#Sz2zE
Przejechałem może ze 3 przystanki, kiedy do autobusu wsiadła (z ogromnym trudem) kolejna horda. Tłok w autobusie zrobił się wprost nie do zniesienia, człowiek na człowieku. Rozważałem nawet wysiadkę z autobusu, jednak skoro zapłaciłem już za bilet... Wkrótce pożałowałem tej decyzji.
W pewnym momencie ktoś na mnie napiera. Dobra, jest tłok, bywa. Po chwili owo napieranie ustało, by pojawić się znów. Krępująca sytuacja trwa jeszcze chwilę. Za moment czuję coś w rodzaju łaskotania na udzie i tym, co znajduje się nieco powyżej. Raptownie odwracam się i widzę osobnika, Azjatę, który jedną ręką gładzi moje udo, a drugą... najprawdopodobniej "gra w kieszeni w ping-ponga" (i nie mam tu na myśli tenisa stołowego).
Tak oto zostałem wykorzystany przez molestatora. Chyba, że się mylę, a ów pan chciał tylko sprawdzić, z jakiego materiału mam zrobione spodnie?
Kto by pomyślał, że tłok w autobusie będzie się wspominać z tęsknotą :D
Czasy kiedy jeszcze świat był normalny.
Te piękne czasy kiedy można było liczyć na zmacanie przez randomowego Azjatę
No oczywiście, teraz nikt się do nikogo nie zbliży tymbardziej do azjaty bo COVID.
Już nie ma znaczenia skąd ta osoba jest.
Wyznanie jest napisane z takim jakimś spokojem a wręcz z żartem, że aż obwawiam się, że autor w ogóle nie zareagował na to co się wydarzyło
mam nadzieję, że się myle
To nie był tenis stołowy, tylko penis kieszonkowy.