W drugiej klasie szkoły podstawowej koleżanka z mojej klasy zaprosiła wszystkie dziewczyny z naszej klasy na swoją imprezę urodzinową. Wszystkie oprócz mnie. Może to głupie, ale jak o tym pomyślę, to płakać mi się chce.
Ja w okresie podstawówki może z dwa razy miałam imprezę urodzinową, każdą z limitem osób. Nawet nie wyobrażam sobie gdzie upchałabym w pokoju wszystkie dziewczyny z klasy
ohlala
Ja też, ale skoro tamta zaprosiła wszystkie poza autorką, no to coś było na rzeczy.
SyZy
@ohlala no jeśli limit był na 10 osób, a autorka była 11 dziewczynką, to najwidoczniej nie była naj super hiper przyjaciółką solenizantki
ohlala
@SyZy
Ta, bo reszta była. Na pewno wszystkie były przyjaciółkami 😂 Pewnie jubilatka jej nie lubiła, co nie zmienia faktu, że autorce mogło być przykro.
Muszę przyznać sama też tak kiedyś zrobiłam z tym że starałam się by osoba niezaproszona nawet nie wiedziała, że taka impreza się odbyła a wszystko dlatego bo ta dziewczyna była tak rozpieszona i paskudna a do tego mega zakręcona na temat swojej religii (nie katolik), że uważała każdego jako gorszy sort i już nie jedną imprezę zniszczyła (u koleżanki zniszczyła tort bo nie lubi truskawek). A najgorsze jest to, że jej matka zrobiła taką aferę na całą szkołę o znęcanie się bo niby jej nie zaprosiłam przez podłoże religijne, tłumaczenia były na nic bo kobieta nie widziała nic złego w swojej córce a jej zachowanie tłumaczyła jako zdrowe okazywanie uczuć. Całe szczęście, że dyrektor wiedział jak jest i kazał się kobiecie ogarnąć.
Hah, ja tak miałam całą klasę maturalną z osiemnastkami. Mimo że niektóre osoby znałam 6 lat. Doszłam potem do punktu w listopadzie gdzie rodzice chcieli mi zorganizować imprezę w lokalu a ja nie miałam zwyczajnie kogo nawet zaprosić.
chlef123
też tego nie ogarniałam. najbardziej dziwilo mnie, że sama sobie wydawalam się dość otwartą i zabiegającą o znajomości osobą, ale mimo to częściej już gdziekolwiek zapraszano wiecznie milczące i podpierające ściany szare myszki, a o mnie nigdy nikt sam z siebie nie pamiętał. czasem ludzie przypominali sobie krótko po tym, jak sama wielokrotnie ich gdzieś zaprosilam lub czegoś potrzebowali, ale na tym koniec - kiedy tylko ja przestawalam zaczynać rozmowy, zagadywać i zapraszać, to znajomość umierała dosłownie natychmiast - "koleżanki" nigdy nie odzywaly się same. o dziwo, nikt mi nigdy nie wygarnął bycia wkurzającą, podłą, żałosną itp, po prostu ludzie zawsze mieli mnie w dupie, jakby zapominali o mnie w tej samej sekundzie, kiedy od nich odchodziłam.
Mój sąsiad z klasy, mieszkający na tym samym piętrze co ja, zrobił imprezę na klatce schodowej. Zaprosił wszystkich z klasy, tylko nie mnie. To dopiero była żenada jak wracałam z dłuższego spaceru z pasem i przy moich drzwiach była impreza... Koleżanki mówiły: "Zostań z nami..." a ja przecież nie byłam zaproszona...
chlef123
tutaj akurat mógł uznać, że i tak sobaczysz imprezę i przyjdziesz, więc zaproszenie jest zbędne...
raz zrobilam urodziny u mnie w domu, jedna z lasek zaczela mi grzebac po szafkach i potem okazalo sie, ze jest zlodziejka :/
bazienka
tez kolo 2 klasy sp dostalam zaproszenie, kupilam prezent, a potem zapraszajaca jednak odwolala moj udzial w imprezie, bo jej mama kazala liczbe gosci zredukowac
przykrosc, smutek i zal
potem mnie zapraszala czasem tak se o pobawic sie i na ciastki, ale smuteczki pamietam do dzis
Ja w okresie podstawówki może z dwa razy miałam imprezę urodzinową, każdą z limitem osób. Nawet nie wyobrażam sobie gdzie upchałabym w pokoju wszystkie dziewczyny z klasy
Ja też, ale skoro tamta zaprosiła wszystkie poza autorką, no to coś było na rzeczy.
@ohlala no jeśli limit był na 10 osób, a autorka była 11 dziewczynką, to najwidoczniej nie była naj super hiper przyjaciółką solenizantki
@SyZy
Ta, bo reszta była. Na pewno wszystkie były przyjaciółkami 😂 Pewnie jubilatka jej nie lubiła, co nie zmienia faktu, że autorce mogło być przykro.
A ty kogo zaprosiłaś na swoje urodziny?
Ale jakie to ma znaczenie skoro wśród tych dziewczyn mogły być takie co też jubilatki nie zaprosily
Agatulka, co nie zmienia faktu, że powinniśmy oczekiwać zaproszenia za istnienie. Inne bardziej lubiła i nie miała obowiązku wszystkich zapraszać.
Ale co xe wszystkie tsk lubiła a jalą akurat nje
Ja nie dostałam kwiatka na dzień kobiet. Chłopcy źle policzyli😪
o jaaa tulam cie ...
@Busiolka myślałem że wyglądasz jak chłop
Muszę przyznać sama też tak kiedyś zrobiłam z tym że starałam się by osoba niezaproszona nawet nie wiedziała, że taka impreza się odbyła a wszystko dlatego bo ta dziewczyna była tak rozpieszona i paskudna a do tego mega zakręcona na temat swojej religii (nie katolik), że uważała każdego jako gorszy sort i już nie jedną imprezę zniszczyła (u koleżanki zniszczyła tort bo nie lubi truskawek). A najgorsze jest to, że jej matka zrobiła taką aferę na całą szkołę o znęcanie się bo niby jej nie zaprosiłam przez podłoże religijne, tłumaczenia były na nic bo kobieta nie widziała nic złego w swojej córce a jej zachowanie tłumaczyła jako zdrowe okazywanie uczuć. Całe szczęście, że dyrektor wiedział jak jest i kazał się kobiecie ogarnąć.
Hah, ja tak miałam całą klasę maturalną z osiemnastkami. Mimo że niektóre osoby znałam 6 lat. Doszłam potem do punktu w listopadzie gdzie rodzice chcieli mi zorganizować imprezę w lokalu a ja nie miałam zwyczajnie kogo nawet zaprosić.
też tego nie ogarniałam. najbardziej dziwilo mnie, że sama sobie wydawalam się dość otwartą i zabiegającą o znajomości osobą, ale mimo to częściej już gdziekolwiek zapraszano wiecznie milczące i podpierające ściany szare myszki, a o mnie nigdy nikt sam z siebie nie pamiętał. czasem ludzie przypominali sobie krótko po tym, jak sama wielokrotnie ich gdzieś zaprosilam lub czegoś potrzebowali, ale na tym koniec - kiedy tylko ja przestawalam zaczynać rozmowy, zagadywać i zapraszać, to znajomość umierała dosłownie natychmiast - "koleżanki" nigdy nie odzywaly się same. o dziwo, nikt mi nigdy nie wygarnął bycia wkurzającą, podłą, żałosną itp, po prostu ludzie zawsze mieli mnie w dupie, jakby zapominali o mnie w tej samej sekundzie, kiedy od nich odchodziłam.
Mój sąsiad z klasy, mieszkający na tym samym piętrze co ja, zrobił imprezę na klatce schodowej. Zaprosił wszystkich z klasy, tylko nie mnie. To dopiero była żenada jak wracałam z dłuższego spaceru z pasem i przy moich drzwiach była impreza... Koleżanki mówiły: "Zostań z nami..." a ja przecież nie byłam zaproszona...
tutaj akurat mógł uznać, że i tak sobaczysz imprezę i przyjdziesz, więc zaproszenie jest zbędne...
@chlef123 X D
A ja w drugiej klasie zaprosiłam wszystkie dziewczyny na urodziny i zasną nie przyszła. I trudno, teraz jako stara baba mam lepsze grono znajomych :)
tulam cie, musialas czuc sie strasznie..
raz zrobilam urodziny u mnie w domu, jedna z lasek zaczela mi grzebac po szafkach i potem okazalo sie, ze jest zlodziejka :/
tez kolo 2 klasy sp dostalam zaproszenie, kupilam prezent, a potem zapraszajaca jednak odwolala moj udzial w imprezie, bo jej mama kazala liczbe gosci zredukowac
przykrosc, smutek i zal
potem mnie zapraszala czasem tak se o pobawic sie i na ciastki, ale smuteczki pamietam do dzis
pewnie sobie zasluzylas na to
A chłopaków nie zaprosiła? Mogliby poczuć się tak samo, ale pewnie są na to zbyt dojrzali.