#aHNlw

Czwarta klasa podstawówki. W nagrodę za super oceny rodzice kupili mi bilety na koncert mojego wymarzonego zespołu. Przed samym koncertem było kilka gier i konkursów, więc w ogromnym tłumie dzieciaków szukano ochotników. I tak! Udało się! Ktoś pomógł mi się wdrapać na scenę. To było świetne uczucie, ten blask fleszy i wielki telebim pokazujący MOJĄ twarz!
Wtem, prowadzący podsuwa mi do ust mikrofon z zapytaniem:
– To jak masz na imię, chłopczyku?
A ja mu na to:
– Marta.
Do dziś pamiętam ten wstyd i rechot rówieśników (było to organizowane w hali sportowej obok mojej podstawówki).


PS Prowadzącemu było głupio i przeprosił.
PPS Wygrałam zdjęcie mojego idola z autografem :)

#XonUm

Za każdym razem podczas igraszek z partnerem wpada mi do głowy jakaś chwytliwa piosenka. Pal sześć, jeśli jest to jakiś radiowy hit, który da się ignorować. Gorzej, kiedy chłop już działa, a ja słyszę w głowie rzeczy typu „Gdzie jesteś Scooby Doo, przybądź tu, bo mamy plan szalony”.

#cOyn7

Moja była partnerka preferowała psy nad relacje międzyludzkie. Jako introwertyk wiele razy zraniony przez ludzi rozumiałem jej więzi z czworonogami, które sam adorowałem. Jednakże nie sądziłem, że wybierze zwierzęta jako priorytetowe, kiedy zostaliśmy parą.

Na początku wszystko było dobrze, cudownie wręcz, ale po czasie czułem się jak takie piąte koło u wozu, chciałem bowiem trochę ciepła i zainteresowania, chciałem trochę spędzić z nią wolnych chwil na jakimkolwiek zajęciu, a ona ten czas miała tylko dla zwierząt. Fundacje, schroniska, ciągle w trasie, ciągle z głową w internecie, rozpisując ogłoszenia o zaginięciach czy znalezieniach. Kiedy w końcu była w domu, wolała bawić się ze swoimi zwierzętami i tymi, dla których tworzyliśmy dom tymczasowy. Rozumiałem to, szanowałem. Starałem się nie narzekać na brak miłych konwersacji albo przytuleń. Starałem się jej pomagać, angażować się w pomoc futrzakom, by być też bliżej niej. Jednak miarka się przebrała, kiedy oznajmiłem, że chciałbym założyć z nią rodzinę – bo kochałem ją pomimo wielu niedoskonałości. Oburzyła się wtedy i stwierdziła, że ona nie ma czasu na takie pierdoły, bo musi ratować zwierzęta. Zapytałem wtedy, dlaczego razem jesteśmy i dlaczego razem mieszkamy. Odpowiedź zmiękczyła mi nogi i postanowiłem wszystko zakończyć, nie zważając na własne uczucia. Co powiedziała? „Musiałam znaleźć kogoś, kto opłaci mieszkanie, kiedy ja będę pomagać w nim zwierzakom”. Okazało się, że szukała pajaca, który będzie pozwalał żyć jej za darmochę i przetrzymywać w progach wiele stworzeń.

Choć „wyrzuciłem ją”, zwierzęta zostały. Ona wróciła do rodziców, gdzie nie ma szans na żadnego zwierzaka z braku miejsca. Ja mam na głowie obecnie dorosłego kota i trzy dorosłe psy. Wszystkie są tu na zasadzie domu tymczasowego. I choć tak bardzo przypominają mi moją byłą partnerkę, dom przynajmniej nie jest cichy i pusty. Myślę, że zostanę „chwilowym właścicielem” dla kolejnych stworzonek, kiedy obecne rozejdą się do – oby – dobrych rąk.

#n47eR

Mój brat od zawsze był typem, który podrywał dziewczyny i co sobotę po imprezie miał inną. W końcu zakończyło się to tym, że jedna z dziewczyn zaszła w ciążę. Moi rodzice postanowili, że muszą w takim razie wziąć ślub, bo co ludzie pomyślą, poza tym dziecko musi mieć oboje rodziców. Rodzice tej dziewczyny się z nimi zgodzili. Koszty całego ślubu wzięli na siebie rodzice dziewczyny i jeszcze zagwarantowali mojemu bratu dobrze płatną posadę w ich firmie. 

Nadszedł dzień ceremonii, wszystko gotowe, goście są, ale nigdzie nie można znaleźć mojego brata. Postanowiliśmy do niego zadzwonić, po kilkunastu telefonach wysłał mi SMS o treści: „Powiedz im, że niech się pie*dolą. Ja z nią nie spędzę reszty mojego życia”.

Po dziś dzień nie mamy pojęcia, gdzie on jest ani co się z nim dzieje.

#tBUWq

W czasach kiedy byłam dzieckiem, a potem nastolatką, robiłam dość dziwne rzeczy.
Oto kilka przykładów:
1) zakładałam plastikową siatkę na głowę, zaciskałam i próbowałam ją uszkodzić, używając tylko języka (na wypadek, gdyby ktoś próbował mnie tak udusić);
2) często wykonując takie czynności jak chodzenie, robienie herbaty, krojenie warzyw itd. zamykałam oczy (na wypadek, gdybym straciła wzrok);
3) uczyłam się pisać lewą ręką (na wypadek utraty prawej);
4) wiązałam ręce i nogi, wkładałam szmaty do buzi i próbowałam się uwolnić (na wypadek porwania);
5) ćwiczyłam udawanie martwej w takich sytuacjach jak topienie lub duszenie (chyba na wypadek, gdyby mój morderca okazał się łatwowierny).

A wy, drodzy anonimowi, pamiętacie swoje dziwactwa z dzieciństwa?
Pozdrawia was jedynaczka rocznik '85.

#0YKyt

Jestem typem człowieka, który gdy musi wykonać telefon, ma szczerą nadzieję, że ten, do którego dzwonię, nie odbierze. Chęci do pracy zawsze miałam, jednak miałam też problem ze znalezieniem pracy. W końcu zwierzyłam się ze swojego problemu znajomemu. Wysłuchał, powiedział, że popyta znajomych, za co byłam ogromnie wdzięczna.
Mój znajomy zadzwonił do mnie jakiś tydzień później i przekazał mi radosną wiadomość. Otóż znajomy znajomego chętnie mnie zatrudni! Ucieszona dopytałam szczegółów... Wtedy dowiedziałam się, że moja praca będzie polegać na tym, aby codziennie wykonywać ok. 50 telefonów do klientów...

#dg6wt

Hej, potrzebuję obiektywnej opinii i porady. Za 4 dni kończę 18 lat, mój chłopak ma 22 lata (mamy 4 lata różnicy). Jesteśmy razem od jakiegoś czasu, bardzo go kocham. Jest dla mnie cudowny, opiekuńczy, przemiły i zawsze sam płaci za nasze wyjścia (nigdy nie dał mi na siebie wydać ani złotówki). Mieszka ze swoją mamą, nie pracuje obecnie ani nie studiuje, ale nie jest żadnym leniem – ciągle coś ogarnia na miejscu, pomaga w domu i jest bardzo zaradny. Dzieli nas też spora odległość (200 km), ale do tej pory dobrze sobie z tym radziliśmy.

Dzisiaj pierwszy raz powiedziałam o nim rodzicom i wyszła z tego fatalna sytuacja. Rodzice zareagowali bardzo negatywnie. Najbardziej przeszkadza im to, że on nie pracuje i nie studiuje – moja mama od razu założyła scenariusz, że za 10 lat też nic nie będzie robił i że będę musiała go utrzymywać. Boją się też tej odległości między nami.

Chciałam zapoznać ich w ten piątek (w moje 18. urodziny), bo będziemy w jego okolicach u rodziny, ale rodzice od razu odmówili, tłumacząc się brakiem czasu. Bardzo zależy mi na tym, żeby go poznali, bo chciałam ułatwić nam spotkania w roku szkolnym (żeby mógł u nas czasem przenocować albo ja u niego, a za parę miesięcy marzy mi się wziąć go na studniówkę).

Odczuwam ogromny stres, ciągle płaczę i mam w sobie paraliżujący strach, że rodzice będą próbowali zniszczyć ten związek, blokować nam kontakt i ograniczać mnie ze względu na szkołę. Nie wiem, jak to rozegrać, jak z nimi rozmawiać i jak ich przekonać, żeby dali mu szansę i go poznali. Co byście zrobili na moim miejscu?

#PmD91

Nie wiem, czy to mi się śniło, czy coś podobnego gdzieś widziałam. Ale odkąd pamiętam, czyli jak miałam jakieś 5-6 lat, to mam to wspomnienie w głowie. A mianowicie pamiętam, że dotykałam mojego wujka starszego o 11 lat. Siedzieliśmy w jego pokoju na dywanie, a on powiedział, że mi coś pokaże. Pamiętam dokładnie, jak rozpina rozporek i jak mówi, żeby się nie bać i każe się dotknąć. I pamiętam, że była tam moja o rok młodsza siostra. Robiła to, co ja. Ale nigdy jej nie zapytałam o to, nawet nie wspomniałam, że coś takiego mam w głowie.
Jestem teraz przed 30. Ta sytuacja na szczęście nie odbiła się na moim życiu. Tylko od czasu do czasu wracają wspomnienia i łamię sobie wtedy głowę, czy tak było naprawdę, czy w wieku 5 lat coś takiego bym wymyśliła. Mam rodzinę i w miarę poukładane życie i nikt o tym nie wie.

#BdKrJ

W końcu po kilkunastu latach mój brat się wyprowadza. Po raz pierwszy w życiu będę miał swój własny pokój, urządzę go tak, jak zechcę. Nie będę musiał spać z matką w jednym pokoju, a czasem i łóżku, oraz gnieździć się po kątach salonu, próbując znaleźć sobie miejsce, gdzie nikt mnie nie zauważy. Będę mógł śmiać się bez obaw, że zaraz zacznie mnie wyzywać, bo mu przeszkadzam, oraz nikt nie będzie próbował mnie pobić, bo wylałem wodę na podłogę. Nikt nie będzie budził mnie w środku nocy dla zabawy, rzucając we mnie tym, co akurat mu się pod ręką napatoczy. Zaproszę po raz pierwszy kolegów.
Radość mnie rozsadza, ale nie mogę tego nikomu powiedzieć. Przed rodziną udaję, że żałuję, że mój brat wyprowadza się tak daleko i że prędko go nie zobaczę.

#SixgA

Mój ojciec był bardzo szczęśliwy, jak trafił w dużego lotka szóstkę. Ze szczęścia tak mu odbiło, że postanowił kupić mi i mamie mieszkanie w bloku i kazał się tam nam wyprowadzić i zostawić go w spokoju, bo nie chce więcej mieć z nami nic wspólnego.

Jego szczęście trwało niecałe dwa lata, ojciec rozpieprzył kasę na panienki i imprezki, a teraz jest gołodupcem, który ledwo ciągnie.

Niby smutne, ale wcale mi go nie żal. No i przynajmniej mamy mieszkanie.
kawainkabis Odpowiedz

Mam nadzieję, że matka wzięła z nim rozwód, albo ma chociaż rozdzielność majątkową. Ciebie zapewne czekaja w przyszłości alimenty, trzeba się będzie postarać, żeby udowodnić, że mu się nie należą. O ile oczywiście ta historia jest prawdziwa.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie