#bSVAQ
Była godzina między szóstą a siódmą rano, bo chciałyśmy jeszcze wrócić i zdążyć się ogarnąć do szkoły.
Byłyśmy gdzieś w połowie ścieżki zdrowia i zatrzymałyśmy się akurat przy urządzeniu do robienia brzuszków, albo coś. Wtedy z lasu usłyszałyśmy jakieś głośne głosy i pijackie śmiechy. Już wtedy wiedziałam, że to nie skończy się dobrze.
Nie zdążyłyśmy nawet pobiec po rowery, kiedy z lasu wyszli dwaj starzy, obleśni i co najgorsze - pijani faceci. Od razu zaczęli nas zaczepiać i zagadywać. Zablokowali nam drogę do rowerów oraz drogę powrotną. Byłyśmy jak w pułapce, za sobą mając tylko jezioro.
Na początku dość jasno dałam facetom do zrozumienia, że nie jestem zadowolona z ich towarzystwa, ale to tylko sprawiło, że stali się bardziej nachalni oraz agresywni.
Koleżanka była okropnie przerażona i kiedy o coś ją wypytywali nie była w stanie nic z siebie wydusić. Ja próbowałam im skłamać, że jest z nami mój starszy brat i zaraz dojdzie, ale wtedy jeden z nich stwierdził wprost, że wie, że jesteśmy tu same.
To było za dużo.
Złapałam koleżankę i po prostu zaczęłam biec w stronę jeziora. Pogubiłyśmy po drodze buty i z dużego rozbiegu wskoczyłyśmy do wody. Faceci polecieli za nami, jeden wlazł nawet do wody. A my po prostu płynęłyśmy jak szalone, chociaż ubrania ciągnęły nas w dół. Dodam tutaj, że była to połowa października. Podejrzewam, że gdyby nie adrenalina, po prostu byśmy się potopiły.
Przepłynęłyśmy całe jezioro (nie było akurat jakieś wielkie, całe szczęście) i jakimś cudem miałyśmy jeszcze siłę, aby w ogóle uciec z tamtego miejsca. Niewiele myśląc pobiegłyśmy do sklepu całodobowego, który był pół godziny drogi od tego jeziora. Stopy pokaleczyłyśmy sobie przy tym ostro. Tam dostałyśmy jakieś ręczniki, a kasjerka wezwała policję i karetkę. Policja pojechała tam gdzie zeznałyśmy, ale znaleźli tam tylko nasze rowery.
Ratownicy z karetki stwierdzili tylko, że jesteśmy wymęczone i wyziębione. Opatrzyli nam też stopy. Moi i koleżanki rodzice byli przerażeni, miałyśmy, dla bezpieczeństwa, kilkudniowy zakaz wychodzenia z domów.
Kilka dni później jacyś kolesie znaleźli w jeziorze ciało. To był ten facet, który próbował za nami popłynąć...
Już nigdy więcej nie poszłam w to miejsce, nawet z większą grupą.
Mocne wyznanie. Dla takich wyznań stworzona jest ta strona.
Bardziej dla mniej mocnych a prawdziwych historii powstala ta strona, ta jest zmyslona. O zdarzeniu nie informowaly zadne media i zadne pasty, a temat raczej bez echa by nie przeszedl.
Joker Nie masz pojęcia ile morderstw, gwałtów, prób gwałtu itp. się popełnia, a media milczą.
Historia jakich wiele, poza ewentualnie mediami lokalnymi raczej nie podaje się ich w wiadomościach. Bo jest ich za dużo.
Joke, rozumiem że przeszukałas/łeś cały internet, wszystkie gazety i wszystkie wiadomosci (również te lokalne) sprzed 2 lat, z okresu około 10-20 października? Skoro wiesz ze żadne media nie informowały
Tak. Z ciekawosci przeszukałem. To bardzo proste.
Autorko a skąd wiedziałaś, że to był ten koleś? Przecież nie widziałaś ciała.
Feniks, nie wiesz, może policja pytała się czy rozpoznaje go czy nie.
Berłoszczescia. Ja nie wiem, Ty nie wiesz. Dlatego pytam autorki.
Natomiast mogę że spora dozą pewności domniemywać, że gdy znajduje się cialo topielca to policja nie wystawia go na widok publiczny na pobliskim rynku i nie pyta wszystkich okolicznych mieszkańców "czy poznaje Pan/Pani tego trupa?". Może się nie znam ale chyba nie tak wyglądają procedury.
@Feniks06 Owszem, nie wystawia się go do widoku publicznego. Ale skoro były zeznania na policji i trup z podobnego okresu to chyba logiczne, że się świadka pyta czy rozpoznaje ciało i czy to ciało jest z historii, którą opowiadała? Może nawet nie samo ciało, a zdjęcia człowieka, który został zidentyfikowany?
@Joke88 w Polsce rocznie popelnia sie ok 500 morderstw. o wszystkich wiesz?
Mocne, anonimowe i zdecydowanie zasługuje na plusa...
Dawno nie czytałam tak dobrego wyznania
No i dobrze, ma nauczkę na przyszłość.. a nieee, skończyły mu się życia xD Tak czy srak podejrzewam, że złapała go Drętwota. Baba z konia, wozom lżej.
Chciał sobie pofolgowac, a tu klops. Mocne wyznanie, i sympatycznie się zakończyło.
W końcu coś lepszego niż wyznania o tym jak kogoś dupa oszukała
Cóż, życie jakiegoś pijaczyny za wasze oba. Dobry deal.
I wszystko dobrze się skończyło :)
Mocne...
W końcu jakieś pozytywne zakończenie. Chwast sam się wyrwał.