#6Ya3d
Opisałam właśnie siebie. Całą podstawówkę i gimnazjum taka właśnie byłam. "Prymuska", "najlepsza uczennica" - to słyszałam. Nawet to lubiłam. Większość dnia spędzałam na nauce, nawet po lekcjach. Uwielbiałam zostawać po lekcjach w szkole na dodatkowych kółkach czy przygotowaniach do konkursów.
Nikt nie wie, że robiłam to tyle lat tylko po to, żeby jak najmniej czasu spędzać w domu. Choć nie było alkoholu czy przemocy, ja się bałam. Wiedziałam, że znowu mama na mnie będzie krzyczeć. Mówić, że jestem beznadziejna. Ciągle zwiększała wymagania wobec mnie. Chore wymagania.
Byłam dobra tylko wtedy, gdy wygrywałam konkursy. Poza tym nigdy nie odczułam czułości w stosunku do mnie. Nigdy mnie nie przytuliła. Za to jej krytyka towarzyszyła mi od najmłodszych lat.
Najbardziej nienawidziłam, gdy chwaliła się mną przed znajomymi i rodziną. Hipokrytka. Wtedy byłam dobrą córką. A po powrocie do domu - "leniwym pasożytem".
mam ochote cie przytulic
przytul siebie i idz na terapie
jestes wystarczajaca <3
Brzmi znajomo...
Martyna?
terapia?
ja ostatnio czytałem bardzo fajną książkę o krzywdach wyrządzanych przez mamy "mamo to moje życie"
trzymaj sie:)
Jesli jestes juz na swoim, moze warto bylo by ogarnac sytuacje z prawnikiem i uciac kontakty? Bo "wrogosc" tego typu i zaburzenia poznawcze to samonapedzajace sie bledne kolo ktore same z siebie raczej niewygasnie, najpierw ma pretensje poniewaz (cos tam) gdzie to (cos tam) niby bierze sie z tego ze ma do ciebie pretensje - taki mentalny wytrych przypisywania winy w niewlasciwe miejsca, ktory potem sprawia ze ma ona pretensje o swoje wlasnie pretensje i kolko sie zamyka, bo kazdy okres i powod sensownego zachowania zostanie nadrobiony "z górka" jak tylko pojawi sie ku temu okazja.
Narcystyczna matka