#cwrIS

Gdy byłam mała (6,7 lat), bardzo bałam się ciemności. Moja dziecięca wyobraźnia tworzyła przerażające wizje tego, co czyha na mnie w ciemnych otchłaniach pokoju. Miałam okres, że tylko zapalona lampka lub inne światło dodawało mi otuchy nocą. Jednakże był jeden problem... moja mama stwierdzała, że przez moje fanaberie nie będzie płacić większych rachunków i zawsze gasiła światło w moim pokoju. Bez wyjaśnień, że nie mam siè czego bać. Nic.

Chowałam się wtedy pod kołdrę. W mojej głowie znowu pojawiały się straszne obrazy. A ja płakałam ze strachu, aż w końcu zasnęłam.

Dzięki, mamo.
Gro9 Odpowiedz

Najlepszą obroną jest atak. Nie chowaj się pod kołdrą/kocykiem tylko zarzuć ją na potwora. Bardzo skuteczny sposób bo dostanie szoku egzystencjalnego bo to on będzie pod kołderką a nie ty.... działa za każdym razem.

KaskaDupaska

Gdy potwór się śni - nie ma rady, wychodzi z najgłębszej szuflady. I nie ma co płakać i szlochać, lecz trzeba potwora pokochać! Pochodzić z nim trochę pod rękę, pożyczyć mu buty, sukienkę, przeczytać mu bajkę lub dwie (no chyba że książkę nam zje). Gdy ryczy nie dziwić się wcale lecz mówić: Ach ryczysz wspaniale! I wołać Potworze! Kochanie! Aż wreszcie sam śnić się przestanie! - moja Córka ma taką książeczkę 😜

Ebubu

Kojarzę że chyba Terry Pratchett o tym pisał... biedne potwory spod łóżka....

Jawiem1210 Odpowiedz

Ja balam się paproci wiszącej pod oknem w moim pokoju. Wiele nocy przeplakałam ze strachu, a mama nie chciała jej stamtąd zabrać bo tam ma najlepsze światło...

Panieneczkamakowa

Haha miałam identyczny problem z paprotką :)

asienaebaam Odpowiedz

Ja przez takie „oduczanie” boję się ciemności do tej pory. Rozumiem autorkę.

Pichos Odpowiedz

Ja od kiedy mam córkę(3,5roku) nie potrafię spać po ciemku. Śpimy w jednym pokoju, do tego na wsi, gdzie lampy uliczne gasną o 24 a potem jest straszna ciemność. Próbowałam ale czuję straszny niepokój, budzę się ci chwilę mimo że córka śpi.

Jsnowlosa Odpowiedz

Mój syn, kiedy był młodszy, miał problem z ciasną przestrzenią, a jego pokój nie był zbyt duży - nie chciał więc w nim spać. Początkowo kombinowałam gdzie indziej można by go umieścić, ale mój mąż przekonał mnie, że to nie jest dobra droga do rozwiązania problemu. Dziecko musi się nauczyć radzić sobie z pewnymi obawami i trudnościami, żeby potem dało sobie radę w życiu. Zostawialiśmy go więc w tej samej sypialni, żeby się przyzwyczajał - podobnie zrobiła twoja mama. Zresztą może nie było jej stać na wysokie rachunki za prąd. Nie byłabym wobec niej rąk krytyczna,bo dziecko musi się trochę "zahartować".

ParryHotter Odpowiedz

*Lumos*

tramwajowe Odpowiedz

Z biologicznego punktu widzenia zmiany, jakie powstają w mózgu gdy dziecko zasypia w takim stresie, są na zawsze.

Luuuuuuzik

Szczerze mówiąc jeśli chodzi o ten aspekt to się nie orientuje. Ale gdybys miał jakieś linki, bądź zwykła literaturę naukowa to z chęcią się zapoznam :).

Panieneczkamakowa

Podpinam sie pod prośbe o podanie źròdla

tramwajowe

@Uzurpatorka dzięki za wręczenie mnie :-).
Miałem na myśli kortyzol. Największy wpływ mają pierwsze miesiące życia, ale potem też jest ważny.

seba199020 Odpowiedz

Twoja matka miała rację.

Dodaj anonimowe wyznanie