#8sWv8

Złote rady mojej teściowej doprowadzają mnie do szału.

Ostatnio była u mnie w domu, jak robiłam rolady. O mało zawału nie dostała. Ochrzaniła mnie, że zawijam rolady zwykłą nicią, taką do szycia, bo ona używa jakichś drucików.  Myślała, że przy smażeniu mięsa nitka pęknie i wszystko się rozwali. Ochrzaniała mnie swoim wyjątkowym i przemądrzałym tonem, mówiącym "ja jestem najmądrzejsza i masz się mnie słuchać, bo w dupie byłaś, gówno widziałaś i nic nie przeżyłaś". U mnie w domu zawsze w ten sposób robiło się rolady. Mój facet przyznał, że rolady przez nić się nie rozwalą i dopiero wtedy odpuściła.

I tak jest ze wszystkim. Czemu robisz tak, a nie inaczej? Dlaczego twoje dziecko nic nie umie? Niczego go nie uczysz. Źle pranie powiesiłaś. Twój synek zjadł moje mielone? Wiadomo kto najlepiej gotuje - i wiele innych podobnych rad, zażaleń i wątów o byle co.

Po porodzie o mało nie dostałam depresji, bo wszystko robiłam źle. Źle karmisz, źle przewijasz, myjesz, usypiasz. Tak naprawdę gdybym się jej słuchała we wszystkim, to dawno bym z dzieckiem w szpitalu wylądowała.

Nie potrafię już na tego wstrętnego babsztyla patrzeć, bo jednej godziny by nie wytrzymała bez swoich mądrości. A najbardziej wkurza mnie to, że codziennie dzwoni do mojego faceta. Trzy razy dziennie to minimum. Ja rozmawiam z mamą ze dwa razy w tygodniu. Czy to jest normalne? Nawet jak on jest u niej przez pół dnia, to ona potrafi zadzwonić i gadają jeszcze przez pół godziny. Chore.

#3bMUH

Kupiłem szafkę z Ikei. Po dwóch godzinach dokładnego studiowania instrukcji i skręcania niepasujących do siebie elementów szlag mnie trafił. Zaniosłem cały zestaw do garażu i pogodziłem się z faktem, że będę musiał żyć bez szafki.

Jakby któryś z moich studentów dowiedział się, że profesor inżynierii budowlanej ma trudności ze złożeniem zwykłego mebla z Ikei, to pewnie zmieniłby uczelnię...

#vA860

Sytuacja miała miejsce rok temu. Miałem żonę, byliśmy 6 lat po ślubie. Młoda siksa pod presją koleżanek zaczęła naciskać na ślub. I tak ona w wieku 21, a ja w wieku 24 lat pobraliśmy się. Po ślubie przestało się nam układać, dodam, że nasz pierwszy raz był dopiero po założeniu obrączek. Straciliśmy ze sobą kontakt, żyliśmy nie ze sobą, a obok siebie i tak to trwało. 

Żona poszła do nowej pracy. Jakoś wtedy nagle odżyła, zaczęła być rozpromieniona, nakupiła sobie fajnej bielizny, zaczęła się inaczej ubierać, dziwne rzeczy. Był jeden wyjątek, już nie chciała jeździć do rodziców, do rodziny, do znajomych, jakby zupełnie się odcięła. Pewnego dnia siedzę ja sobie w domu i puka ktoś do drzwi. Nieznany mi mężczyzna z czteropakiem i mówi, że chce porozmawiać. Wpuściłem go, doszło do rozmowy. Oznajmił mi wprost, że poznali się w pracy i sypia z moją żoną. Doszło między nami do rękoczynów, ale uspokoił mnie, bym pozwolił mu kontynuować. Rozmowa toczyła się dalej, choć we mnie się gotowało. Facet stwierdził, że ma ogromne wyrzuty sumienia przez to co się stało, że ona jemu obiecuje, że już już niedługo, no już mnie zostawi i będą mieszkać razem, bo mnie w ogóle nie kocha i jest ze mną ze względu na pieniądze.

Opowiedział mi całą historię jak to było, jak się zaczęło i jak trwało. Również opowiedział mi o rzeczach, do których mu się przyznała, co robiła, gdy nie znała jeszcze jego. Obaj stwierdziliśmy, że się od niej odcinamy. Widać, że chłop był załamany sytuacją i szczerze żałował tego co się stało.

Pewnego dnia wzięliśmy moje "kochanie", albo też nasze, na rozmowę, tak w ogień krzyżowy. Mówiła, że nie zrobiła nic złego, że kobieta też potrzebuje uwagi i ma swoje potrzeby, a usprawiedliwiała swoje skoki na bok tym, że nie jestem dla niej dobrym mężem. To skoro nie jestem dobry, to po co tak tego ślubu pragnęła? Bardzo było mi żal tych wspólnych lat spędzonych razem, ale cieszę się, że poznałem tego człowieka. Otworzył mi oczy na mój związek, wyciągnąłem dużo wniosków. Cała ta sytuacja przyniosła mi też świetnego przyjaciela. Dogadujemy się, razem chodzimy na siłownię i kick boxing.

Czasem dostajemy jeszcze od niej SMS-y, najlepsze są te o takiej samej treści, tylko zmienione imiona na moje lub jego. Śmiesznie, gdy wysyła je 5 minut po sobie do jednego i drugiego nie mając pojęcia, że utrzymujemy ciągle kontakt.

#wCSTk

Nienawidzę starych ludzi.
Jeszcze przed pandemią pisałem tutaj o tym, jak macają owoce, warzywa i pieczywo i jak zajadają się kapustą kiszoną w sklepie.
Teraz w czasach obostrzeń bez problemu wciąż można zobaczyć takich ludzi, którzy bez oporów i oczywiście bez rękawiczek potrafią obmacać 70% pomidorów, aby sobie wybrać 4 sztuki. Albo podjadają orzeszki na wagę lub liżą palce, by rozłożyć torebkę foliową.
Widziałem to. W obu przypadkach byli to starszy ludzie.

A dzisiaj wyskoczyłem na szybko na pocztę, by wysłać list. Nie było kolejki, więc zaświeciła mi się lampka. Zerknąłem na telefon, a tam godzina 10:05.
Czyli spóźniłem się tych kilka minut i teraz muszę czekać do 12:00, by wysłać list.
Oczywiście w środku nie ma żadnego klienta, przed pocztą żadnej kolejki.
To naprawdę nie jest ułatwienie, to jest utrudnienie funkcjonowania.
Ciekawe ile osób się zbierze o 12:00 przed pocztą i czy będzie to bezpieczne pod kątem epidemiologicznym.

#Sz2zE

Jechałem ostatnio zatłoczonym do granic możliwości miejskim autobusem. Było wpół do ósmej rano, więc nic dziwnego. Stoję więc w marazmie, przytulony do metalowej rurki niedaleko wejścia, na wpół śpiący.

Przejechałem może ze 3 przystanki, kiedy do autobusu wsiadła (z ogromnym trudem) kolejna horda. Tłok w autobusie zrobił się wprost nie do zniesienia, człowiek na człowieku. Rozważałem nawet wysiadkę z autobusu, jednak skoro zapłaciłem już za bilet... Wkrótce pożałowałem tej decyzji.

W pewnym momencie ktoś na mnie napiera. Dobra, jest tłok, bywa. Po chwili owo napieranie ustało, by pojawić się znów. Krępująca sytuacja trwa jeszcze chwilę. Za moment czuję coś w rodzaju łaskotania na udzie i tym, co znajduje się nieco powyżej. Raptownie odwracam się i widzę osobnika, Azjatę, który jedną ręką gładzi moje udo, a drugą... najprawdopodobniej "gra w kieszeni w ping-ponga" (i nie mam tu na myśli tenisa stołowego).

Tak oto zostałem wykorzystany przez molestatora. Chyba, że się mylę, a ów pan chciał tylko sprawdzić, z jakiego materiału mam zrobione spodnie?

#yVBY5

Była godzina 5:30 rano (moja mama zapamiętała ją bardzo dokładnie), kiedy mój pies zaczął szczekać i piszczeć drapiąc w drzwi. Mama nie wiedziała o co chodzi, więc po prostu wyszła z nim myśląc, że ma potrzebę. Kiedy tylko wybiegła z nim przed klatkę, on pobiegł w stronę innej, trochę bardziej wysuniętej klatki, przez co nie widać jej z naszej. Pies pobiegł, a moja mama zachodziła w głowę o co chodzi. Kiedy popędziła za nim zauważyła starszego pana leżącego przed klatką, zapłakanego, który wyjąkał, że miał zawał. Moja mama czym prędzej zadzwoniła po pogotowie, które przyjechało w ostatniej chwili.

Ten starszy człowiek jest już w dobrej kondycji, nic mu nie jest. Ale powiedzcie mi tu, że psy nie mają żadnego szóstego zmysłu!

#YLkDk

Spałam niedawno u mojego chłopaka. Zrobiliśmy sobie pizzę na kolację, dobra była, tylko nie toleruję laktozy, a w nocy ilość zjedzonego sera trochę dała mi się we znaki. Było mi dość ciepło, więc spaliśmy trochę oddaleni od siebie, mój luby trzymał swoją dłoń na moim biodrze. Ja mam naprawdę bardzo mocny sen, ale tego dnia z mego odwłoku wyleciała szybka seria powietrznych bomb, która nie tylko wprawiła w ruch całe moje ciało, ale także obudziła mojego lubego. Nie wiedziałam za bardzo co się stało, ale zanim zdążyłam się nawet ruszyć, mój chłopak lekko mną potrząsnął w celu obudzenia mnie i powiedział "chyba telefon ci wibruje". Byłam zaspana, ale zdążyłam zorientować się co się stało.. Dlatego też wzięłam swój telefon do ręki i powiedziałam, że te wiadomość od operatora...

Poszliśmy dalej spać, a ja do teraz mam nadzieję, że on nie powiedział tego tylko dlatego, żeby mnie nie zawstydzić :)

#SvrDy

Mam pomysł, jak skończyć z aborcjami - ze skutecznością o wiele większą niż wszystkie dotychczasowe rozwiązania.

Wazektomia.

Jest to zabieg odwracalny. Każdy mężczyzna, który zaczyna produkować plemniki, powinien być mu poddany. Dopiero kiedy jego sytuacja życiowa się ustabilizuje i zostanie uznany za zdolnego do utrzymania rodziny oraz do sprawowania roli męża oraz ojca - płodność zostanie mu przywrócona. Podczas zabiegu zostałyby również pobierane próbki DNA do bazy danych w celu ewentualnej błyskawicznej identyfikacji.

Korzyści są znacznie większe - odpada nie tylko problem niechcianych ciąż, ale i dyskomfortu antykoncepcji. Przywracanie płodności w podziemiu medycznym skutkowałoby niedozwoloną ciążą, a po zbadaniu DNA (również wyrywkowe kontrole samego nasienia) sprawca byłby natychmiast identyfikowany i podlegałby karze więzienia.

...co takiego?
Czyżby pojawił się dyskomfort na myśl o regulacjach prawnych dotykających was w ten sposób?

To świetnie. Jesteście coraz bliżej do zrozumienia, w jakim kraju żyją polskie kobiety.
Dodaj anonimowe wyznanie