Była godzina 5:30 rano (moja mama zapamiętała ją bardzo dokładnie), kiedy mój pies zaczął szczekać i piszczeć drapiąc w drzwi. Mama nie wiedziała o co chodzi, więc po prostu wyszła z nim myśląc, że ma potrzebę. Kiedy tylko wybiegła z nim przed klatkę, on pobiegł w stronę innej, trochę bardziej wysuniętej klatki, przez co nie widać jej z naszej. Pies pobiegł, a moja mama zachodziła w głowę o co chodzi. Kiedy popędziła za nim zauważyła starszego pana leżącego przed klatką, zapłakanego, który wyjąkał, że miał zawał. Moja mama czym prędzej zadzwoniła po pogotowie, które przyjechało w ostatniej chwili.
Ten starszy człowiek jest już w dobrej kondycji, nic mu nie jest. Ale powiedzcie mi tu, że psy nie mają żadnego szóstego zmysłu!
Dodaj anonimowe wyznanie
Spoko, kilka stron temu jakiś buc wyjaśniał, że powinniście oddać psa z bloku do schroniska.
Bo mu tam będzie lepiej niż w domu.
Myślę, że ten Pan po zawale, któremu pies życie uratował przed klatką, powinien dostać od nas i prezydenta na danie w ryj temu idiocie, co to napisał.
No straszne, skopcić się na spaniu. Katastrofa.