#jTUPj
Nigdy nie miałam dobrego kontaktu z rodziną. Moi rodzice mieli wyjątkowo zaściankowe poglądy, a wszystko co według nich odstawało od "normy", było w naszym domu tępione.
Ja nigdy tego nie uznawałam i już od wieku wczesno-nastoletniego plątałam się w towarzystwie, które dla nich było patologią (tatuaże, kolczyki w nosie i nie tylko, albo kolorowe włosy), także kłótnie były często. A byli to naprawdę porządni ludzie, na których w razie czego mogłam liczyć.
Mają 18 lat wyprowadziłam się do starszej koleżanki, a po krótkim czasie zapadła decyzja o tatuażu. Nic wielkiego, mały wzorek na przedramieniu.
Oczywiscie nie planowałam nic mówić rodzicom, ale któregoś razu podczas odwiedzenia ich na święta (pojechałam głównie ze względu na moją młodsza siostrę, z którą kontakt miałam super) się po prostu wydało.
Awantura była. "Wydziedziczona" zostałam, czym się nie bardzo przejęłam. Po prostu wróciłam wcześniej do domu i "zniszczyłam wszystkim święta". Ojciec nie chciał mnie widzieć, a matka wrzeszczała, że mam się tego pozbyć.
Wydzwaniała do mnie przez dwa tygodnie z groźbami, że mam to "szataństwo" usunąć albooo...*wielce groźny ton*.
W końcu mając dość mówienia jej dosadnie gdzie mam jej zdanie, zablokowałam jej numer.
Nie spodziewałam się tylko, że przyjedzie do mojego mieszkania w środku nocy, włamie się i wejdzie do mojej sypialni z zamiarem "uwolnienia mojego ciała od szatana".
Obudziłam się na szczęście, gdy tylko się przymierzała do cięcia i zaczęłam wrzeszczeć.
Całe szczęście, że w mieszkaniu był akurat chłopak współlokatorki, bo inaczej się to mogło skończyć.
Matka rzuciła się na nas i koleżanka została zarysowana nożem po obojczyku, ja dosyć mocno po ręce, ale to stało się już przy jej wcześniejszej próbie odcięcia mi reki. Chłopak przyjaciółki miał lekko rozcięty policzek.
Teraz minęły już dwa lata. Jest już po wszystkim i ta szalona kobieta siedzi w więzieniu za napaść z użyciem niebezpiecznego narzędzia i włamanie.
Została mi tylko brzydka, podłużna blizna tuż nad tatuażem.
Coś ewidentnie poszło nie tak. Albo w wyznaniu albo wprawdziwym życiu.
To jedno z tych wyznan, ktore szczerze wolalabym, by bylo zmyslone. Co za patologia..
Może da się jakoś fajnie zamienić tę bliznę w tatuaż? Poszukaj na google grafika pomysłów ;) Matki współczuję, ale staraj się zapomnieć o niej i jej egzystencji. Tak będzie dla każdego najlepiej.
Można dorobić coś do tatuażu albo najlepiej to iść w rękaw :p
Okropne. Pewnie planowała tak naprawdę wyciąć tatuaż z ręki, nie uciąć całą rękę, stąd też miała ze sobą tylko nóż. W każdym razie przeraża.
Niektóre wyznania mają taki dramatyczny tytuł jako pierwsze zdanie, rodem z okładki "Faktu", piękne
Nożem ci odcinała rękę ? Nożem ? Brzmi jak ogromne wyolbrzymienie historii
No ta kobieta nie brzmi jak ktoś do końca normalny. Albo mądry.
Zwykłym nożem nie przetniesz kości, raczej o to chodziło
Może tak naprawdę nie chciała odciąć ręki tylko wyciąć tautaż z ręki, co jest równie okropne.
Widać, że ta baba nie myślała racjonalnie, więc wątpię aby zastanawiała się czy nożem odetnie rękę czy nie.
bardzo dobrze, ze zglosilas zwyrolke
blizne mozesz zakryc innym tatuazem :)
co tu się stało
Ta, ta, bo uwierzę.
Sciema jak nic. Probowac odciac reke nozem? Dobre sobie.
Znaczy: noc, wszyscy śpią a drzwi od mieszkania otwarte i każdy może sobie wejść?
Skoro siedzi też za włamanie to pewnie dlatego, że było zamknięte i się włamała.
@JadWzylach mogła mieć klucze od mieszkania jako matka?
@traxixi albo mogła je ukraść