#9sJf0

Mam 20 lat, kilka miesięcy temu urodziłam piękną córeczkę, wzięłam ślub z przystojnym brunetem, jesteśmy 4 miesiące po ślubie i eh... Jestem w rozsypce.

Wierzycie w zmiany człowieka na kogoś lepszego? Otóż mój mąż kiedyś był niezłym kłamcą, oszustem i zdradzał swoja dziewczynę. Ja chciałam mu dać szansę, bo widziałam zmianę, zresztą znamy się od 6 lat, dokładnie wiedziałam jaki był kiedyś, jednak wierzyłam, że faktycznie nastąpiła w nim zmiana, może naiwnie, ale do sedna. Otóż przyłapuję go często na kłamstwach, jakichś drobnych lub większych, a oczekuję tylko szczerości, ponieważ kłamstwem się brzydzę, a jednak... Gdy tylko się dowiem o kolejnym, jak on to mówi, minięciu się z prawdą i proszę go, żeby się przyznał, bo wie, że najbardziej mnie boli jak kłamie, to on kłamie mi prosto w oczy... Ostatnio byłam cała zapłakana i go spytałam, czemu tak ściemnia, a on dalej brnął, patrząc mi prosto w oczy, że jest grzeczny jak aniołek i że mnie tak bardzo kocha, przysięgając na naszą córeczkę, że mówi prawdę. A ja wiem, że jednak kłamał, bo przejrzałam mu telefon... Wiem, że to nie fair, ale nie mogłam wytrzymać czując, że on znowu kłamie.
Nie wiem co powinnam w tej sytuacji zrobić, jednak bardzo mocno go kocham...

#rdqeZ

Brak asertywności i wiary w siebie doprowadziły mnie do ściany. Czuję się jak służąca rodziców i mojego faceta.
Wykorzystują mnie, a w zasadzie moje dobre serducho, a ja nie umiem powiedzieć „dość”. Dzieje się to często moim kosztem finansowym i emocjonalnym. Za to kiedy ja mam problem, nie ma nikogo, kto chciałby mi pomóc. Zmuszona jestem liczyć sama na siebie. Jaki jest tego efekt? Ano taki, że najpierw ogarniam rzeczy innych, a moje na końcu, więc nie starcza już czasu na moje sprawy.

Czy kiedyś się zdobędę się na odwagę i powiem „dość”?

#FT2p6

Zawsze wiedziałem, że wyglądam staro jak na swój wiek (mam 17 lat od miesiąca), ale nie sądziłem, że aż tak.

Dzisiaj w kolejce w sklepie, podczas kupowania alkoholu, pani poprosiła 24-letniego studenta (znajomy), który stał przede mną, o dowód. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież może młodo wyglądać, ale mnie nie poprosiła. Co gorsza - opowiadała mi jak to teraz musi sprawdzać te dowodziki, bo młodzież często wygląda na starszą i marzy o tym, żeby przed 18 kupić alkohol.
Nawet nie wiecie jak głupie to było uczucie.

#CZNKY

Zawsze w niedzielę jeździmy do babci i spotykamy się tam całą rodziną. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia znów spotkaliśmy się wszyscy razem. Na początku było naprawdę super, ale nic dobrego nie trwa wiecznie. Pod koniec wizyty postanowili zrobić rodzinne zdjęcie przy choince. Jako że ja naprawdę nie lubię być na zdjęciach, zaproponowałam, że mogę je zrobić. Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Kiedy już myślałam, że mi odpuszczą, zaczęli namawiać mnie do stanięcia przy reszcie. Gdy kilka razy grzecznie odmówiłam, jeden z moich wujków użył siły do postawienia mnie przy reszcie. Wywiązała się szarpanina, ale udało mi się wyrwać. Pobiegłam do łazienki i się zakluczylam. Zaczęłam płakać. Po chwili usłyszałam kłótnie i obelgi kierujące się w moją stronę. Przykładem może być wypowiedź dotycząca mojego ślubu. "To co, na ślubie też nie będzie chciała zdjęć?". Chciałabym zaznaczyć, że mam dopiero 14 lat. Jedyną osobą, która mnie broniła, była moja starsza siostra. Zwracajcie uwagę na takie zachowanie w rodzinie, bo może to kogoś bardzo skrzywdzić.

#ZrGwX

Sytuacja wydarzyła się kilka lat temu, kiedy zakładano mi aparat stały.
Założenie jednego łuku trwa od godziny do półtora. W sumie czekały mnie trzy godziny leżenia sztywno na fotelu. Pech chciał, że miałam wtedy okres i w dodatku pierwszy dzień cyklu. Ubezpieczyłam się jednak zakładając podpaskę na noc.
Szczęśliwa z założonym żelastwem na zębach mogłam wybrać sobie który zestaw chcę, duperelki typu nić dentystyczna czy wosk.
Podnoszę się, patrzę, a tam krew na fotelu. Panika jak diabli, nie czułam, że przeciekam, co robić! Ogarnęłam sytuację, pani doktor coś pisze, asystentka sprząta, co robić, co robić!
Uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie udawanie, że zasłabłam.

Bach na fotel, byleby przykryć plamę. Obie panie strasznie się wystraszyły, jedna pobiegła po mojego tatę, który czekał w poczekalni, druga po wodę dla mnie. Wtedy przy pomocy chusteczki i śliny starłam plamę.
Summa summarum rodzice wysyłali mnie do lekarza na ciągłe badania krwi, ponieważ martwili się strasznie tym "zemdleniem".

#Kq7tv

Przypomniała mi się jedna impreza w wakacje. Dorabiałem wtedy na budowie parkingu. Po robocie całkiem styrany leciałem na domówkę. Po drodze wypiłem piwko, na miejscu kolejne i zanim wpadli wszyscy goście, ostro mnie ścięło. Odechciało mi się interakcji z ludźmi, piłem i tańczyłem, bo się zrobiła niezła dyskoteka, ale nie chciało mi się gadać, a tym bardziej podrywać lasek, które wpadły. Ale jedna z dziewczyn, taka grubsza, siadała koło mnie i zagadywała, była całkiem wesoła, ale też potrafiła pogadać na głębsze tematy, a potem znowu żartować. Oczywiście w końcu dostrzegli nas jacyś kumple gospodarza imprezy. Zaczęli wyśmiewać się ze mnie i z niej, leciały wyzwiska w stylu kaszalot, wieloryb itp. Kilka razy zaciskałem zęby, ale dziewczyna powtarzała żebym ich olał, więc olewałem, może byłem zmęczony i posłuchałem. Później jednak wracaliśmy tramwajem akurat z nimi, siedzieliśmy razem trochę spici i gadaliśmy o pierdołach i znowu się czepnęli, więc w końcu nie wytrzymałem, wstałem i wywaliłem w nos gościowi, który najwięcej nadawał. Nieźle wtedy oberwałem od jego kumpli. Dziewczyna wyszła ze mną, tamci pojechali dalej. Później pojechała następnym tramwajem, a ja poszedłem piechotą do domu.

Nie rozumiem takich tępaków, dziewczyna jest grubsza i co z tego, rozmawiam z nią i co z tego, przecież nie całowałem się z nią, tylko gadałem. Skąd się bierze takie zachowanie ludzi?

#pUO8u

Od ukończenia technikum gastronomicznego jestem tzw. neetem, jestem utrzymankiem rodziców. Mieszkam na wsi, w której żyje około 800 osób. Rzadko opuszczam dom, kilka razy w roku wyjeżdżam do miasta gminnego, rzadziej do powiatowego. Dzień jest dla mnie monotonny. Pomogę ojcu, zrobię mu obiad (starszy jest na emeryturze), posprzątam kuchnię, łazienkę etc. Zrobię pranie. Na wiosnę posadzę ziemniaki, pomidory, marchewkę. Z zebranych rzeczy robię przetwory: dżemy, grzyby marynowane, syropy i soki. Trochę żywot kury domowej. W wolnych chwilach czytam książki, oglądam filmy (głównie filmy z początków kina do lat 60.). Dawniej grałem, ale PS3 od trzech lat siedzi w szafie. Tak mijają dni, miesiące, lata.

Czwartego marca stuknie mi 26 rok życia. Dlaczego żyję tak? Bez ambicji, w stagnacji, bez działanie. Żyję tak, bo nie widzę sensu. Nie wierzę w Boga, nie mam nadziei na życie wieczne, ta perspektywa mnie przeraża, nie kusi mnie nagroda za pracę wykonaną tu na Ziemi. Robiąc cokolwiek, umrę tak samo jak ten, co starał się. Nie mam zamiaru mieć dzieci czy partnerki, nawet jeśliby by była ku temu okazja. Skazywanie kogoś na ten świat jest moim zdaniem zbrodnią. Nigdy nie miałem klucza do tego sensu istnienia, bo jestem zdania, że tego sensu nie ma. Nie jestem jakimś freethinkerem, po prostu nie mam powodu by żyć. Potencjalny sukces nic by mi nie przyniósł, no chyba że zazdrość innych, ale co z niej wynika? Nic. Satysfakcja też IMO jest niczym, takie zadowolenie, że jest się wyżej od innych.

Może jestem tym marginesem społecznym, tą warstwą niższą. Może jakbym wiedział, że jest jakiś sens/cel cokolwiek o mocnych podstawach, to może bym ruszył. Chyba nie jestem leniem, w domu wykonuję dużo pracy. Mama jest przedszkolanką, co daje jej dużo radości i chętnie chodzi do pracy. Chyba lubi dzieci. Wracając z pracy, praktycznie nic nie musi robić. Jak wspomniałem pranie, gotowanie, sprzątanie jest moją domeną. Odpowiada mi trochę taki żywot, nie ciągnie mnie do świata. Rodzice nie mają do mnie pretensji, a przynajmniej mi czegoś takiego nie okazują. Ja też jestem spokojny – nie piję wcale alkoholu, nie palę, nie biorę pieniędzy od rodziców na bzdety. Od czasu do czasu 30 zł na jakieś ubrania w ciucholandzie czy na fryzjera i tyle. Książki biorę z biblioteki i to mi wystarcza. Nie jestem roszczeniowy, posprzeczam się z ojcem, ale to zwykle przy jakiejś robocie.

Mam trochę żal, że mnie zrobili. Skończyłbym ze sobą, ale nie chcę ich krzywdzić.Wiem jedno, że jeśli rodzice umrą to ja zwyczajnie zawinę się razem z nimi. Niby odziedziczyłbym spadek, ale to mnie nie interesuje. Nie interesują mnie podróże i ekscytujące życie. Do życia mi potrzeba niewiele. Najlepiej byłoby, gdybym nigdy nie zaistniał.

#ThgS3

W liceum jak to w liceum, zaczynają się pierwsze przygody z alkoholem. Jako że nigdy mocny w piciu nie byłem, ale chciałem pokazać się od dobrej strony nowo poznanym znajomym, to postanowiłem, że na następnej imprezie jaka będzie alkoholowi powiem stanowcze tak.

Przyszedł dzień sądu ostatecznego i dostałem zaproszenie na domówkę, na którą wybrałem się z nowo poznanym kolegą. Jestem dość szczupłej budowy, więc nie trzeba było czekać długo. Ale nie o to chodzi w tej historii. Po powrocie do domu o 4 rano chciałem iść spać jak najszybciej. Los chciał, że w moim domu 15-letnia siostra zrobiła "imprezę" i było parę młodych dziewczyn, które spały grzecznie w pokoju.
Moją piżamą są same bokserki, które trzymam w szafce kolo łóżka. Tego dnia jednak oddałem rzeczy do prania i wrzuciłem do kosza w łazience, poszedłem więc wyciągnąć moją piżamę (nic innego nie miałem, a lubię mieć luźno) i poszedłem spać.

Rano do pokoju wchodzi moja siostra, która budzi mnie krzykiem i nagłą ucieczką z pokoju. Okazało się, że pod wpływem alkoholu, pośpiechu i bycia debilem pomyliłem moje czarne bokserki z jej spódnicą... Dodam tylko, że kołdra leżała na ziemi, a ona stała tak, że widziała wszystko co mogła wtedy zobaczyć. Do końca dnia słyszałem chichoty za każdym razem, jak przechodziłem obok jej pokoju.

#gwmZf

Może ten wpis pomoże osobom, które są teraz w podobnej sytuacji co ja byłam.

Przez całą podstawówkę i gimnazjum byłam gnębiona przez innych uczniów tylko dlatego, że pochodziłam z biedniejszej rodziny niż oni. Potrafili zabrać mi plecak z książkami i zalać cały mlekiem, były też popychanki i wyzwiska. Byłam tak zamknięta w sobie, że moja mama sama się musiała domyślać, że coś jest nie tak. Chodziła do szkoły, jak i do rodziców tych uczniów i rozmawiała, ale za każdym razem było tylko gorzej.

Teraz z perspektywy czasu (a mam 22 lata) wiem, że nikt nie miał prawa mną tak pomiatać tylko dlatego, że nie miałam takich ciuchów jak oni czy tyle pieniędzy.
Jeżeli ktokolwiek jest teraz w podobnej sytuacji w jakiej ja byłam: nie możesz się zamykać w sobie, bo to ci w niczym nie pomoże, a tylko może pogorszyć sytuację. Ja wiem, że ciężko jest komukolwiek powiedzieć co się dzieje i może być ci wstyd, ale to nie twoja wina, że po świecie chodzą tacy ludzie, co oceniają ludzi po rzeczach materialnych. Jeżeli tylko chcesz, to krzycz i płacz, ale poproś jakiegoś dorosłego o pomoc. Ja się bałam, ale powiem ci jedno: nieważne, czy jesteś chłopakiem czy dziewczyną, jesteś o wiele więcej wart/warta niż ci wszyscy ludzie, co ci robią tyle przykrości. Oni nie wiedzą ile bólu sprawiają takim zachowaniem i nie wiedzą do czego czasami to pcha człowieka. Ja zawsze będę za osobami, które potrzebują takiej pomocy. Więc nie bój się mówić o tym co ci zrobili i robią, bo masz takie samo prawo do głosu jak oni.

Trzymajcie się i trzymam za was wszystkich kciuki. Wszystko się kiedyś ułoży i mówię wam to z doświadczenia. Może teraz nie jest łatwo. ale spokojnie wszystko się ułoży, jeśli tylko poprosisz o pomoc, bo nie masz się czego wstydzić – to nie twoja wina i o tym zawsze pamiętaj. Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

#I7Odd

To stało się wczoraj. W naszą pierwszą rocznicę ślubu.

Wstałam rano i poszłam do łazienki. Sięgnęłam po sznureczek, żeby wyjąć tampon, ale nigdzie go nie było. Przez 20 minut próbowałam wyjąć z siebie tampon, niestety nie udało się. Zdyszana, spocona i wkurzona wyszłam z łazienki i powiedziałam do męża:
- Jedyne o co cię proszę jako prezent na naszą rocznicę: wyciągnij ze mnie ten przeklęty tampon!

No i cóż, położyłam się na łóżku, rozsunęłam nogi i cierpliwie czekałam aż go wydłubie. To nie był może najbardziej romantyczny moment, ale udało się.

Mąż nie narzekał i nie śmiał się. Dobrze, że mogę na niego liczyć w każdej sytuacji :)
Dodaj anonimowe wyznanie