#gEbF7

Jestem zła i zazdrosna.

Jestem samotną matką, no bywa. Sytuację w jakiej się znalazłam wzięłam na klatę i pracuję, zarówno wychowując 10-letnią córkę. Żyjemy skromnie, ale niczego nam nie brakuje, a wszelką nadwyżkę finansową wkładam w edukację młodej. Co tydzień też organizujemy jakieś atrakcje w ramach babskiego wieczoru. Moje życie towarzyskie co prawda nie istnieje, ale szykuję się do otworzenia własnej firmy i wiem, że całkiem prawdopodobne jest to, że za kilka lat będzie nas stać na wakacje czy auto. Nie ukrywam, że moi rodzice pomagają nam finansowo – czasem zrobią zakupy spożywcze, czasem opłacą mojej córce zajęcia dodatkowe. Ogólnie ta pomoc jest na takim nieobciążającym poziomie.

Mam też siostrę, która (brzydko mówiąc) trzasnęła sobie 5 dzieci ze swoim facetem. Utrzymują się z minimalnej krajowej chłopaka, zasiłków i strumienia kasy od rodziców. Dzieci są lokowane w prywatnych żłobkach i przedszkolach, bo "ona nie ma siły", w domu jest syf, każde dziecko ma jakąś chorobę, oczywiście nieleczoną, bo "to nie jest nic poważnego". Dzieci wychowują się w toksycznym środowisku, ciągle płaczą, wszystkiego się boją. Siostra ze szwagrem zupełnie nie ogarniają swoich finansów, mieszkania (które dostali po babci) i swoich dzieci.

I wiecie co? Wściekłam się. Bo ja haruję na to, by moja córka miała zapewnioną porządną edukację i dobre warunki, żebyśmy miały czas dla siebie i by nie czuła się samotna, ograniczyłam swoje potrzeby finansowe do absolutnego minimum, a tymczasem siostra wyciąga kasę na wszelkie możliwe bzdury, tylko nie sprawy priorytetowe.

Ostatnio na dodatek się dowiedziałam, że na emeryturze rodzice zamieszkają ze mną w trzech pokojach, ewentualnie mogę im dołożyć do budowy domu. Czemu nie zamieszkają z Madzią? "Bo Madzia nie ogarnia". To może niech ją odetną od koryta? "Nie, bo dzieci Madzi nie są niczemu winne". Czy wiedzą, że te pieniądze idą na wycieczki, pazurki, kosmetyczkę i ciuchy? Tak, ale rodzice wierzą w jej poprawę. Świetnie.
Ifyoulikeme Odpowiedz

Dziewczyno... Po pierwsze, pieniądze rodziców są pieniędzmi rodziców, dysponują według swojego uznania. Ale twoje mieszkanie jest też twoim mieszkaniem. Powiedz rodzicom to co nam tu, że w twoim odczuciu to niesprawiedliwe, że nie pomagają tobie, ale z tobą chcą mieszkać. Powiedz, że nie chcesz z nimi mieszkać, bo wolisz mieszkać sama, i to twoje mieszkanie. Jeśli potrzebujesz pomocy, to po prostu poproś o nią i nie czekaj, aż się domyślą. Niestety, ale "sprawiedliwość" rodziców na ogół nie działa tak, że każdemu dają po równo, ale dają więcej temu, kto bardziej tego potrzebuje. Jeśli dajesz wszystkim sygnał, że radzisz sobie sama, to nikt nie zaproponuje ci pomocy. Podam ci przykład z mojej rodziny: byłem samodzielny i uparty, i od początku pierwszej klasy dałem mamie do zrozumienia, że sam sobie ogarnę zadania, naukę itp. po pierwszych próbach nigdy już nie proponowała pomocy, ale chętnie pomogła zawsze, kiedy poprosiłem. Mój brat był skupiony na sporcie, uczył się niechętnie, trzeba było mu zawsze pomagać. Mama pomagała mu przez całą podstawówkę i większość szkoły średniej, bo inaczej pewnie powtarzałby rok. Mógłbym mieć pretensje, że mi mama nie pomagała, a z bratem dzień po dniu siedziała nad nauką przez naście lat. Ale wiem też, że nie prosiłem nigdy o pomoc, radziłem sobie dobrze, a mama miała dużo na głowie. Więc jeśli potrzebujesz pomocy, to powiedz. Jeśli czegoś nie chcesz, też powiedz. Odwagi.

Nonieno2

Fajny komentarz :)

Vito857 Odpowiedz

Jedna sprawa to jest to, że twoi rodzice mają swoje pieniądze i dysponują nimi jak chcą, druga - że zamieszkać to sobie oni mogą w domu starców, a nie tak o ci się zwalać na głowę.

kawainka Odpowiedz

10-letnie dziecko to już duże dziecko. Najwyższy czas na życie towarzyskie dla Ciebie i dla niej. Osobne. To jest priorytet w zdrowym wychowaniu dziecka, a nie zajęcia dodatkowe i babskie wieczory z mamą.
Co do rodziców i siostry, im szybciej zrezygnujesz z pomocy, tym łatwiej postawisz granicę w przyszłości. Nie masz obowiązku mieszkać z rodzicami.
Samotnym matkom nie jest łatwo, ale dałaś radę 10 lat, dasz radę następne 10. Jednak zastanów się co potem. Córka wyfrunie, a Ty zostaniesz beż znajomych, bez zainteresowań, bez hobby?
Pieniądze przychodzą i wychodzą, zgorzknienie, gdy przyjdzie to rzadko chce odejść.
Czas pomyśleć o sobie, ale samemu zadbać o siebie, nie oczekiwać, że zrobią to inni, bo Ty tak wzorowo dbasz o córkę.
Powodzenia.

Dragomir

No ty @Dworniak masz do tej pory babskie wieczory z mamą, wiadomo nie od dziś.

Dragomir

No na konfabulacje wyssane z pały cockolda nie ma argumentów. Gdyby co jednak, to 12 lat podchodzi już pod hebefilię. W pewnych kręgach kulturowych praktykowane nawet dziś (nie mówię o średniowieczu, gdzie była to norma). Wciąż jednak to nie ja, wolę 30-40, stosowny wiek do mojego.

kawainka

Jak napisałam - priorytetem są zdrowe relacje rówieśnicze. Dla dziecka i dla mamy. Nie twierdzę również, że wolny czas z matką i relacje koleżeńskie są złe. Zły jest brak życia osobistego matki.

Dragomir

Ej, teraz to mi wmawiasz coś co sam stworzyłeś.
1) ta dziewczyna teraz ma około/powyżej 20 lat. Wiesz że kiedyś każdy dorosły był dzieckiem, prawda?
2) nie mam pojęcia o rodzinie Boruty i nie przypominam sobie żebym pisał takie coś. Jak masz nr wyznania to podaj, ale pewnie nie masz bo to bzdura, siejesz ferment.
3) nie pamiętam też żebym pisał, że 15 lat to piękny wiek dla dziewczyny. Ale jak się tak zastanowić to jest to piękny wiek ogólnie dla każdego, taki zbuntowany, kiedy można jeszcze wszystko kształtować i chwytać dobre wzorce.

I pedofilia jest poniżej wieku, kiedy zaczynają się kształtować cechy płciowe. 12 lat to nie jest odpowiedni wiek na "to", bo za moment będziesz pisał że pochwalam. Napisałem jedynie, że wg klasyfikacji to nie jest pedofilia. To tyle na temat mojej "obrony pedofilii".

Dragomir

Aha, nie twierdzę też, że to Ty jesteś cuckoldowcem. Tu był taki jeden i skoro pamiętasz co pisałem w tamtym czasie, to wiesz też o kogo mi chodzi. Ale te informacje o moich rzekomych skłonnościach są jak wyssane z jego pały. Napisać w sumie w eter, żeby +/-dwudziestolatka dała mi nr GG? Wcisnąć mi jakieś słowa, których nigdy nie napisałem? Coś przeinaczyć albo nie zrozumieć trochę chamskiego żartu? To są te dowody na moją "pedofilię". Nie brak tu osób, które średnio mnie lubią, niech kilka z nich podchwyci i wizerunek się kreuje :)

Dragomir

Miliardy much też się nie mylą, kiedy jedzą gówno, więc możesz do nich dołączyć. Widzę więc, że mam do czynienia z idiotą albo ściemniaczem, albo tym i tym, więc raczej na tym poprzestanę.

kawainka

@Dworniak umiesz czytać? Gdzie demonizuję babskie wieczory? Demonizuję fakt, że matka nie ma własnego życia, bo ma dziecko. A dziecko ma 10 lat. Więc pora, aby obydwie miały coś jeszcze poza wieczorami matka- córka i edukacją dziecka.

kawainka

@Dragomir owszem, nie ma nic, że to i to jest ważne. Napisałam, co jest ważniejsze, a z opisu autorki wynika, że tego nie ma. To, że uważam że babskie wieczory i zajęcia dodatkowe są mniej ważne, nie znaczy, że uważam, że są złe.

kawainka

Racja, na co będę tłumaczyć komuś, kto nie umie czytać ze zrozumieniem :D

Kwantowa Odpowiedz

Rodzice mają prawo wydawać SWOJE pieniądze wg własnego uznania. Natomiast Ty masz prawo gościć w SWOIM mieszkaniu ludzi wg własnego uznania. Dlaczego rodzice mieliby zamieszkać z Tobą? Dlatego, że nie masz partnera i lepiej sobie radzisz w życiu? Twoja sytuacja za kilka lat może być zupełnie inna, więc może warto uświadomić rodziców, że wcale nie planujesz ich brać do siebie?

CarolinaReaper Odpowiedz

Od kiedy to rodzice mogą decydować, że zamieszkają ze swoim dorosłym dzieckiem? :)

MaryL Odpowiedz

Jak to możliwe, że przez 10 lat nie udało ci się odłożyć na samochód czy wakacje i myślisz o tym w perspektywie dopiero kolejnych kilku lat? Bez przesady, za 2 tys można pojechać na tydzień do Włoch (byłam), za 8 tys można mieć spoko autko do jeżdżenia po mieście. Jeśli jesteś taka biedna, że taki wydatek to dla ciebie kilkanaście lat oszczędzania, mimo że pracujesz ("harujesz") i dostajesz 500+ (może nawet alimenty), a rodzice, jak sama mówisz, regularnie pomagają ci finansowo, to coś chyba ta praca to tak okazjonalnie, co? Ja rozumiem, że czasem pracę ciężko dostać, ale 10 lat to dużo, żeby zmienić swoją sytuację, podnieść kwalifikacje, pójść na jakiś kurs z urzędu pracy, zrobić zawodówkę, cokolwiek. Albo przeprowadzić się gdzieś, gdzie o pracę łatwiej.

I jak to możliwe, że przy tak niskich zarobkach stać cie na wynajem/kupno 3 pokojowego mieszkania i zajęcia dodatkowe dla dziecka? Coś chyba kręcisz, i pomoc rodziców nie jest tak znikoma jak mówisz, albo chcesz żyć mocno ponad stan.

Dodaj anonimowe wyznanie