#qeY90

Jestem kobietą, grubo po 20-tce. Chciałabym się z Wami podzielić historią z mojego życia, opisując ją trochę bardziej szczegółowo i mniej chaotycznie niż ta, którą zna garstka zaufanych mi osób, niestety nikomu nie ufam na tyle. Nikt też nie wie o moim dziwnym fetyszu, który prawdopodobnie wynika z tych bolesnych wydarzeń. Już przechodzę do rzeczy... 

Otóż w dzieciństwie byłam molestowana, gwałcona... zwał jak zwał. Wynikało to z patologii jaką wówczas reprezentowali moi rodzice. Podobno byłam planowana, nie rozumiem tylko... Po co sobie robić dziecko, skoro nie potrafi się zagwarantować mu dobrego, spokojnego życia? Whatever. Napatrzyłam się na awantury, przemoc, alkoholizm, później matka odchodząc ze mną od ojca zagwarantowała mi jeszcze "lepsze" widoki i doznania. 

W wieku 7 lat byłam bezdomna, głodna, brudna, patrzyłam jak robią to pijanej matce, biją ją, a później robiono to mnie. Wiecie... To taka zabawa. To jest normalne, tak ma być. Pół życia żyłam w takim przekonaniu i koszmar się nie kończył, pozwalałam na to, bo to przecież tylko zabawa! 

W szkole mi było ciężko, byłam zamknięta w sobie, długo próbowałam naprawić swoją psychikę i nabrać pewności siebie oraz oczywiście nie popełnić samobójstwa. Koniec końców udało mi się pogodzić się z tym co przeszłam, a nawet dojrzeć w tym pozytywy, doceniam życie, to że mam co jeść, za co ubrać, jestem samodzielna, empatyczna, pomocna, itd. 

Miałam chłopaków... jednego, drugiego, trzeciego. Chciałam żyć szczęśliwie, zakochać się, założyć rodzinę, ale niestety mam problem ze sobą. Zawsze gdy myślałam o założeniu rodziny z jakimkolwiek facetem, miałam wizje tego co mi się przydarzyło, że nie chce zrobić krzywdy dzieciom w przypadku gdybyśmy się rozstali i nie wiadomo co by mogło z nimi być. Oprócz tego jest u mnie problem seksualny. Ujmę to tak, mam wysokie libido, potrzebuję tego, bliskości przede wszystkim, ale żaden facet nie potrafił doprowadzić mnie do orgazmu, następowała u mnie blokada w momencie stosunku. Mało tego... 

W pewnym momencie życia faceci zaczęli mnie już całkiem brzydzić, po każdym stosunku miałam poczucie winy, jakieś takie odczucie obrzydzenia do samej siebie. Ratunek dla mnie znalazłam w kobietach, od zawsze mi się podobały i na swój sposób pociągały, dostrzegałam piękno, taką delikatność i niewinność, wiem że tylko z kobietą mogę być aby czuć się szczęśliwa. Za dziecka nie doznałam kobiecej miłości od matki, brakowało mi tego całe życie, a faceci... 

Sami już wiecie jak mi się kojarzą. Ale nie to jest najgorsze... Wiecie co jest najgorsze? Nikt nie potrafi doprowadzić mnie do orgazmu, tylko ja samą siebie i to w dziwny sposób. A co oglądam by się podniecić? Tylko lesbijskie porno lub takie, gdzie facet brutalnie lub przez sen wykorzystuje kobietę. Przy niczym innym nie potrafię...

#IYg0P

Mam problem pt. swędzący odbyt. Wybieram się z tym do specjalisty, jednak nie o tym jest wyznanie. Nikt o tym nie wie, nawet moja dziewczyna, ale za chwile dowiecie się Wy. Niestety w pracy, kiedy siedzę w jeansach, ciężko jest się podrapać. Jednak kiedy wrócę do domu...

Uczucie ulgi jest o wiele przyjemniejsze niż seks... Do tego stopnia, że jękami z przyjemności pokonuję jęki przy orgazmie ukochanej.

Kurtyna.

#wyMwy

Moi rodzice wbrew mnie postanowili przygarnąć psa.

Mam już szesnaście lat i z racji tego, że to ja spędzam najwięcej czasu w domu, wiedziałam, że większość obowiązków spadnie na mnie i nie myliłam się.

Sunia jest z hodowli, bo mam w domu dużo młodszą siostrę i rodzice chcieli rasę, która "we krwi" ma dobre nastawienie do dzieci.

I ma. Do dzieci. Do dorosłych tak średnio.

Trafiła do nas w wieku czterech miesięcy, nie była dobrze nauczona załatwiania się (mieszkała w ala domku dla psów). Na dodatek bardziej złośliwego i i nieposłusznego psa chyba nie widziałam. Gdy tylko moi rodzice na nią krzyknęli/dali jej klapsa, od razu była obraza majestatu i obsrane buty, a czasami nawet pościel. (Całe szczęście ze mną nigdy nie odważyła się czegoś takiego spróbować)

Teraz po sześciu miesiącach z czystym sumieniem mogę przyznać, że jest grzeczniejsza. Odrobinę.

Ale zasługi moich rodzicieli nie ma w tym żadnej.

Bo pomimo, że nie lubię psów to JA uczyłam ją posłusznego chodzenia na smyczy/obok nogi. To JA dbałam o jej higienę. To JA trenowałam ją jak głupia i to dzięki MNIE zna sztuczki, którymi moi rodzice chwalą się przed znajomymi i rodziną "spójrzcie jakiego mądrego mamy psa!".

Wynik tego wszystkiego jest taki, że sunia ma moich rodziców w głębokim poważaniu. Zachowuje się i patrzy na nich jakby uważała ich za skończonych idiotów. Polecenia wypełnia tylko i wyłącznie moje. Moja młodszą siostrę traktuje jak szczeniaka i pozwala jej na wszystko. Pod warunkiem, że patrzę. Gdy mnie nie ma, po prostu ucieka i nie chce spędzać z nikim czasu. Woli spać.

Ze mną na spacerach nie odejdzie od nogi, pod warunkiem, że jej pozwolę. Z rodzicami łazi jak chce, tylko na ulice całe szczęście nie wychodzi, bo wie, że dostałaby ode mnie burę.

Tylko ode mnie zje coś z ręki. Grymasi nawet gdy rodzice nakładają jej do miski i woli czekać aż ja pozwolę jej z niej zjeść.

Naprawdę boje się co będzie z tym psem, gdy ja się już wyprowadzę. Jak na razie nie przejawiała oznak depresji albo czegoś takiego gdy wyjeżdżałam na tydzień, albo dwa ale patrząc na jej zachowanie i przywiązanie do mojej osoby, po prostu się tego obawiam.

Bo chociaż nie lubię psów, to czuję się za nią odpowiedzialna.

#LlKHl

Mam dziwny problem, który dosyć przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Otóż od kilku lat nie potrafię się wypróżnić, o ile nie słucham w danym momencie utworu Ennio Morricone Rabbia e Tarantella. Skąd się to wzięło za cholerę nie wiem. Ot, nagle zorientowałem się, że mi to jakoś pomaga rozluźnić jelita i się organizm nauczył. W drugą stronę to nie działa, znaczy nie chce mi się do toalety po usłyszeniu tej piosenki.
Więc codziennie u mnie ta Rabbia leci. U rodziców, gdy tam jestem, puszczam z telefonu. Podobnie w pracy i na mieście. Czuję się jak idiota, a kto pamięta ten utwór z Bękartów Wojny, ten pamięta jaki to dziwny do załatwiania swych potrzeb rytm...

#vNlPc

Jestem kurierem w znanej firmie. Zawsze jestem dla klientów miły, uśmiecham się i staram się pracować jak najlepiej (nie ten typ kuriera, który wystawia awizo nie pukając do drzwi). Często zdarzają się przypadki gdzie ludzie są roszczeniowi i mieszają kuriera z błotem, ale dzisiejsza sytuacja przebiła wszystkie. 

Podchodzę pod klatkę i dzwonię domofonem, kobieta, dla której męża mam paczkę, otwiera mi, więc idę...z uśmiechem na twarzy rzucam wesołe dzień dobry. Chciałem powiedzieć coś więcej, że paczka, że do męża czy cokolwiek, ale kobieta przerwała i z wielkim oburzeniem w głosie, że dlaczego ja dzwonię domofonem, dziecko jej obudziłem! 

Dodała, że powinienem zadzwonić na telefon...otóż nie powinienem (jak ktoś nie otwiera wtedy dzwonię, chociaż też nie muszę, ponieważ klient jeśli chce aby kurier dzwonił powinien kupić taką usługę). 

Przeprosiłem Panią, bo co więcej mogłem zrobić. Schodząc już po schodach zaczęła coś mówić, że jestem chamski i na pewno złoży skargę na mnie. Rozumiem, że matka może być zdenerwowana, gdy ktoś budzi jej dziecko, ale nie upoważnia jej to do takiego zachowania.

#bSVAQ

Mam dziewiętnaście lat. Dwa lata temu wraz z koleżanką wybrałyśmy się dookoła jezior, które są swego rodzaju "atrakcją" na naszej wsi (jest tam plac zabaw, kilka plaż, pomost i jakieś urządzenia do ćwiczeń poustawiane wzdłuż właśnie tej ścieżki zdrowia). Dookoła tych jezior są lasy.
Była godzina między szóstą a siódmą rano, bo chciałyśmy jeszcze wrócić i zdążyć się ogarnąć do szkoły.

Byłyśmy gdzieś w połowie ścieżki zdrowia i zatrzymałyśmy się akurat przy urządzeniu do robienia brzuszków, albo coś. Wtedy z lasu usłyszałyśmy jakieś głośne głosy i pijackie śmiechy. Już wtedy wiedziałam, że to nie skończy się dobrze.
Nie zdążyłyśmy nawet pobiec po rowery, kiedy z lasu wyszli dwaj starzy, obleśni i co najgorsze - pijani faceci. Od razu zaczęli nas zaczepiać i zagadywać. Zablokowali nam drogę do rowerów oraz drogę powrotną. Byłyśmy jak w pułapce, za sobą mając tylko jezioro.

Na początku dość jasno dałam facetom do zrozumienia, że nie jestem zadowolona z ich towarzystwa, ale to tylko sprawiło, że stali się bardziej nachalni oraz agresywni.
Koleżanka była okropnie przerażona i kiedy o coś ją wypytywali nie była w stanie nic z siebie wydusić. Ja próbowałam im skłamać, że jest z nami mój starszy brat i zaraz dojdzie, ale wtedy jeden z nich stwierdził wprost, że wie, że jesteśmy tu same.

To było za dużo.

Złapałam koleżankę i po prostu zaczęłam biec w stronę jeziora. Pogubiłyśmy po drodze buty i z dużego rozbiegu wskoczyłyśmy do wody. Faceci polecieli za nami, jeden wlazł nawet do wody. A my po prostu płynęłyśmy jak szalone, chociaż ubrania ciągnęły nas w dół. Dodam tutaj, że była to połowa października. Podejrzewam, że gdyby nie adrenalina, po prostu byśmy się potopiły.

Przepłynęłyśmy całe jezioro (nie było akurat jakieś wielkie, całe szczęście) i jakimś cudem miałyśmy jeszcze siłę, aby w ogóle uciec z tamtego miejsca. Niewiele myśląc pobiegłyśmy do sklepu całodobowego, który był pół godziny drogi od tego jeziora. Stopy pokaleczyłyśmy sobie przy tym ostro. Tam dostałyśmy jakieś ręczniki, a kasjerka wezwała policję i karetkę. Policja pojechała tam gdzie zeznałyśmy, ale znaleźli tam tylko nasze rowery.

Ratownicy z karetki stwierdzili tylko, że jesteśmy wymęczone i wyziębione. Opatrzyli nam też stopy. Moi i koleżanki rodzice byli przerażeni, miałyśmy, dla bezpieczeństwa, kilkudniowy zakaz wychodzenia z domów.

Kilka dni później jacyś kolesie znaleźli w jeziorze ciało. To był ten facet, który próbował za nami popłynąć...
Już nigdy więcej nie poszłam w to miejsce, nawet z większą grupą.

#cwrIS

Gdy byłam mała (6,7 lat), bardzo bałam się ciemności. Moja dziecięca wyobraźnia tworzyła przerażające wizje tego, co czyha na mnie w ciemnych otchłaniach pokoju. Miałam okres, że tylko zapalona lampka lub inne światło dodawało mi otuchy nocą. Jednakże był jeden problem... moja mama stwierdzała, że przez moje fanaberie nie będzie płacić większych rachunków i zawsze gasiła światło w moim pokoju. Bez wyjaśnień, że nie mam siè czego bać. Nic.

Chowałam się wtedy pod kołdrę. W mojej głowie znowu pojawiały się straszne obrazy. A ja płakałam ze strachu, aż w końcu zasnęłam.

Dzięki, mamo.

#gydCm

Pochodzę z rodziny z chrześcijańskimi tradycjami. Mimo, że cała rodzina jest wierząca i praktykująca, rodzice byli zmuszeni wypisać moją młodszą siostrę z zajęć religii i przepisali na etykę. Dlaczego? Siostra zakonna, która prowadzi zajęcia w szkole, powiedziała, że nie będzie nauczać wcielenia Lucyfera. I nie, moja siostra nie jest jakimś rozwydrzonym bachorem. 

Wręcz przeciwnie, jest bardzo spokojna i grzeczna. A więc skąd takie wnioski? Siostra urodziła się 06.06.2006. Katechetka nie będzie prowadzić zajęcia z osobą, która ma trzy szóstki w dowodzie..

#4V7cI

Okres dojrzewania przechodziłam bardzo burzliwie, wcześnie zaczęłam się zadowalać, oglądać filmy dla dorosłych itd.
Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, ale zaczęłam do tego używać pilota od telewizora. Nie wsadzałam go, ale pocierałam się. Nigdy nawet nie pomyślałam, że może być na nim zapach moich miejsc intymnych, więc po wszystkim tylko przecierałam go papierem. Wiem, ohydne, ale miałam tylko jakieś 11-12 lat.

Pewnego razu nie wiedziałam, że tato jest w łazience i weszłam. Siedział na toalecie, wąchał tego pilota i sobie dogadzał. Uciekłam i nigdy o tym nie wspominaliśmy. Rodzice wtedy byli w separacji, nie zamieniali ze sobą słowa, spali w innych pokojach. Pewnie nawet nie pomyślał, że to ja go używam, tylko mama, a w związku z ich relacjami nie zapytał jej o to. Miesiącami ze sobą nie sypiali, więc rozumiem, że mu tego brakowało, a zapach podniecił. Po jakimś czasie się pogodzili i boję się, że o tym rozmawiali i mama powiedziała, że nie miała z tym nic wspólnego i że automatycznie domyślili się prawdy.
Dodaj anonimowe wyznanie