Kiedy byłam dzieckiem, pojechałam z rodzicami do cioci i wujka, którzy mają duże gospodarstwo. Akurat jakiś czas wcześniej okociła im się kotka, więc poszłam na dwór pobawić się z kociakami. Upatrzyłam sobie jednego ulubionego i za nim ciągle chodziłam, aż w końcu zaprowadził mnie za szopę. Było tam duże, jak mi się wcześniej wydawało, „błoto”. Kociak bez problemu po nim przebiegł, toteż moja logika dziecka podpowiedziała, że ja też dam radę. No cóż, nie dałam rady, a mało tego, okazało się, że to nie błoto, tylko duży dół wypełniony gnojówką...
I tak właśnie prawie utonęłam w gównie, dobrze, że wujek akurat był na podwórku, usłyszał mój krzyk i wyciągnął mnie z tego gównianego basenu. Przykro mi było, że zgubiłam tam buty, chociaż pewnie nie chciałabym już ich założyć.
Nigdy nie zapomnę tego wstydu i smrodu. Żaden z moich znajomych nie zna tej historii, bo boję się, że mogliby mi wymyślić dziwne ksywki :D
Poznałam fajnego chłopaka, podrywał mnie, pół roku później byliśmy parą. Od początku mi coś nie pasowało – okazało się, że jest bi i zdradzał mnie z innym. Kiedy nasz związek się wypalał, pewnego razu wracałam do domu z chłopakiem mojej przyjaciółki (jesteśmy z jednej wsi), rozmawialiśmy i rozpłakałam się, a on zaczął mnie pocieszać i przytulać. W pewnym momencie nagle mnie pocałował. Następnie zwierzył mi się z wszystkich problemów i że moja przyjaciółka, a jego dziewczyna, zdradziła go na wyjeździe. I tak jakoś się to potoczyło, że choć nigdy nie chciałam zdradzić, to jednak zdradziłam. Cały czas mówię, że nie chcę, ale kiedy się widujemy, to jest to silniejsze ode mnie i robimy różne rzeczy, między nami jest wiele uniesień. Wiem, że ten romans jest zły, ale bardzo brakuje mi bliskości.
Pewnego dnia spokojnie wracam sobie do domu i słyszę po drodze rozmowę jakichś dwóch dziewczynek. Kłócą się o to, co ich mamy potrafią zrobić, która jest lepsza.
Jedna z nich kompletnie rozwaliła system:
- A MOJA MAMA ZMIENIA POMIDOROWĄ W ROSÓŁ!
Tak, dobrze przeczytaliście.
Ja też kisnę z wami.
Wychowano mnie tak, że prawdziwy facet musi być grzeczny wobec kobiet. Tylko że to poszło za daleko. Ja nie umiem powiedzieć NIE. To nie jest tak, że tych kobiet są setki, bo jestem stały w uczuciach, nie interesują mnie spotkania na jedną noc. Problem w tym, że kiedy poznaję kolejną, to ta poprzednia zwykle wcale całkiem nie znika. Czasem zrywamy kontakt na kilka miesięcy, lat, ale to wraca. Często one są w stałych związkach albo rozstajemy się, bo wychodzą za mąż, żeby po jakimś czasie do siebie wrócić.
Prawdziwe problemy pojawiły się, kiedy nastąpiła kumulacja, czyli cztery kobiety w tym samym czasie (dobrze, że chociaż jedna mieszka daleko). To jednak nie do ogarnięcia. Noc z jedną, poranek z drugą, wieczór z trzecią, a potem ta czwarta pyta, dlaczego nie mam ochoty na igraszki (gdyby ktoś pytał, to one wiedzą, że jest ktoś jeszcze, ale bez szczegółów, bo wyliczanki nie robię).
Patrzę czasem w lustro i myślę „straciłeś nad tym kontrolę, weź się, ogarnij”, ale nie macie pojęcia, jakie to trudne powiedzieć kobiecie „nie chcę mieć już z tobą kontaktu” – jest żal, czasem złość albo łzy i złamane serce.
W końcu wziąłem się w garść. Uporządkowałem to. Zgrzytanie zębów, prośby, groźby, płacze – została jedna. Odetchnąłem. Od lat nie miałem takiej swobody. Tylko co z tego, skoro dziewczyna z biura obok właśnie zaczęła mnie podrywać, a kelnerka w naszym barze zostawiła mi na rachunku swój numer?
Nie umiem skrzywdzić kobiety, mówiąc jej NIE. I zanim zaczniecie gadać, że i tak je krzywdzę, to nie jest tak. Często słyszę: „Obiecaj mi, że nawet jak się rozstaniemy, to czasem pójdziemy do łóżka”, dlatego że kobiety znam, rozumiem i wiem, czego chcą. Nie musicie w to wierzyć – ja w tym żyję od lat.
Przez tydzień nie używałam swojego biurka, dziś patrzę, a tam kurz. Sam kurz byłby okej, ale tam jest namalowana dziewczynka. Jak umiem rysować, na kurzu bym nie potrafiła, w domu nikt nie ma takiego talentu. Skąd ten rysunek nie wiem i problem jest w tym, że nie wiem, czy ścierać. Krótkie włoski, długie rzęsy grzywka i precyzyjnie namalowany przedziałek oddzielający młody włosek po stronie, gdzie włoski są rzadsze. I tu rysunek się kończy, mimo że jest tak perfekcyjny. Obok kreska jak palca dziecka, ciągnąca się do końca biurka, jakby ktoś nie zdążył dokończyć dzieła, zanim wróciłam z zupą i ścierką. Nie wiedziałam również, że są takie techniki, w internecie patrzę – ludzie takie rzeczy potrafią, jest tego pełno. Albo mam jakąś schizę, albo po drugiej stronie jest mały artysta. Różne rzeczy się w życiu widziało, ale takiej perfekcji ze strony dziecka nigdy nie widziałam. Może powinnam to tak zostawić. Sama nie wiem, aż mi zimno.
Byłam kiedyś strasznie gruba. Potem wzięłam się za siebie i od dłuższego czasu wyglądam jak całkiem zwyczajna dziewczyna. No i zaczęli się też mną interesować jacyś fajniejsi faceci niż desperaci. Tylko że ja się ich boję... Strasznie się wstydzę i jak najszybciej znajduję powód, żeby gdzieś uciec.
Odkąd pamiętam, co najwyżej fantazjowałam sobie o związku czy bliskości z kimś, kto rzeczywiście mi się podoba. Jednak podchodziłam do sprawy realistycznie – przystojni faceci nie umawiają się z wielorybami.
Teraz już nie jestem wielorybem, ale wielorybia mentalność raczej mi pozostała. Z zewnątrz wygląda, jakbym miała nagle wymagania księżniczki, skoro wszystkich tak z miejsca spławiam. No ale przecież im nie powiem, że sorry, kolego, dziczeję, bo jesteś za ładny.
Surfując po internecie, natrafiłem na odcinki „Super Niani”. Nie powiem, wciągnąłem się, obejrzałem początki paru odcinków. Jednak to, co zobaczyłem w jednym z nich, mnie zmroziło. To była moja rodzina! Mama, tata starszy brat i malutki ja. Miałem wtedy niecałe 2 latka, pewnie dlatego nic nie pamiętam. Ale mój ułożony i ogarnięty brat zachowywał się jak potwór. Bił mnie i rodziców, pyskował itp.
Nigdy nie spojrzę tak samo na moją rodzinę...
Nie wymawiam „r”. Nazywam się Robert Rukier. Dziękuję, pozdjawiam...
Odkąd nauczyłem się jeździć na rowerze w wieku 5 lat, tak jestem wielkim rowerowym maniakiem. Najbardziej kocham offroad, a w szczególności downhill, nie zliczę, ile godzin spędziłem w powietrzu, latając na rowerze. Po 13 latach napalonej jazdy bez granic stwierdziłem, że rozsądnie byłoby jednak kupić kask rowerowy… już raz wylądowałem w szpitalu, miałem wiele dużych ran od wypadków. A ja jak coś postanowię, to na maksa. Stwierdziłem, że typowy kask z marketu to jakiś badziew, te zwykłe kaski są wręcz śmieszne. Dlatego, zamiast kupować „grzybka”, kupiłem naprawdę dobry kask typu fullface (ochrania całą głowę wraz ze szczęką, podobny do kasku na motocykl).
Najbardziej rozczarowało mnie zachowanie moich najbliższych. Oczywiście byli zszokowani ceną, no i po co mi taki kask, jak wychodzę na rower? Będzie mi tylko gorąco…
Nieważne, że jeżdżę jak szalony, przekraczam ograniczenia prędkości dla samochodów, jeżdżę na tylnym kole albo latam po torach rowerowych, w kasku mi będzie przecież gorąco. Dziwne to dla mnie, downhillowa jazda jest mega niebezpieczna, a dziwią się wszyscy, że kask na rower zakładam.
A mówią, że to młodzież jest lekkomyślna i nieodpowiedzialna…
Ogłuchłam w wieku 17 lat (w wyniku uderzenia). Brak słuchu przeszkadza mi najbardziej w kilku sytuacjach.
Wieczorne spotkania (działka, ogród, jezioro). Przeważnie jest zbyt ciemno i nie sposób, żebym cokolwiek wyczytała z ruchu ust. Mój facet w takich chwilach stara mi się opisywać na komunikatorze mniej więcej na bieżąco, kto co mówi, jednak siedzenie w towarzystwie na komórkach cały czas jest niestosowne, a nie chcę, żeby zamiast się bawić, skupiał się na mnie.
Rozmowy z mężem. Strasznie ciekawi mnie jego głos. Każdą osobę z bliższego otoczenia proszę, aby opisał mi jego barwę. Jednak to pojęcie z czasem stało się dla mnie zbyt odległe, bym mogła sobie to wyobrazić.
Brak możliwości swobodnej rozmowy z nowo poznaną osobą. Czytanie z ruchu ust nie jest tak łatwe, jak może się wydawać. Podczas rozmowy z obcymi ludźmi wyłapuję od 30 do 60% wypowiadanych słów. 90% słów, czyli najlepiej, rozumiem mojego męża.
Ludzie często o mnie plotkują w mojej obecności, gdy tylko coś zaabsorbuje moją uwagę na tyle, że na nich nie patrzę. Jestem mu wdzięczna, że zawsze ukróca takie rozmowy.
Mój poprzedni chłopak powiedział, że w łóżku jęczę jak krowa. Zostało to w mojej głowie i teraz staram się nie wydawać żadnych dźwięków.
Dodaj anonimowe wyznanie