Pracuję jako programista w pewnej większej firmie od lat, gdzie jestem odpowiedzialny za jedną z kilku ważniejszych aplikacji, a raczej jedną z jej funkcji. Anonimowa część? Od początku pracy z programem kod piszę najbardziej "niechlujnie" jak tylko mogę z nadzieją, że nikt inny się w nim nie połapie, zapewniając sobie pewnego rodzaju bezpieczeństwo przed zwolnieniem.
Chyba się opłaca, skoro jeszcze mnie nie zwolnili.
Proszę, niech mi ktoś powie, że mieszczę się w jakimś spektrum normalności. :(
Lubię dawać mojemu psu lizać stopy. To jest tak miłe, jak masaż. Aż czasem wysmaruję sobie stopę psim chrupkiem, na zachętę, żeby mi ją "pomiętosiła". Oczywiście NIE jestem zoofilem, to jest po prostu bardzo miłe odczucie, tak jakby bliska osoba mnie kiziała, nie odczuwam jakiejś erotycznej ekstazy w związku z tym. Jednakże trochę głupio się czuję z tym, że mi się to podoba, więc wiecie o tym tylko Wy. No i pies.
Dowiedziałam się dzisiaj, że to mój dziadek zamordował kilkadziesiąt lat temu moją babcię, o której dotychczas wszyscy sądzili, że nagle zmarła z przyczyn naturalnych. Wyznał to na łożu śmierci.
Historia opowiedziana przez wuja. Pracował w fabryce, dojeżdżał autobusem, a żeby dostać się szybciej na przystanek, skracał sobie drogę idąc przez cmentarz. Nie tylko on zresztą, często ktoś się tamtędy przebijał.
Którymś razem, ciemno wszędzie, głucho wszędzie, styrany w nocy wraca i oczywiście wpadł do świeżo wykopanego grobu :D. Nieprzyjemna sytuacja, ale gorsze było kiedy obok truposz wstał i powiedział "teraz już się stąd nie wydostaniesz".
Wujek zemdlał, a ocucił go ten sam truposz, czyli lokalny pijaczek, który wpadł do grobu sporo wcześniej i sam miał problem się wydostać :D.
Jestem dorosłym facetem, a czasami lubię w samotności oglądać polskie komedie romantyczne i w dodatku się na nich wzruszam. Nawet tu się trochę wstydzę do tego przyznać.
Pochodzę z małej miejscowości, w domu raczej się nie przelewało. Na studia nie było stać ani mnie, ani moich rodziców, chęć posiadania wyższego wykształcenia i wyjechania z rodzinnej miejscowości, dziury na końcu świata, były ogromne. Rok po maturze praca w Warszawie, myślę sobie - na studia pójdę w kolejnym roku, najpierw odłożę trochę grosza. Ciężko, ale jakoś można było wyżyć. Wtedy pojawiła się propozycja dobrze płatnej pracy... i tak zostałem chłopcem do towarzystwa.
W międzyczasie skończyłem studia, kupiłem mieszkanie. Moja rodzina sądzi, że spełnił się sen o Warszawie, że wielki pan magister, a ja umilam czas obrzydliwie bogatym panom...
Jest mi z tym dobrze. Kiedy przestanę być już piękny i młody, zawsze mam jeszcze wyuczony zawód.
Moja dziewczyna jest artystką. Wiecie, jak to artystyczna dusza, ma swoje dziwactwa, które nazywa pomysłami. Zajmuje się różnymi rodzajami sztuki: maluje, fotografuje, robi performance na ulicy itd. Do tej pory wiele razy przekonałem się, że żyję z nietuzinkową osobą i zawsze to mnie w Monice pociągało, że jest nieszablonowa, inna, że nie wygląda jak każda laska, wstawiająca zdjęcia w bikini na Instagram.
W każdym razie, ostatnio Monika BARDZO mnie zaskoczyła. Powiedziała, że przygotowała dla mnie niespodziankę z okazji mojej trzydziestki. Nie ukrywam, byłem bardzo podekscytowany, ale liczyłem jednak na coś bardziej klasycznego, typu wspólny wieczór przy świecach. Oczywiście moja dziewczyna wymyśliła całkowicie inny scenariusz.
Gdy wróciłem z pracy, w domu były zgaszone światła. Nagle zapaliły się i zza ścian powyskakiwali moi znajomi. Byłem miło zaskoczony i w pierwszym momencie uznałem, że jest to typowe przyjęcie niespodzianka, co mnie bardzo ucieszyło. Niestety, myliłem się. Po minucie zorientowałem się, co się właśnie rozgrywa.
W domu byli nie tylko moi znajomi, ale również bardzo szerokie grono artystów – bliższych i dalszych przyjaciół Moniki. Były również osoby z mojej pracy. Zebrało się łącznie jakieś 50 osób, więc naprawdę sporo jak na możliwości trzypokojowego mieszkania. Powiecie, że fajnie, dziewczyna miała gest, pomyślała, prawda?
Zapomniałem dodać, że na ścianach, WSZĘDZIE, wisiały wydrukowane i osadzone w ramach zdjęcia. Moje akty... To był taki urodzinowy performance, Monika przez ostatni miesiąc szykowała się do niego, robiąc mi zdjęcia gdy spałem. I w ramach prezentu zorganizowała taką właśnie wystawę, połączoną z żywą sztuką, którą miała być moja reakcja na te wszystkie fotografie. Przyznam, że każda była całkowicie inna, nie miałem pojęcia, że można na tyle sposób sfotografować moje "dobra".
W życiu się takiego wstydu nie najadłem. Od tamtej pory moja dziewczyna ma zakaz wykorzystywania mnie do swojej „sztuki”. Zastanawiam się tylko jak się jej odwdzięczyć, w końcu za miesiąc to ona obchodzi urodziny. Jakieś pomysły na słodką zemstę?
Mój mąż był moim pierwszym. On natomiast miał kilka dziewczyn przede mną. Dopiero po ślubie się dowiedziałam, że dwie laski, z którymi sypiał należą do jego grona znajomych i się często spotykają. I strasznie się dziwi czemu odkąd się dowiedziałam mam pretensje, że się z nimi widuje. A mnie coś skręca w środku na sama myśl, że się z nimi widuje. Starałam się z nim rozmawiać, ale zawsze bagatelizuje problem ...
Nie pracuję jako nauczyciel, tylko jako projektant - w życiu zawodowym używam całek, pochodnych cząstkowych i... wzorów skróconego mnożenia!
Nie lubię homoseksualistów, nie toleruję ich, obrzydzają mnie. Choć na co dzień nie afiszuję się z tymi poglądami, to we mnie siedzi. A że o gejach i lesbijkach zdaje się być coraz głośniej, jestem sfrustrowana coraz bardziej. Zanim mnie zminusujecie, powinniście wiedzieć jedno: jestem jedną z nich.
Niby zwyczajna młoda kobieta z fajną pracą, paroma hobby, ponoć niebrzydka. Paru kolegów próbowało się ze mną umówić, to naprawdę fajni ludzie... Ale nigdy nie potrafiłabym się zmusić do romantycznej czy seksualnej relacji z nimi. Za to kobiety...
Nienawidzę siebie za to, ale to o koleżankach z pracy czy co ładniejszych paniach spotykanych przypadkiem na mieście fantazjuję. Jakaś część mnie pragnie znaleźć szczęście z inną kobietą, ale inna, ta dominująca, gardzi osobami gustującymi w przedstawicielach tej samej płci.
Ja chciałabym mieć normalną, szczęśliwą rodzinę - jak moi rodzice, jak wielu dobrych znajomych. Znaleźć fajnego męża, którego będę z wzajemnością kochać, zajść z nim w ciążę. Ale wiem, że to niemożliwe i jestem wściekła. Na siebie, na naturę, Boga? Nie wiem czemu taka jestem. Ilekroć łapię się na fantazjach związanych z inną dziewczyną, mam ochotę wyć z rozpaczy, wyrwać sobie serce i je podeptać.
Nie chcę taka być, źle mi z tym! Rodzina i przyjaciele nie wiedzą, nikt oprócz was nie wie. Nie wiem jak by zareagowali, przypuszczam, że przeszliby nad tym do porządku dziennego, mało co jest ich w stanie zaszokować. Więc to nie w ich podejściu jest problem, tylko we mnie.
Gdy czytam w internecie o ludziach, którzy chcą się poddać korekcie płci, ich też nienawidzę, bo świat oferuje im jakąś terapię, ratunek, a ja muszę się męczyć z tym, jaka się urodziłam.
Dodaj anonimowe wyznanie