#ynm7j

Czuję się nędznie. Poszedłem na randkę, byliśmy na kolacji, później w kinie. Po wyjściu z kina poszedłem do toalety, a kiedy wyszedłem, jej już nie było. Poszła sobie, nic mi nie mówiąc. Nie mam nawet jej numeru telefonu, bo pisaliśmy na portalu randkowym, na którym mnie zablokowała. Przyjechałem 70 kilometrów na randkę, wydałem razem z paliwem prawie 250 zł, a to bardzo dużo dla mnie, a ona sobie poszła. Nawet film wybraliśmy taki, jaki ona chciała. Nie wiem jak tak można.

Wstyd mi o tym mówić komukolwiek, bo będą ze mnie szydzić. Czuję się przeżuty i wypluty. Nie rozumiem kobiet, skoro wiedziała, że nie jestem w jej typie, to mogła darować sobie restaurację, bo i tak prawie milczała i siedziała na telefonie. A ja jak ten głupek szukałem tematów i zagadywałem, licząc sam nie wiem na co. Po co ze mną była w kinie? Żeby sobie zobaczyć film za darmo? Czuję się wykorzystany. Pluję sobie w brodę, bo to nie pierwszy raz, a ja nie potrafię się niczego nauczyć. Nie mogę znaleźć szczęścia w miłości, wszędzie pary, a ja cały czas sam. Nie chce mi się już nawet chodzić na spotkania ze znajomymi.

#xy50G

Przez cztery miesiące zbierałam dla fundacji walki z rakiem pieniądze, nagłaśniając całą akcję wśród znajomych i w pracy po to, by ostatniego dnia ogolić sobie głowę i włosy, które urosły mi do pasa wysłać organizacji robiącej peruki dla dzieci, które te włosy straciły.

Mam wrażenie, że niewiele osób wierzyło, że to zrobię, choć udało mi się uzbierać prawie 800£ (mieszkam w UK). Miny niedowiarków, kiedy przyszłam do pracy z włosami obciętymi na jeża były niezapomniane! Codziennie słyszę bardzo pozytywne komentarze od ludzi, którzy podziwiają moją odwagę i mam wrażenie, że uśmiechają się do mnie częściej.

Ale najlepszą "nagrodą" był dla mnie moment, w którym jedna z dziewczyn pracujących u nas w firmie podeszła do mnie i przytuliła mnie dziękując za to, co zrobiłam. Ona sama ma nieoperacyjnego guza mózgu i wsparcie, jakie poczuła z mojej strony dzięki całej tej akcji sprawiło, że chce jej się walczyć. I choć wcześniej też była bardzo pozytywna i inspirująca, to teraz nie wstydzi się już przychodzić do pracy bez peruki.

Pomagajmy! :)

#9oeSJ

Wstydzę się tego do dzisiaj i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Proszę, nie oceniajcie mnie...

Jak miałam 17 lat, wracałam z mocno zakrapianej imprezy i musiałam iść przez lasek, który prowadził na osiedle w mojej wiosce. Idąc usłyszałam jakieś szamotanie w krzakach. Jakoś bardzo późno nie było, w dodatku lato, to zauważyłam jakby baraszkującą parę, przyjrzałam się im i to jakiś facet szarpał dziewczynę. Do teraz nie wiem, czy to ze strachu, ale bardziej się boję, że z podniecenia, przyglądałam się jak typek krzywdzi tę dziewczynę. Dopiero pod koniec, jak facet skończył, zaczęłam krzyczeć i się spłoszył - poznałam go, mieszka w tej samej wiosce. Uciekłam tuż po tym, zostawiając tę dziewczynę samą. Uciekłam prosto do domu, nie zważając na nią.
Potem słyszałam, jak ludzie mówili o gwałcicielu, jakiejś biedniej dziewczynie i o całej aferze z policją. Były podejrzenia kto to, ale jego sąsiad dał mu alibi, że byli wtedy razem i nic z tego nie wynikło. Bałam się, tak bardzo się bałam komuś o tym powiedzieć.

Brzydzę się sobą, jak tylko mi się ta sytuacja przypomni.  Teraz minęło od tej sytuacji kilka lat, a ja nie wiem, czy brzydzę się sobą bardziej dlatego, że milczałam, czy dlatego, że mogło mi się to podobać.

#cLRNC

Jestem osiemnastoletnim chłopakiem o biseksualnej orientacji. Ukrywałem to dość długo. Jakiś czas temu zdecydowałem się powiedzieć to mojemu przyjacielowi. Bałem się strasznie, że mnie nie zaakceptuje, ale takiej reakcji się nie spodziewałem...
- Stary, bo ja jestem bi...
- O Boże, ja myślałem, że znowu coś zrobiłeś albo coś się stało...

Kamień z serca :D

#hJAR0

Sytuacja z dzisiaj.

Trochę podenerwowana przedświątecznym szaleństwem kupuję sobie wędlinkę na kolację. Uśmiecha się do mnie piękna wędzona szyneczka, jednak jest ogrooomna. Szybka kalkulacja w głowie - jak to cholerstwo rozłożyć na kanapce? Przecież jednym plastrem obłożyłabym ze cztery kromki. Pytam grzecznie panią ekspedientkę, czy nie może mi tego wielkiego cholerstwa przekroić na pół, albo najlepiej po całości na cztery. Bo plastry będą za duże. Patrzy na mnie jak na wariatkę i mówi, że nie może niestety przekroić całości, żebym dostała kilka mniejszych plasterków. Ja swoje, że jak to... jak ludzie mają to jeść? Toż to żart, mam to zwijać na cztery na kanapce? Czuję, że zaraz zrobię aferę. Ciśnienie rośnie wprost proporcjonalnie do szerzej otwieranych oczu ekspedientki... "Yyyy.... Może ją sobie pani przekroić przed obłożeniem" - stwierdza oczywistą oczywistość.

Serio. Nie pomyślałam o tym.

#u1XH8

Paręnaście lat temu moją grupę w przedszkolu religii uczył proboszcz, którego wszyscy uwielbialiśmy. Pewnego dnia nie przyszedł na lekcję, a na jego miejsce pojawił się inny, młody ksiądz. Dowiedzieliśmy się, że nasz proboszcz zmarł dwa dni wcześniej. Byliśmy załamani.
Pani sprzątaczka, która nigdy za nami specjalnie nie przepadała, przez parę następnych tygodni wypominała nam, że to my zabiliśmy proboszcza, przez nasze "złe" zachowanie.

Wyobraźcie sobie co czuły takie małe, sześcioletnie dzieciaczki, kiedy były oskarżane przez starszą panią o śmierć ulubionego księdza.

#d3Zbc

Moja historia jest jak bajka o brzydkim kaczątku, która nie ma happy endu, ponieważ główny bohater stał się na koniec zły.

Gdy byłem nastolatkiem, byłem cichy, wycofany. Cierpiałem na łupież, przetłuszczające się włosy, cerę. Często mi z tego powodu dokuczano. Tak w połowie liceum zacząłem "ładnieć". Urosłem, wyszczuplały mi rysy twarzy, skończyły się problemy dermatologiczne. Niestety gorzka przeszłość zmieniła nieodwracalnie mój charakter. Stałem się egoistą, stałem się oschły, zimny, stawiający siebie na pierwszym miejscu. Mimo cieszenia się powodzeniem, traktuję kobiety na dystans, a dziewictwo straciłem w agencji towarzyskiej, gdyż nie chciałem nikomu go oddawać.
Nie potrafię nikogo pokochać, czuję tutaj pustkę, której nie potrafię wypełnić.
Dziewczyna, które dokuczała mi z powodu moich problemów z włosami i cery, wyznała mi po latach miłość. Spławiłem ją tak, że się rozpłakała.
Kiedyś byłem wrażliwy, uczynny, bezinteresowny. Teraz jestem przeciwieństwem siebie.
Mam niedosyt z okresu dorastania, że nie był to dla mnie miły czas, nie potrafię się pogodzić z tym, że nie mam miłych wspomnień, jedynie depresję, kompleksy, izolację w domu przy komputerze.
Dorosłość jest inna, ale nie pozwala wrócić do tych czasów, nadrobić je. I to mnie boli. Żyję dla zarabiania pieniędzy i spieniężenia drogich telefonów, samochodów, ale po czasie przestaje mnie to cieszyć. Nie wiem co robić. Czy zdołam znowu być szczęśliwy i "dobry"?

#mcmiy

Historia o tym, jak poznałam moją najlepszą przyjaciółkę.

Pewnego razu, jakieś 2, 3 lata temu, byłam na pewnym obozie. Chodziłam wtedy do gimbazy, 2 lub 3 klasa. Obóz został zorganizowany przez kolegę mojego taty. Tematyka kolonii opierała się na czymś w rodzaju survivalu i harcerstwa.

Pewnego dnia poszliśmy na rajd do lasu, po którym planowaliśmy ognisko. Rajd przebiegł dobrze, wszystko zgodnie z planem. Połaziliśmy trochę po lesie i przybyliśmy na zaplanowane miejsce. Kiedy rozpaliliśmy już ogień i wszyscy zasiedli wokół, podeszła do nas... sarna. Wszyscy zdziwieni patrzyli na nią z ciekawością, a ta podeszła do mnie i patrzyła wielkimi, brązowymi ślepiami. Nie wiedziałam co mam zrobić. Po chwili wyciągnęłam rękę i nieśmiało ją pogłaskałam. Polizała mnie! Sarna! Siedziała z nami przez całe ognisko i łasiła się do mnie. W momencie, kiedy organizatorzy zarządzili powrót do gospody, gdzie spaliśmy, wstałam, a sarna poszła za mną. Szła aż do ośrodka, a i tam nie chciała mnie opuścić. Właziła do hotelu! Ubłagałam organizatorów i właściciela ośrodka, by mogła zostać przed budynkiem. Zgodzili się. Wyniosłam jej mój ulubiony kocyk, który brałam ze sobą wszędzie, gdzie byłam. Sarenka została ze mną do końca obozu, a tylko mi dawała się pogłaskać.

Kiedy nadszedł koniec kolonii, uparłam się, że jej nie zostawię. Wskutek temu, rodzice przyjechali po mnie z przyczepą i zabrałam ją do domu. Mam ten plus, że mieszkam w dużym domu na wsi.
Do dziś Beti jest ze mną i jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Ot, miłość między zwierzęciem, a człowiekiem.

P.S. Beti oswoiła się również z innymi ludźmi i daje się głaskać, i karmić nie tylko mnie. Mimo to, do mnie jest najbardziej przywiązana 😃

#eThAp

Moja historia może wydawać się w pełni klasyczna, zapewne taka właśnie jest, jednak potrzebuję poznać zdanie innych ludzi.
Może ktoś z Was będzie w stanie mi doradzić lub zasugerować nowe spojrzenie na sprawę.

Mam 20 lat, niecały miesiąc temu rozpadł się mój związek. Pokładałem w nim bardzo duże nadzieje, mieszkaliśmy razem, tworzyliśmy wspólny dom. Miałem wrażenie, że żyję w bajce. Jestem romantykiem, a miłość jest dla mnie bardzo ważna.
Związek jednak nie był w pełni bajkowy, mam wrażenie, że przez cały czas udawałem kogoś, kim nie jestem. Próbowałem być "bardziej", lepszy niż jestem naprawdę.
W domu czułem się obco, pomimo swoich rzeczy miałem wrażenie, że nie pasuję tutaj.
Moja samoocena zmalała, a ja pogubiłem się w rzeczywistości.
Z czasem uczucia się między nami wypalały, oboje graliśmy "lepszych"... Z czasem mój eks zwrócił mi uwagę na to, że "zrobiłem z niego sens swojego życia". Miał rację, żyłem dla niego i domu, a moje potrzeby schodziły na drugi plan. Mój czas to jego czas, moje zdanie to nasze zdanie... Zatraciłem siebie, uświadomiła mi to w pełni terapia, gdzie doszedłem do wniosku, że przez trudne dzieciństwo nigdy tak naprawdę nie poznałem siebie, nie dbałem o siebie, nie szanowałem swoich potrzeb i nie miałem swojej strefy komfortu.
Chcę to zmienić, jednak tęsknota jest bardzo duża.
Może wy macie jakieś pomysły jak dobrze poznać siebie, pokochać siebie, tak by kolejny związek nie kosztował mnie mojej osobowości, a był po prostu przyjemnym aspektem mojego życia?

Wiem, że jestem bardzo młody i dużo się może jeszcze zmienić, że całe życie przede mną. Jednak czuję się bardzo pogubiony i samotny, tak jak bym już nigdy nie miał nikogo poznać.
Teraz wolałbym skupić się tylko na sobie i tu pojawia się moje pytanie, czy macie może jakieś pomysły jak stanąć na nogi i wyzwolić siebie, by wszystko było dobrze, albo by umieć budować zdrowe relacje?
Dodaj anonimowe wyznanie