#n1ElY
Cały czas mam w głowie historię mojej koleżanki, którą poznałam na terapii, chciała się zabić, bo uczniowie się nad nią znęcali, a nauczyciele udawali, że nie widzą. Mam w głowie te wszystkie historie z anonimowych, gdzie użytkownicy pisali ile zła ich spotkało ze strony uczniów i nauczycieli i że nikt nie chciał im pomóc. Mam w głowie swoje własne przeżycia, ja tak naprawdę żyję tylko dlatego, że jestem tchórzem i boję się śmierci. Wciąż nienawidzę swojego życia, mimo że już jestem dorosła i nikt się nade mną nie znęca. Cały czas wspomnienia ze szkoły są żywe, nie potrafię zapomnieć o tym, że przez kilka lat wmawiano mi, że jestem śmieciem.
W każdej klasie jest jakiś kozioł ofiarny, jednak nikt z tym nic nie robi. Niektórzy są silni i sobie z tym radzą, niektórzy cudem przez to przejdą i są wrakiem, inni popełnią samobójstwo, a mimo to takie rzeczy się wciąż dzieją. Tak było w szkołach moich rodziców, w moich szkołach, a teraz i w szkole mojego młodszego brata. Nikt z tym nic nie robi, jedynie w serialach można zobaczyć takie cudowne historie, gdzie oprawcy są karani, a życie ofiary wraca do normy. To jednak nie pomaga, dobija tylko bardziej, bo życie to nie Trudne Sprawy, takie sytuacje w rzeczywistości się właściwie nie zdarzają.
Za każdym razem, jak widzę akcje typu "Kolorowy piątek", mam ochotę pod tymi wszystkimi plakatami dopisać:
"Nie jestem lesbijką, nie jestem czarna, nie jestem obcokrajowcem, nie wyznaję innej religii. Nie jestem nikim ciekawym, nikogo nie obchodzi to, że nad takimi jak ja ktoś regularnie się znęca. Że wiele takich jak ja planuje lub popełniło samobójstwo. Nikt nie robi dla nas takich akcji, nikogo nie obchodzimy, nad nami można się znęcać".
Chroni się ofiary przemocy wobec tuWstawCokolwiek.
A zapomina się o ofiarach przemocy po prostu.
Czytając historię o prześladowaniach w szkołach nie mogę się nadziwić. W moim gimnazjum i liceum można było znaleźć cały wachlarz, od innego koloru skóry, przez lesbijki/gejów, po trans. Nikt nikomu problemów nie robił, kompletne zero, a było to prawie 20 lat temu. Z perspektywy czasu sądzę, że to przez to (oprócz artystycznego profilu szkoły), że ta placówka była po prostu mała. Max 300 uczniów, każdy się znał. Niestety wiem, że nie da się uniknąć wielkich gmachów, bo jednak trzeba tych ludzi gdzieś pomieścić, a szkoda.
Brzmi jak opis XXI LO w Krakowie ;)
Moje szkoły też były tolerancyjne. Ani w gimnazjum, ani w liceum, ani na studiach nie ukrywałam swoich związków z kobietami ni nigdy nie doświadczyłam z tego powodu nieprzyjemności od kolegów ze szkoły.
Myślę że mieliście wszyscy farta - w mojej aktualnej klasie, gdzie jest 30 osób, przynajmniej 5 otwarcie mówi o tym że są nietolerancyjni. I wierzą że większość popiera ich opinię.
Moje przyjaciółki które są razem raczej zbyt szybko się nie ujawnią - chodzą do tej samej szkoły i ich klasa jest podobno jeszcze gorsza.
Zaznaczę że to naprawdę małe liceum
Nie wiedziałam, że są takie dni. Zgadzam się z wyznaniem.
Niestety, "tolerancja" tych kolorowych piątków obejmuje zwykle tylko osoby innej orientacji i koloru skóry :(
Akurat Tęczowy Piątek obejmował zajęcia ogólnie o tolerancji, nie konkretnie tolerancji wobec osób LGBT+
Ma nazwę tęczowy tylko dlatego że został zorganizowany przez Kampanię Przeciw Homofobii.
To się dowiedziałam nowej rzeczy... Dzięki :)
stanąłbym z takim plakatem
ja też pewnie jest nas więcej,,,niestety.
W szkole z mojej okolicy zniesiono to święto mimo że miało się odbyć. Powód był prosty. Patologia z Bytomia stwierdziła że pobiją "kolorowych", więc szkoła w obawie zrezygnowała z obchodów.
>święto
xD
U mnie w klasie nie ma kozła ofiarnego, prawie wszyscy w miarę się lubimy, a jak za sobą nie przepadamy, to ze sobą nie rozmawiamh i tyle. Więc nie mów, że w każdej szkole tak jest.
U mnie też nie było w 2 szkołach na 3, do których chodziłam.
W każdej, ale nie każdej klasie. Też w Swojej klasie w gimnazjum nie miałam problemów, ani nikt inny. Jak nas rozdzielono(likwidacja klasy), to nagle stałam się nie jedynym kozłem w klasie.
Rozumiem cię, bo sama nie miałam za przyjemnie w szkole. Była mała, nie mogę powiedzieć, że była patologiczna, nauczyciele ok. Ale dzieci to dzieci. Dokuczano mi z powodu braku pieniędzy, wyglądu, tego, że nie radzilam sobie z pewnymi rzeczami. Ale wiesz co? Jestem też lesbijką. I dopiero od niedawna widzę ten brak tolerancji wśród dzieci, nawet u mnie samej, gdy sama nie wiedziałam pewnych rzeczy. Mówienie o tolerancji, nie tylko mniejszości seksulanych, jest ważne. Sama dopiero, gdy zaczęłam przyznawać się do swojej orientacji, zobaczyłam ile jest wokół osób społeczności lgbt i jaki to problem. Oczywiście ważny jest też sposób przekazywania tej wiedzy. I to, że uświadamiamy o tolerancji, nie znaczy, że nie możemy mówić też o innych problemach. O każdych trzeba mówić.
Szkoła nie uświadamia uczniów o skutkach przemocy. Być może większość ludzi w ogóle nie jest świadoma, jakie skutki może to ze sobą nieść.
To nie jest rola szkoły. To jest rola rodziców. Szkoła ma uczyć, nie wychowywać. Kulturę osobistą wynosi się z domu.
Nie zgodzę się. Szkoła powinna uczyć i wychowywać, razem z rodzicami.
O! To, to! ZeusKosmateus przychylam się ku twojej wersji. Ale jak rodzice nie partycypują w tym procesie, to szkoła nic nie pomoże. Za to w drugą stronę raczej będzie chulać.
Dziękuję za to co napisałaś, bo sama zbierałam się by napisać to samo. Podpisuję się pod tym. Również byłam ofiarą przemocy w szkole i drażni mnie, że zamiast zwalczać ją wobec wszystkich - zwalczają tylko wobec lgbt...
czyli tak naprawdę jej nie zwalczają w ogóle( idą za modą europejską) , a oprawcy szkolni są bezkarni, bo szkoła nic nie robi.
Szkoda tylko że nikt nie zauważył że Tęczowy Piątek nie był ukierunkowany na tolerancję osób LGBT+. W nim po prostu chodziło o zajęcia na temat ogólnej tolerancji, dostał taką nazwę od swojego organizatora - Kampanii Przeciw Homofobii, ale to nie znaczy że chodziło tam tylko o osoby LGBT, po prostu tak go zapamiętano.