas temu po pijaku zachciało mi się jakiejś niezdrowej przekąski. Kupiłam kebabową pizzerinkę. Tak bardzo mi zasmakowała, że od tego czasu kupuję ją podczas każdych zakupów.

Tylko muszę się z tym kryć, bo teoretycznie wciąż jestem weganką, autorką poczytnej książki z wegańskimi przepisami i autorytetem wegańskiego odżywiania.

#MmONO

Mam 19 lat i często czuje się samotna. W związku nie jestem, nie interesują mnie przelotne romanse, czy jednonocne zabawy. Czasami jednak czuję tak silną samotność i niedowartościowanie, że wchodzę na czaty z kamerką. Wybieram kraje anglojęzyczne i szukam... W większości siedzą tam mężczyźni, którzy chcą sobie popatrzeć na damskie wdzięki. Kiedy trafiają na mnie, zaczynają od razu mnie adorować, pisać miłe słówka, komplementować mój wygląd.

Obcokrajowcy są najlepsi, ciągną rozmowę, adorują mnie, często wdaję się z nimi w niewinny flirt. A gdy założę koszulkę, która bardziej odkrywa moje walory patrzą na mnie z jeszcze większym pożądaniem. Ja po chwili rozmowy, nakręceniu gościa - rozłączam się. Wiem, że te czułe słówka są tylko po to aby zachęcić mnie do czegoś więcej, ale tak mnie to podbudowuje, że od razu moja samoocena wzrasta. No i nie czuje się tak samotna... Ot taka moja mala tajemnica. Najlepsze jest to, że nikt mnie o to nie podejrzewa, bo uchodzę za ułożoną i 'grzeczną' dziewczynę.

#2lV75

Moja przyjaciółka przymierza w sklepie stringi na gołą dupę, a później i tak ich nie kupuje. Totalnie nie obchodzi ją fakt, że to niehigieniczne i że inne osoby nie życzą sobie kupowania 'używanych' majtek.

Najgorzej było gdy podczas okresu przymierzała bieliznę. Za nic nie mogłam jej wytłumaczyć, że tak się nie robi i że ubrudzi te majtki. Ale to jak kamień w wodę. Ja już nie wiem jak do niej mówić. Jakieś pomysły?

#UfJ1a

Czytałam tu historie o matkach dobrych i złych, bardziej lub mniej zaangażowanych w życie swoich dzieci. Moja historia jest anonimowa, bo nigdy nie przyznaję się kim jest moja rodzicielka. I nie dlatego, że nie chciałabym, ale nie bardzo wiem co powiedzieć.

Moja mama nigdy ze mną nie rozmawiała. Na żadne tematy. Poza informacjami jakie miała mi do przekazania (domowe sprawy, obiad), nie odzywała się. Pracowała jako księgowa, nie goliła się, popołudnia spędzała przed telewizorem, w soboty gotowała obiad. Tyle. Nie była wesoła, ale czasem zaśmiała się do komedii. Nie była też smutna, nigdy nie widziałam, żeby płakała. Nie złościła się, nie obrażała. Nie bardzo przejmowała się mną ani moją siostrą, ale nie dała nam wejść sobie na głowę. O tym, że istnieje coś takiego jak okres, dowiedziałam się w szkole, to był jeden z niewielu razy, kiedy chciałam z nią porozmawiać. Odesłała mnie do taty.

Od zawsze byłam blisko taty. Córeczka tatusia. Widział jaka byłam skrępowana, w końcu nie miałam więcej niż 10 lat. Zdenerwował się bardzo, bo moja mama powiedziała mu, że już z nami o tym rozmawiała. Podczas gdy tata na nią krzyczał, ona oglądała telewizję z dokładnie tą samą miną, co zawsze. To był pierwszy raz, kiedy nakryliśmy ją na kłamstwie. Od tamtej pory jej nie ufałam, a ona nigdy nie próbowała odzyskać mojego zaufania. Żyłyśmy pod jednym dachem 15 lat, a ja nic o niej nie wiedziałam. Może poza tym, że miała okropny gust filmowy.

Pewnego dnia zniknęła, zabrała wszystkie pieniądze i biżuterię, zostawiając nas z ogromnym długiem. Zarządzała domowymi finansami, rodzice mieli wspólne konto, tata o niczym nie wiedział. Jej brat, a mój wujek, którego widziałam tylko raz, zniknął również. Minęło 18 lat. Wyszliśmy z długów. A ja czasem zastanawiam się co się z nią stało i kim tak naprawdę była.

#Sbprh

Jestem nałogowym onanistą. Co poradzę.

Mam niemal 50 lat na karku, ale onanizowałem się odkąd pamiętam...
Rodzice jako dzieciaka przyłapywali mnie kilka razy, co począć?

Jestem w stałym związku, seks jest częsty i udany, ale...
Otóż właśnie "ale".
Przykład - uprawiam seks rano z moją partnerką, idę do pracy i zaraz co robię to idę do ubikacji, zamykam się i jazda.

Po powrocie z pracy - powtórka zanim Ona wróci z pracy. Czasem nawet dwa razy, jeśli ma na drugą zmianę.

Na razie póki co, jedyną minusową obserwacją jest mała (tak mi się wydaje) ilość wytrysku. Jak mi się uda z różnych powodów nie mieć orgazmu przez np. 2 dni to jest tego wyraźnie więcej.

Na szczęście jak pisałem - seks z drugą połówką jest spoko, oboje czerpiemy z tego radochę, ale zwyczajnie lubię sobie zwalić konia tak dla sportu.
Liczę, że średnio tygodniowo mam jakieś co najmniej 12 orgazmów.
Nie wiem, przyjąć to z dobrodziejstwem inwentarza i się cieszyć, że mogę, czy się martwić, że za dużo potrzebuję?

#K6AfR

Krótka historia o tym, jak czasem nie warto pomagać.

Pamiętacie różne historie z tym, jak ktoś na dworcu pilnie potrzebował pieniędzy na bilet, bo mu brakło itp.? Mnie też to spotkało. Dojeżdżam na studia, a więc codziennie jeżdżę pociągiem. Jakieś dwa tygodnie temu, kiedy czekałam na pociąg podszedł do mnie mężczyzna. Starszy, zadbany, trzymał w ręku kartę płatniczą, był zadyszany i jakby przestraszony. Powiedział, że brakuje mu na bilet, a kartę ma zablokowaną nie wiadomo dlaczego. Cóż, zwykle staram się pomagać ludziom, bo mówią, że dobro wraca. A że nie miałam czasu stać w kolejce po bilet - dałam mu pieniądze. Trochę więcej, niż mu brakowało, więc powiedział, że zaraz przyjdzie zwrócić resztę. Jako że jechał mój pociąg - wsiadłam do niego i pojechałam mając pewność, że komuś pomogłam i myśląc o tym, że w takiej sytuacji kiedyś mi ktoś może pomoże...

Dzisiaj stojąc na dworcu podszedł do mnie ten sam mężczyzna. Z tą samą kartą. Spojrzałam na niego i poczułam złość i zażenowanie jednocześnie. Zdenerwowana dałam mu do zrozumienia, że już do mnie podchodził i to co robi jest zwykłym oszustwem. Speszony szybko odszedł.

Zawiodłam się chyba najbardziej na sobie. Niestety chyba jestem zbyt naiwna. Cóż, będę teraz zastanawiać się kilka razy zanim komukolwiek w ten sposób pomogę.

#q3W8j

Mieszkam i pracuję w Holandii. Pewnego razu po nocnej zmianie zapaliłem z kolegą blanta i poszedłem na autobus do domu. Wsiadam, włączam Netflixa i jadę. Po kilku minutach ogarnęła mnie panika, bo zapomniałem czy jadę do pracy czy z niej wracam. Po krótkim ataku paniki doszedłem do siebie.

#yIPaA

Mam taki sen, który co jakiś czas mnie nawiedza. Zawsze mam po nim wyrzuty sumienia i czuję się okropnie. Jest to sen z gatunku erotycznych. Zwykle wygląda tak, że zaczyna się gorącą akcją z jakimś mężczyzną, czasem jest to mój mąż, czasem nieznajomy. Z jakiegoś powodu nie zaspokajają mnie oni i po jakimś czasie zmieniają się w moją młodszą siostrę (wiadomo, że poziom realności w snach jest mocno obniżony). Wtedy moja siostra dokańcza zadanie, bo właściwie ją o to błagam.
Kiedy się po tym budzę z jednej strony czuję wielką ulgę, że jednak jej nie wykorzystałam, a z drugiej jest mi niedobrze, że w ogóle takie coś powstaje w mojej głowie.

Gdyby miało to kogoś interesować: ja mam 30 lat, siostra 25. Takie sny zaczęły się lata temu. Czasem jest ona w nich w swoim aktualnym wieku, czasem trochę młodsza. Nigdy nie wydarzyło się między nami w prawdziwym życiu nic podobnego.

#xxIgV

Będzie o pewnym nauczycielu.

Byłam niedawno na wycieczce teoretycznie kasowej (ponad połowa klasy + jego córki i ich dwie przyjaciółki) z moim wychowawcą. Od samego rozpoczęcia pierwszej klasy gimnazjum wszyscy nam mówili, że trafił nam się super wychowawca. Wyluzowany wuefista, z podejściem do uczniów. Też tak myślałam. Aż do tej wycieczki.

Czuję się zażenowana tym, co się tam działo. Zaglądanie uczennicom w dekolt, klepanie kiedy akurat się schylają obok niego, sprośne żarty i dwuznaczne lub niesmaczne teksty typu "uważaj, bo ci cyckonosz odfrunie", "uważaj, bo ci to [górę od stroju kąpielowego] rozwiążę", "spokojnie, mamy tu wielu chłopaków, chyba że wolisz z młodszymi, to tam też są. A jak ze starszymi, to jestem to usług" i wiele, wiele innych.

Dorosły mężczyzna zachowywał się gorzej od 16-latków, rzucał kamieniami, zaglądał nam (dziewczynom) w telefony podczas pisania wiadomości, flirtował z większością kobiet, klął co drugie słowo, opowiadał niesmaczne żarty tylko i wyłącznie na temat seksu lub kupy. Każda sytuacja była dla niego dwuznaczna. Nie przejmował się, kiedy było nas w grupie mniej niż powinno, po zaginionych uczniów kazał dzwonić po półgodzinie (jak już się mu po raz setny zwróciło uwagę, że ich nie ma). Kupił mniej biletów autobusowych, niż nas faktycznie było, bo przecież w takiej grupie "nikt nie tego będzie sprawdzał".

To wszystko było tak żałosne i niesmaczne, że nie spojrzę na tego mężczyznę tak samo. Nie wiem, jakim cudem został nauczycielem. Wszystko to robił przy swoich córkach i ich przyjaciółkach. Potrafił w jednej chwili składać dwuznaczne propozycje swojej uczennicy, żeby w drugiej rozmawiać z żoną, która akurat zadzwoniła.

Brak słów.

#jTUPj

Moja matka próbowała odciąć mi rękę.

Nigdy nie miałam dobrego kontaktu z rodziną. Moi rodzice mieli wyjątkowo zaściankowe poglądy, a wszystko co według nich odstawało od "normy", było w naszym domu tępione.

Ja nigdy tego nie uznawałam i już od wieku wczesno-nastoletniego plątałam się w towarzystwie, które dla nich było patologią (tatuaże, kolczyki w nosie i nie tylko, albo kolorowe włosy), także kłótnie były często. A byli to naprawdę porządni ludzie, na których w razie czego mogłam liczyć.

Mają 18 lat wyprowadziłam się do starszej koleżanki, a po krótkim czasie zapadła decyzja o tatuażu. Nic wielkiego, mały wzorek na przedramieniu.

Oczywiscie nie planowałam nic mówić rodzicom, ale któregoś razu podczas odwiedzenia ich na święta (pojechałam głównie ze względu na moją młodsza siostrę, z którą kontakt miałam super) się po prostu wydało.

Awantura była. "Wydziedziczona" zostałam, czym się nie bardzo przejęłam. Po prostu wróciłam wcześniej do domu i "zniszczyłam wszystkim święta". Ojciec nie chciał mnie widzieć, a matka wrzeszczała, że mam się tego pozbyć.

Wydzwaniała do mnie przez dwa tygodnie z groźbami, że mam to "szataństwo" usunąć albooo...*wielce groźny ton*.

W końcu mając dość mówienia jej dosadnie gdzie mam jej zdanie, zablokowałam jej numer.

Nie spodziewałam się tylko, że przyjedzie do mojego mieszkania w środku nocy, włamie się i wejdzie do mojej sypialni z zamiarem "uwolnienia mojego ciała od szatana".

Obudziłam się na szczęście, gdy tylko się przymierzała do cięcia i zaczęłam wrzeszczeć.

Całe szczęście, że w mieszkaniu był akurat chłopak współlokatorki, bo inaczej się to mogło skończyć.

Matka rzuciła się na nas i koleżanka została zarysowana nożem po obojczyku, ja dosyć mocno po ręce, ale to stało się już przy jej wcześniejszej próbie odcięcia mi reki. Chłopak przyjaciółki miał lekko rozcięty policzek.

Teraz minęły już dwa lata. Jest już po wszystkim i ta szalona kobieta siedzi w więzieniu za napaść z użyciem niebezpiecznego narzędzia i włamanie.

Została mi tylko brzydka, podłużna blizna tuż nad tatuażem.
Dodaj anonimowe wyznanie