#2DoXT
Zastanawia mnie jedno: czy jest to seksoholiczka czy zwykła kur*a?
#B2sWJ
- To co, wsiadamy teraz do 205?
- Nie, bo tym autobusem wracają dzieci ze szkół, a one jak zwykle nie mają biletów.
Krótka rozmowa, a poprawiła mi samopoczucie.
Kanar też człowiek!
#C7WtN
Co w tym anonimowego? Wewnętrznie czuję, że robię to po to, żeby samemu poczuć się dobrze. Jak spotykam osobę, która potrzebuje wsparcia, to poświęcam się jej w pełni, staram się naprawdę zrozumieć problem i pocieszyć jak umiem, szukać artykułów i publikacji, które mogą takiej osobie pomóc, organizować zbiórki, być dla niej w dzień i w nocy, jak tego potrzebuje... A jednocześnie czuję do siebie obrzydzenie, bo wiem, że część mnie robi to tylko po to, żeby poczuć, że jestem „dobrym człowiekiem”.
Chciałbym być klasycznym altruistą i boli mnie fakt, że pomagam głównie sobie.
#BBInB
Karol od dziecka jest na wózku. Niepełnosprawność nadrabia inteligencją, co rok udaje mu się dostać stypendium naukowe. Całkiem nieźle się dogadywaliśmy. Jedyne co nas w nim drażniło (zresztą nadal drażni), to jego przesadzone poglądy na dziewczyny, za bardzo trąci średniowieczem.
Ale do rzeczy. Studiuje z nami pewna bardzo sympatyczna dziewczyna, Alicja. Ona ma o wiele trudniej niż my - studiuje, wychowuje sama synka (na szczęście może liczyć na pomoc swojej mamy), wieczorem i w weekendy pracuje. Chociaż jej ciężko, jest świetną osobą i nigdy nie prosi o taryfę ulgową.
Od jakiegoś czasu bardzo zbliżyła się z Karolem, pomagała mu jak tylko mogła. W końcu zdobyła się na odwagę i powiedziała mu, że go kocha. Karol jednak powiedział, że mogą być tylko przyjaciółmi. Sytuacja jakich wiele, gdyby nie to, jak Karol uzasadnił swoją decyzję. Stwierdził, że nie mogą być razem, bo... "on nie byłby w stanie być z dziewczyną, która wcześniej dała się w liceum rozdziewiczyć i w dodatku zaciążyć" (jego słowa).
Karol był niezmiernie zdumiony tym, jak nasza koleżanka poczuła się tymi słowami zraniona, przecież chyba "nie oczekiwała, że on zwiąże się z kimś takim". Reakcja znajomych też mocno go zadziwiła - zwłaszcza to, że moja dziewczyna dała mu z liścia i nazwała skończonym dupkiem (są z Alą bliskimi przyjaciółkami). Reszta też nie kryje, że jego zachowanie mocno nie przypadło nam do gustu. Traktujemy teraz Karola z bardzo chłodną uprzejmością.
Koleś kompletnie tego nie rozumie. Nie rozumie też, czemu Ala go ignoruje i nie chce mieć z nim do czynienia.
Cóż, powodzenia w samotnym życiu, Karolku.
#8VPN2
Pamiętam dwóch rosłych Sebastianów o twarzach nieskażonych myśleniem jaskiniowców. Goście najwyraźniej zawiedzeni byli faktem, że w wypadku zaczęcia rozmowy od słów „E, koleżko! Za kim jesteś?” istnieje zaledwie połowiczna szansa na wyłomotanie komuś facjaty. Wzięli się więc na sposób i znaleźli pomysłową metodę na „oszukanie systemu”. Paradowali w koszulkach Widzewa. Gdy kogoś dopadli i zadali swoje pytanie, to naturalną reakcją było wyrażenie przez tę osobę hurraoptymistycznej opinii na temat klubu z koszulek. Wówczas panowie szybko ściągali t-shirty i okazywało się, że pod nimi mają drugie – tym razem z logo ŁKS-u. Pierwsze słowo do dziennika... – wiadomo. Perfidnie zmanipulowana ofiara dostawała w kiełek, a zadowolone z siebie habany odmaszerowywały w poszukiwaniu kolejnego łosia.
Pieprzeni mistrzowie dresiarskiego marketingu!
#UAMOe
Mam ochotę pojechać do niej i zapytać wprost, czy dałam za mało w kopertę i czy się obraziła, bo liczyła na więcej. Niestety, ale na to mi wygląda jej zachowanie.
#2MIp7
Miarka się przebrała, gdy uderzył nasze dziecko. Tego nie umiałabym mu wybaczyć. Na pogotowie z dzieckiem, policja itd. Znowu poszłam do kościoła. Co mi powiedział proboszcz? Że to moja wina i jeśli się z nim rozwiodę, to nie mam wstępu do jego kościoła, a moje dzieci nie otrzymają sakramentów i nie mogą chodzić na lekcje religii. Rodzina także się ode mnie odwróciła, ale wiecie co? Nie żałuję. Może ledwo wiążę koniec z końcem, ale wiem, że moje dzieci są bezpieczne. Jestem w trakcie rozwodu i postanowiłam, że pozbawię go wszelkich praw do dzieci i wyjadę zacząć wszystko od początku. :)
#Iu6FS
Teraz już nie mam dziewczyny.
#jVhA9
Był poniedziałek, godzina ok 6 rano. Po wykonaniu wyżej opisanych czynności z nieznanych mi powodów coś podkusiło mnie założyć bluzę, założyłem więc tę grubą, moją ulubioną. Wracam do kuchni i do szklanego dzbanka wlewam wrzącą wodę, zalewając herbatę.
W tym momencie dzbanek pękł, szkło rozdrobniło się i razem ze wrzątkiem rozrzuciło po całej kuchni. Uwierzcie lub nie, ale gdyby nie bluza, którą tego dnia wyjątkowo założyłem, skończyłoby się to zupełnie inaczej. Fakt, mimo grubego materiału kawałki szkła poharatały mi brzuch, po czym zostało mi kilka większych blizn na brzuchu i rękach. Większych uszczerbków na zdrowiu nie miałem.
Dzięki Ci Ty, który podsunąłeś mi myśl o bluzie :)
PS Mimo że to zdarzenie było ok. 4 lata temu, zrezygnowałem z robienia herbaty do dzbanka. W ruch poszedł litrowy kubek :)