#zefSg

Jadę autobusem ze znajomym. Ja stoję, on siedzi, miejsc za bardzo nie było. Drogi trochę jest, bo z jednego końca dużego miasta na drugi, pół godziny drogi. Nic to.

Do autobusu wsiada starsza babcia, moher jakich wiele. Mówiąc wsiada, mam na myśli: wskoczyła wręcz do autobusu, zgrabnie przeskakując dwa stopnie jednym susem, po czym z gracją prześlizgnęła się między pasażerami, stając w końcu koło nas. I w tym momencie wszelkie siły życiowe z niej spłynęły. Zgarbiła się, zmęczona tym nagłym życiem, zaczęła ciężko oddychać, wręcz ostentacyjnie przechylając się w kierunku znajomego. A on nic. Myślę sobie, kobiecie pewnie już sił brakuje nawet na powiedzenie "przepraszam, czy mógłby mi pan ustąpić". A ona nie daje za wygraną. Jeszcze bardziej się schyla, jeszcze głośniej sapie, zaczyna coś bąkać pod nosem. Po czasie byłem w stanie zrozumieć pojedyncze słowa, coś o niewychowanej młodzieży, starych czasach i boskiej karze. Ale magicznego "proszę" dalej brak :D

Scena trwa dobre parę minut. W znajomym coś w końcu pękło, nie wiem, czy dobroć serca czy niemożność zniesienia jej oddechu na twarzy (sam go czułem, no fiołkami to nie trąciło). W każdym razie ustąpił starszej pani miejsca, odjeżdżając swoim siedzeniem metr dalej.

Znajomy stracił władzę w nogach w wypadku, jeździ na wózku inwalidzkim. A że go stać, to zafundował sobie ten elektryczny, co wygląda jak fotel.
 
Babcia spaliła takiego buraka, że w sekundę zebrała z powrotem wszystkie swoje siły witalne i na następnym przystanku wysiadła szybciej i zwinniej, niż gdy wsiadała :D
PaczasMaly Odpowiedz

Dobrze jej tak :D

78FS

Dokładnie! Śmieszna sytuacja :)

TetmajerM Odpowiedz

Nie zazdroszczę koledze sytuacji, a jednak kwikłam ze śmiechu! Fajnie napisane!

Bandziorek Odpowiedz

współczuję koledze, ale baba mam nadzieję coś zrozumie.. albo chociaż przestanie próbować truć oddechem niewinnych ludzi

CzarnyPan Odpowiedz

Poczułam satysfakcję ;D

muszedodackomentarz Odpowiedz

Trapi mnie tylko jedno. KÓŁ NIE WIDZIAŁA?

tonttu

Skoro "Miejsc za bardzo nie było" mogła nie zauważyć, coś mogło przysłaniać, chociażby nogi stojącego obok autora. Albo patrzyła jedynie na fragment jego ciała jakim były np barki i głowa, a koła były w zasięgu tego co widzisz, ale nie rejestrujesz. Nie wiem, ale ja czy stoję w autobusie czy z kimś rozmawiam, nawet jak się nad nim muszę pochylić nie zwracam uwagi na to jak wygląda od pasa w dół... Niemniej komentarz bardzo mi się spodobał :D

Alban

@muszedodackomentarz wózki elektryczne mają małe koła, co nie zmienia faktu że ciężko taki pomylić z normalnym siedzeniem. widać za bardzo przejęła się swoją misją :D

MadButter Odpowiedz

No.. W tramwaju czy autobusie to od takich babć wręcz się roi... Ale naprawdę, czy nie można powiedzieć proszę?
Bardzo fajnie piszesz :)

Esza Odpowiedz

Znowu zmyślona historyjka dla poklasku gimbazy.

Dragomir Odpowiedz

Na pewno tak było.

chocolate123 Odpowiedz

Czy tylko ja mam dosyć tych moherów?

MalinowaJagodzianka Odpowiedz

W dużym mieście z jednego końca miasta na drugi jest jakaś godzina drogi

byleja

Pewnie było to mniej duże miasto lub też jego końce były mniej końcami.

nkp6

oj nie, nie @byleja. To znaczy, że wyznanie zmyślone i nieprawdziwe, haha ;)

byleja

Jeśli ktoś mieszka na wsi, a najbliższe mu miasta mają po ok. 50 tys. ludzi, i pojedzie do miasta ok. 200 tys ludzi, to to miasto będzie dla niego duże. Tak samo dla ludzi żyjących w Nowym Jorku nasz Kraków nie będzie duży, a dla ludzi żyjących pod Żywcem - duże będzie Bielsko-Biała.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie