#ERhDD

Matka harowała w dwóch pracach, ojciec chlał. W końcu umarł i matka pracowała jeszcze więcej. Ja musiałam się opiekować o 5 lat młodszą siostrą. Prowadzałam ją do szkoły, jak była większa, to odrabiałam z nią lekcje. Odgrzewałam obiad, potem sama gotowałam. Nawet prałam, a w końcu przejęłam też prasowanie. Jak siostra była starsza, to odkurzała i tyle. Resztę robiłam nadal ja. Czemu się nie zbuntowałam? Nie wiem. Wydawało mi się, że tak już po prostu musi być, że moim obowiązkiem jest pomagać mamie.

Teraz mam 36 lat. Siostra ułożyła sobie życie. Ma męża, który nie jest przemocowcem ani alkoholikiem. Ma dobrze płatną pracę i dwoje zdrowych dzieci. Mają piękny dom.
Ja żyję jak nastolatka (czyli tak jak nigdy wcześniej). Miałam faceta, ale się rozstaliśmy. Nie umiem być w związku. Mieszkam w wynajętym mieszkaniu, mam kota, dużo roślin i książek. Nie mam dzieci. Mam znajomych, ale nie mam przyjaciół. Głębszych relacji też nie umiem nawiązywać. Nie jestem całkiem nieodpowiedzialna. Pracuję i płacę rachunki, ale nie odkładam pieniędzy. Wydaję na podróże. Ubieram się kolorowo. Niepoważnie – jak mówi mama. Mam fioletowe włosy (na szczęście charakter mojej pracy na to pozwala). Lubię dobrze zjeść na mieście. Teraz rzadko gotuję w domu. Lubię spacerować i słuchać audiobooków, ale nic poważnego i ciężkiego. Nic pasującego do mojego wieku. Same young adulty.

Z siostrą mam złe relacje. Mówi, że wychowałyśmy się w tym samym środowisku, a tylko ona wyszła jakoś na ludzi. Ja jestem niepoważna i przegrałam życie. Mam do niej żal, że nie docenia tego wszystkiego, co dla niej zrobiłam. Ona uważa, że robiłam to tylko po to, żeby teraz mieć pretekst do użalania się nad sobą.
Matka martwi się, że skończę samotna i nieszczęśliwa, że już dla mnie za późno na własną rodzinę.
Ja ogólnie lubię moje życie, ale czasem mam chwile zwątpienia i myślę sobie wtedy: a co jeśli mama i siostra mają rację?

#vMb66

Gdy się urodziłam, to moja mama wpadła na genialny pomysł by dać mi na imię Bazylia. Tata niestety nie miał dużo do gadania, bo głównym argumentem mamy było to, że to ona nosi dziecko przez 9 miesięcy, a później je rodzi, a on tylko daje nasienie. Więc się nie kłócił.

Na szczęście, w urzędzie okazało się, że nie ma takiego imienia i nie mogli takiego wpisać w papiery, więc wybrali inne. Ale do tej pory mama czasem do mówi Bazylia i raz jej się zdarzyło w miejscu publicznym.

#OVtEd

Byłam w moim pierwszym związku prawie 3 lata. Z dnia na dzień kochałam go coraz mocniej, on też mi pokazywał, że mnie kocha. Ale nagle pewnego dnia zmienił się. Stwierdził, że nie wie, czy chce być ze mną. Ja głupia kilka dni starałam się zmienić jego zdanie, lecz gdy on miał się postarać, nie kiwnął palcem. I w taki sposób zostałam sama ze złamanym sercem i nie wiem czy się pozbieram. Na pewno łatwiej jest to zrobić, gdy znasz chociaż powód. A on go nie miał...

#urAk3

Stało się to dzisiaj po południu. Postanowiłem, że zamknę się w pokoju i obejrzę sobie jakiś film dla dorosłych.

Wszedłem na stronę i oglądałem. Gdy byłem mniej więcej w środku seansu, kliknąłem w ekran aby zobaczyć, ile jeszcze zostało. Potem skończyłem oglądać i wyszedłem z pokoju.

Gdy wyszedłem na przedpokój, zobaczyłem zdziwione oczy babć, mamy i taty oraz brata, który ledwie powstrzymywał się od śmiechu. Wszedłem do pokoju i okazało się, że cały filmik obejrzała ze mną rodzina, bo gdy sprawdzałem ile zostało do końca filmu, przypadkiem dotknąłem w przycisk „przesyłaj na telewizor”.

Potem stałem na środku pokoju i nie wiedziałem co powiedzieć. Wstyd jak diabli.

#4umwA

Założyłem sobie fejkowe konto na fejsbuku i podołączałem do kilku lokalnych grupek feministycznych, żeby mieć tzw. "materiał" do kręcenia beki ze znajomymi. Zamiast tego dowiedziałem się, że moja bliska przyjaciółka została zgwałcona przez swojego narzeczonego (nic o tym nie wiedziałem), a mój ojciec molestuje pracownice w swojej firmie i są w trakcie zbierania dowodów, żeby założyć mu sprawę na policji. Dziwnie się z tym czuję.

#mxnF5

Mieszkam w dużym domu. Łazienka znajduje się w zupełnie innej części niż mój pokój. Zawsze jak w nocy biegnę do toalety, śpiewam w myślach piosenki religijne (nie pieśni kościelne, tylko takie, które śpiewa się np. na rekolekcjach dla młodzieży). Wracając robię tak samo. Powodem nie jest wyśmianie religii katolickiej (bo sama jestem chrześcijanką), tylko wystraszenie "potworów", które mogą czaić się w ciemnych kątach.

#HmQaF

Ja i mój mąż staraliśmy się o dziecko kilka lat, zanim nie okazało się, że on nigdy nie spłodzi dziecka.
Wtedy do koszmaru, jakim jest bezpłodność, nasza rodzina i przyjaciele dołożyli nam drugie tyle "wsparcia".

Moja teściowa od razu z góry założyła, że odejdę od jej "niepełnowartościowego" syna. Musiałam ją długo przekonywać, że tego nie zrobię.
Moja konserwatywna babcia poleciła mi zdradzić męża, używając argumentu "nieważne jaki byczek, byle cielątko twoje".
Znajomi też się dziwili, dlaczego faszeruję się hormonami i rozkładam nogi przed każdym lekarzem w mieście, skoro wystarczy "tylko" zmienić chłopa.

Nie odeszłam od męża. Razem wychowujemy nasze wspólne, adoptowane dziecko. Nie chciałabym nigdy być żoną innego i z nikim innym bym nie chciała wychowywać dziecka.
Mimo że minęły lata, do tej pory mam ogromny żal do tych wszystkich, którzy sprowadzili mojego męża do roli dawcy plemnika. To tak bardzo upokarzające, że nigdy mu o tym nie powiedziałam.

#ji2qF

Nie mogę tego trzymać w sobie, więc to tutaj wyrzucę.

Jadę wczoraj przez osiedle, główna, ale jednak osiedlowa droga. Dziury, studzienki, zaparkowane samochody, ktoś coś wyciąga z bagażnika, wieczór, połowa drogi nieoświetlona. Jadę 35-40 na godzinę, na zderzaku siedzi mi jakiś stary kretyn w Audi A3 i się czai. Zbliżamy się do przejścia dla pieszych, które jest szerokim progiem zwalniającym. Ograniczenie 30 km/h. Zwalniam, żeby niczego na nim nie "zgubić". A ten kretyn w Audi wrzucił kierunkowskaz i po prostu jak rakieta przepried.lił przez to przejście, prawie gubiąc zderzak. A jakby ktoś mimo wszystko wyszedł na to przejście? Ja bym się zatrzymał, a ten koleś?

Zabija nie prędkość, tylko głupota, i właśnie za taką głupotę jak wyprzedzanie na pasach zabierałbym prawko.
Dodaj anonimowe wyznanie