Ostatnio przeczytałam wyznanie dziewczyny, która jest bardzo wrażliwa na dźwięki. Mam tak samo. Od paru lat to mój pies pociesza i uspokaja mnie, nie na odwrót! Ogólnie dźwięki mnie denerwują – zbyt głośny telewizor, mlaskanie, żucie gumy, ASMR, stukanie, pukanie i inne wydziwianie. Moja rodzina tego nie rozumie. W sylwestra zmusili mnie, abym wyszła na zewnątrz oglądać fajerwerki. Nieraz robią mi na złość, np. młodsza siostra specjalnie bajki na telefonie ustawia na najgłośniejszy dźwięk. Sama też mówię bardzo cicho, nie czuję potrzeby darcia się na cały dom. Niestety, rodzice nie rozumieją. Krzyczą na mnie, denerwują się ciągle, a wszystko tylko dlatego, że nie wrzeszczę jak oni, a "mruczę pod nosem".
Dodaj anonimowe wyznanie
moze naprawde nie slysza co mowisz. mialam taka kolezanke w klasie, mowila tak cicho, ze trzeba bylo stac 20cm od jej twarzy zeby cokolwiek zrozumiec.
poczytaj sobie o mizofonii, pokaz artykuly rodzicom
tez na to cierpie, rozumiem cie doskonale
od 10 roku zycia slyszalam, ze robie z siebie ofiare, histeryzuje itp., brat i ojciec specjalnie ciamkali przy jedzeniu widzac, z emnie to denerwuje, a to zwykle zaburzenie neurologiczne
polecam serdecznie muzyke gdy wychodzisz z domu, ja sie nie ruszam bez mp3
A ja uważam, że to normalne, że obrzydza nas obrzydliwy sposób jedzenia. Tak samo, jak obrzydzałoby nas sranie przy nas, puszczanie bąków, bekanie i inne "fizjologiczne" czynności, które lepiej zachować dla siebie. I nie z tobą coś jest nie tak, a z nimi, skoro w taki sposób się zachowują.
Ty nie czujesz potrzeby darcia się na cały dom, ale oni czują potrzebę słyszenia co tam mamroczesz pod nosem :)
Wypróbuj zatyczki do uszu