#zefSg
Do autobusu wsiada starsza babcia, moher jakich wiele. Mówiąc wsiada, mam na myśli: wskoczyła wręcz do autobusu, zgrabnie przeskakując dwa stopnie jednym susem, po czym z gracją prześlizgnęła się między pasażerami, stając w końcu koło nas. I w tym momencie wszelkie siły życiowe z niej spłynęły. Zgarbiła się, zmęczona tym nagłym życiem, zaczęła ciężko oddychać, wręcz ostentacyjnie przechylając się w kierunku znajomego. A on nic. Myślę sobie, kobiecie pewnie już sił brakuje nawet na powiedzenie "przepraszam, czy mógłby mi pan ustąpić". A ona nie daje za wygraną. Jeszcze bardziej się schyla, jeszcze głośniej sapie, zaczyna coś bąkać pod nosem. Po czasie byłem w stanie zrozumieć pojedyncze słowa, coś o niewychowanej młodzieży, starych czasach i boskiej karze. Ale magicznego "proszę" dalej brak :D
Scena trwa dobre parę minut. W znajomym coś w końcu pękło, nie wiem, czy dobroć serca czy niemożność zniesienia jej oddechu na twarzy (sam go czułem, no fiołkami to nie trąciło). W każdym razie ustąpił starszej pani miejsca, odjeżdżając swoim siedzeniem metr dalej.
Znajomy stracił władzę w nogach w wypadku, jeździ na wózku inwalidzkim. A że go stać, to zafundował sobie ten elektryczny, co wygląda jak fotel.
Babcia spaliła takiego buraka, że w sekundę zebrała z powrotem wszystkie swoje siły witalne i na następnym przystanku wysiadła szybciej i zwinniej, niż gdy wsiadała :D
Dobrze jej tak :D
Dokładnie! Śmieszna sytuacja :)
Nie zazdroszczę koledze sytuacji, a jednak kwikłam ze śmiechu! Fajnie napisane!
współczuję koledze, ale baba mam nadzieję coś zrozumie.. albo chociaż przestanie próbować truć oddechem niewinnych ludzi
Poczułam satysfakcję ;D
Trapi mnie tylko jedno. KÓŁ NIE WIDZIAŁA?
Skoro "Miejsc za bardzo nie było" mogła nie zauważyć, coś mogło przysłaniać, chociażby nogi stojącego obok autora. Albo patrzyła jedynie na fragment jego ciała jakim były np barki i głowa, a koła były w zasięgu tego co widzisz, ale nie rejestrujesz. Nie wiem, ale ja czy stoję w autobusie czy z kimś rozmawiam, nawet jak się nad nim muszę pochylić nie zwracam uwagi na to jak wygląda od pasa w dół... Niemniej komentarz bardzo mi się spodobał :D
@muszedodackomentarz wózki elektryczne mają małe koła, co nie zmienia faktu że ciężko taki pomylić z normalnym siedzeniem. widać za bardzo przejęła się swoją misją :D
No.. W tramwaju czy autobusie to od takich babć wręcz się roi... Ale naprawdę, czy nie można powiedzieć proszę?
Bardzo fajnie piszesz :)
Znowu zmyślona historyjka dla poklasku gimbazy.
Na pewno tak było.
Czy tylko ja mam dosyć tych moherów?
W dużym mieście z jednego końca miasta na drugi jest jakaś godzina drogi
Pewnie było to mniej duże miasto lub też jego końce były mniej końcami.
oj nie, nie @byleja. To znaczy, że wyznanie zmyślone i nieprawdziwe, haha ;)
Jeśli ktoś mieszka na wsi, a najbliższe mu miasta mają po ok. 50 tys. ludzi, i pojedzie do miasta ok. 200 tys ludzi, to to miasto będzie dla niego duże. Tak samo dla ludzi żyjących w Nowym Jorku nasz Kraków nie będzie duży, a dla ludzi żyjących pod Żywcem - duże będzie Bielsko-Biała.