#sy4Hg

Mając naście lat, wyprowadziłam się do dziadków. Nie będę tu opisywać powodów, bo to w sumie odrębna historia. Chciałabym opowiedzieć o tym, jak zostawiłam starszą osobę i wyprowadziłam się...

Zacznę może od tego, że po śmierci babci zostałam w domu z dziadkiem, z którym miałam już wtedy mocno napiętą atmosferę. W trakcie opieki nad babcią pomagałam jak tylko mogłam, a mimo to po jej śmierci stwierdził, że wszystkim zajmował się przecież sam. Bardzo mnie to zabolało, bo nie spałam po nocach, kąpałam, przebierałam, dawałam leki, robiłam zakupy itp. – uczęszczając jeszcze do gimnazjum.

Po śmierci babci dziadek stał się apatyczny. Kiedyś przy obiedzie stwierdził, że muszę się wyprowadzić – to był kolejny cios. Jednak po jakimś czasie ochłonął i sytuacja się uspokoiła. Chciałam go wspierać w żałobie, chciałam jakoś pomóc, więc sama zorganizowałam delikatny remont z zaoszczędzonych zaskórniaków. Potem kazał mi pozbyć się ubrań po zmarłej żonie, więc przez parę dni wynosiłam je do rodziny i części przyjaciółek babci, a te gorsze trafiły w śmietnik. Znów nastał chwilowy rozejm – do czasu, aż dziadek zaczął sobie popijać.

Zdarzało się, że wchodził do pokoju kiedy spałam, grzebał po wszystkich szafkach... Nie miałam żadnej prywatności, nawet w toalecie ani kiedy się przebierałam. Parę razy nawet obudziłam się, bo mnie dotykał...
Nikomu nie mówiłam, wstydziłam się cholernie. Ale moje obrzydzenie do niego sięgało już zenitu, więc poprosiłam o zamek do drzwi, miałam wtedy ok. 18 lat.

Dziadek zaczął traktować mnie jak służącą. Miałam prać, gotować itd. Raz stanął nade mną, kiedy zamiatałam i powiedział: "dobrze, że znasz swoje miejsce". Miałam ochotę wysypać na niego zawartość zmiotki, ale nie miałam odwagi.

Pewnego dnia wyszedł do brata, który mieszkał w tym samym mieście. Pomyślałam, żeby ogarnąć mu w pokoju. Same kurze, zabrać ubrania i je wyprać, umyć okna – takie podstawy (dziadek zapuścił strasznie pokój, w ogóle nie sprzątałam tam, bo na to nie pozwalał, a już sąsiadka zaczęła się skarżyć...).
Wrócił nagle, zaczął wymachiwać rękami, twierdził, że mu ukradłam jakąś teczkę. Dostałam w twarz, ale to był moment, kiedy nie wytrzymałam i oddałam mu tak mocno, jak tylko potrafiłam. Dopiero wtedy zebrałam się na odwagę, żeby się wyprowadzić... To  było piekło.
Przez te lata skończyłam szkołę średnią, mieszkając z nim, rok po szkole wyprowadziłam się. Teraz słyszę, jaka jestem niewdzięczna, bo zostawiłam starszą, schorowaną osobę.

Mam wyrzuty sumienia, ale pomimo upływu kolejnych lat już w swoich czterech kątach nie umiem normalnie funkcjonować i zapomnieć. Marzę o tym, żebym kiedyś potrafiła zapomnieć.

PS Przepraszam za błędy, ale nie umiem powstrzymać emocji i musiałam chociaż spróbować to wyrzucić gdziekolwiek. Może w ten sposób dam komuś siłę, żeby uwolnił się z podobnej sytuacji.
Akakaka Odpowiedz

Nie miej żadnych wyrzutów, dziadek Cię wykorzystywał i molestował. Jakby był taki schorowany, nie robiłby takich rzeczy jak opisałaś.

bazienka Odpowiedz

no i to oraz historia z glownej sklaniaja mnie do reflekcji, ze ci biedni staruszkowie, od ktorych sie cala rodzina odwrocila, czesto sami sobei na to zapracowali
a ty idz na terapie

bazienka

reflekSji oczywiscie :)

Hypnosis

@bazienka bo czasem starsi ludzie uważają, że im się należy i już.

karlitoska

Hypnosis i jeszcze argument: ,, ja wiem lepiej, bo swoje przeżyłem/am" - tak jak by upływający czas sprawiał, że mają monopol na prawdę i rację.

karlitoska Odpowiedz

Droga Autorko, jesteś ofiarą i nie masz absolutnie podstaw do odczuwania wyrzutów sumienia, ani też obowiązku dzielić się ze wszystkimi komentującymi Twój wybór ludźmi. Rodzice i dziadkowie powinni się troszczyć o potomstwo - to jest normalne, a jeśli zawodzą nie mają obowiązku wymagać bezwzględnej miłości - jak dbasz tak masz. Przemyśl czy nie chciałabyś zrobić sobie oczyszczenia i napisać dziadkowi list, w którym szczerze napiszesz to co napisałaś tutaj. A jak nie jesteś w stanie to wydrukuj to wyznanie. A jak masz taką możliwość spróbuj skorzystać z pomocy terapeuty. Mi kiedyś pomogła jedna rozmowa z psychologiem, który wytłumaczył mi, że nie jestem odpowiedzialna za czyjeś życie i udało mi się pozbyć wyrzutów sumienia. Trzymam za Ciebie kciuki, żeby udało Ci się odciąć od przeszłości i cieszyć się teraźniejszością, bo na pewno na to zasługujesz :)

JMoriartyy Odpowiedz

Kolejna historia o tym jak rodzinka potrafi zryć beret. I jeszcze winna się czujesz...

Belledonna Odpowiedz

Sąsiadka się skarżyła?
Na co z jakiego powodu i najważniejsze CO CIE TO o ile robale nie wyraziły od was ;)
Bez przesady o czasie sprzątania nie decyduje sąsiadka;) wiem że nie to jest istotą wyznania ale jakoś.. m

Dodaj anonimowe wyznanie