#iIvLA

Pracowałem kiedyś jako kierowca karetki. Wiadomo, praca ciężka, ale czasem trafił się lekarz śmieszek. Tak właśnie było pewnego dnia.

Wezwali nas do wypadku, generalnie sajgon. Lekarz podchodzi do faceta, ofiary wypadku. Ten siedzi w rowie, blady, przerażony, ledwo co przytomny. Lekarz wezwał pomocnika:
- Zenek, mamy tu ciężko rannego. Poszukaj gdzieś w okolicy resztki jego nogi...
Najpierw chwila ciszy, a potem błysk zrozumienia na twarzy ofiary, chyba w tym momencie dotarło do delikwenta, co powiedział lekarz, bo wrzasnął przerażony:
- CO??? JA NIE MAM NOGI??? STRACIŁEM NOGĘ W WYPADKU??? NIE MAM JUŻ NOGI????
A lekarz na to zupełnie spokojnie:
- Nieee... Niech się pan nie martwi, wszystko jest w porządku! Jest pan blady i półprzytomny, chciałem tylko pana ocucić i podnieść panu ciśnienie krwi...

#HZCeV

Żyję w rodzinie nałogowych palaczy. Mama, tata, siostra, brat – wszyscy jarają fajki. Nikogo więc nie zdziwiło to, że i ja, mając już dwadzieścia-parę lat, sam sięgnąłem po papierosy. Problem w tym, że tego szkodliwego nawyku nie akceptują moi przyjaciele, którzy prowadzą bardzo zdrowy tryb życia i zawsze denerwują się, kiedy w ich towarzystwie odpalam fajkę. Krzyczą na mnie, a czasem, jak się im uda, mój papieros ląduje na ziemi i zostaje zgaszony butem.
I tak też doszło do sytuacji, kiedy muszę chować się przed moimi przyjaciółmi i palić w domu z rodzicami.

#ZlwRW

Mam brata 16 lat młodszego. Rodzina jest staroświecka i ja też. Pamiętam zabawy do późna na podwórku, włażenie na drzewa itp.

Razu pewnego (brat miał z 6 lat) akurat zjechałem na wakacje ze studiów, doglądam go bawiącego się na placu zabaw. W pewnym momencie widzę chłopca - tak z 8 lat, który normalnie idąc, potknął się i lądując podparł się ręką. Na normalnej ziemi, żadnego syfu ani nic. I nagle w płacz. Wstał, krew się nie leje, na ręce nie ma jakichś otarć wielkich. A tu matula w skowyt... Podbiega, wyciąga chusteczki nasączane, wyciera mu rączki, kolanka, trzy razy powtarzając manewr O.o I go uspokaja z pięć minut...
Z kolei niewiele później brat bawiąc się, biegnąc obejrzał się na mnie, przydzwonił w murek nogami, wywalił się. Podbiegam do niego, a ten wstaje, otrzepuje się. Ja do niego:
- Jak jest? Boli coś?
- Nie, spoko.
I poleciał dalej...

Ja wracam na ławeczki, a tam młode mamusie siedzą i patrzą na mnie nienawistnym wzrokiem, jakbym był totalną patologią...
Ech, ta nowoczesność... Nie ogarniam.

#Qdvaj

W mieszkaniu miałam jedno bezużyteczne pomieszczenie. Postanowiłam, że podołam wyzwaniu i zrobię Narnię. Zapytacie pewnie jak? Sceneria na Narnię, drzwi zamurowałam, szafę zostawiłam do samej ściany, wycięłam tył i tam zrobiłam przejście, którego w ciemnej szafie nie było widać. Po około roku pokój był gotowy. Kocham w nim, przebywać. Czytam książki, Anonimowe i piszę to wyznanie. Ale przejdźmy do historii właściwej.

Postanowiłam, że zrobię sobie z kogoś jaja. Padło na moją siostrą i jej narzeczonego, bo ja taki śmieszek jestem :D

Zaprosiłam ich do domu i powiedziałam do nich, żeby usiedli na kanapie. Siedzą odwróceni do szafy i w tym momencie do nich mówię: "Kurczę, kawa się skończyła będę musiała znowu iść do Łucji". Nie reagują. Wchodzę do szafy, nie widać mnie bo ciemno jak nie powiem gdzie, po cichu rozsuwam drzwi, wchodzę do środka, zamykam drzwi już w "Narnii" i czekam na reakcję. Pukają, stukają, a ja się nie odzywam. Spryskałam się sztucznym śniegiem i wzięłam kawę. Oni chyba już całkiem zdezorientowani usiedli na kanapie. Tymczasem ja wychodzę i mówię: "Kur*a, jak zimno, mogłam wziąć kurtkę". Dostali oczy jak pięć złotych, a ja już dłużej nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Powiedziałam im o wszystkim.

Trochę potrwało spełnienie mojego największego marzenia, ale warto było. Do dziś wkręcam ludzi :D

#HEGVt

Dziś kolejne wyznanie o dresie.

Dziś na spacerze w parku zobaczyłem jak chłopak krzyczy na swoją dziewczynę. Mężczyzna, a raczej ci*a był pijany. Nie daleko stała grupka dresów i paliła papierosy. Widząc jak on krzyczy na dziewczynę, postanowili zareagować. 

Podeszli do kolegi i zaczęli się pytać czemu tak głos podnosi. Odpowiedział, że to nie ich sprawa. Jeden Sebix uderzył pana tak mocno, że nie wstał. Wezwali karetkę i powiedzieli dziewczynie, żeby z nim nie była i od niego uciekała.

Dresy widziały jak się przyglądam tej sytuacji. Podeszli do mnie. Spytali się mnie czy chcę wpierdo*. Potem powiedzieli, że żartują i życzyli miłego dnia.
Aha.

#DwDO2

Będąc w gimnazjum byłam najwyższą osobą z mojej klasy. Wszyscy żartowali sobie "jaka pogoda tam na górze", a ja odpowiadałam im "czekaj zaraz zobaczę".

Pewnego dnia zaczęło mnie to strasznie męczyć, więc postanowiłam coś z tym zrobić. Gdy stałam z grupką kolegów (wolałam zadawać się z chłopakami, może dlatego, że byłam w klasie sportowej) podszedł znajomy i zadał standardowe pytanie "jaka pogoda tam na górze?". Miałam otwartą butelkę z wodą i zaczęłam przedstawienie.
- Chyba będzie padać. W tym samym momencie wylałam na niego wodę.

W gimnazjum miałam szacun, a i nigdy potem nikt już tak do mnie nie powiedział :D

#r50GK

Jestem z mężem prawie 10 lat po ślubie. Kocham go i z tego co wiem, on mnie też. Pewnego niedzielnego popołudnia podczas oglądania TV mój luby objął mnie mocno, po czym dodał: "Założyłem się z kolegą o 2 zł, by Cię zdobyć. To było najlepiej zarobione 2 zł w moim życiu". Nie wiedziałam, że jestem aż tyle warta...
PS. I tak go kocham <3
Dodaj anonimowe wyznanie