#w47B6
Dzień jak co dzień, odbieram telefon i już po głosie słyszę, że coś jest nie tak. Zaczęła się litania. Że zamówił towar, że paczki jeszcze nie ma, że potrzebuje to na już. Kilka epitetów z jego strony poleciało, a ja oczywiście chcąc rozwiązać jego problem i zachować pełen profesjonalizm pytam:
- Numer zamówienia pan ma?
- No nie mam.
- Dobrze, to w takim razie poproszę pańskie imię i nazwisko.
- Jan Kowalski.
Wklepuję dane w jeden sklep - nie ma, drugi sklep - nie ma, allegro - nie ma... Więc pytam:
- Gdzie pan złożył zamówienie?
- No tu i tu - podał adres sklepu.
Myślę, to się zgadza, jedziemy dalej.
- Czy dostał pan jakiegoś e-maila od nas?
- Nic nie dostałem.
- Sprawdzał pan w folderze spam?
- Tak, ale nic nie było.
- Dobrze, a płatność jakąś pan dokonał?
- Nie.
Siedzę zdumiony przy tym komputerze i myślę jak zapytać klienta, co jest grane. Może był jakiś błąd serwera albo coś innego i zamówienie nie wpadło. Ostatnia szansa i mówię do niego:
- W takim razie proszę mi powiedzieć, jak dokonał pan zakupu w naszym sklepie?
- No zwyczajnie. Wybrałem produkty, dodałem do koszyka i tak czekam już kilka dni, a wy dalej nie wysyłacie!
- Czyli nie kliknął pan realizuj zamówienie? Nie wypełnił formularza? Nie podał danych teleadresowych?
- No nie, a to trzeba?
Gość zdziwiony był maksymalnie. Mało tego... jak mu wytłumaczyłem, że wróżką nie jestem, nie mam szklanej kuli i nie ma szans, aby wiedzieć gdzie to wysłać itp., to trochę jakby na początku nie zrozumiał :D Musiałem mu podać przykład supermarketu, gdzie po włożeniu produktu do koszyka te produkty nie są jeszcze jego, dopóki za nie nie zapłaci :D
To moja koleżanka tez miała dobrego klienta. Podał tylko swój numer telefonu i wielce zdziwiony, ze tylko ta informacja nie wystarczy
Jak by to było CSI to by go znaleźli 😂
W Norwegii wystarczy. Podajesz numer telefonu i wyszukiwarka znajdzie imie i nazwisko i adres zamieszkania, na ktory numer jest zarejestrowany. Wszystkie numery (nawet zwykla karta z kiosku) trzeba zarejestrowac.
Trzeba było zapytać czy poszedł z tym do kasy 😂
W sumie jak byłam dzieckiem zawsze myślałam, że jak dam na coś "kup teraz" mimo braku konta to naprawdę kupię to i przyjadą do mnie po pieniądze. Strasznie się bałam, że to kliknę. No, ale wtedy byłam dzieckiem, a ten pan to raczej dorosły przypadek.
Pracowałam w sexshopie internetowym. Klient złożył zamowienie telefonicznie, wysyłka kurierem, bez imienia i nazwiska na paczce - z uwagi ze sklep był dosyć duży i kurierzy wiedzieli co jest w środku nie było z tym problemu - wystarczył nr telefonu i adres. Po kilku dniach zadzwonil.
Klient: " gdzie jest moja paczka"
ja: "czy mogę prosić pana godność"
klient: "ja nie mam godności"
...
Ten pan nie znal sie na internetowych zakupach i tyle.
Mógł się nie znać, ale te pretensje? Większość ludzi z natury oczekuje jakiegoś potwierdzenia, a jemu nawet do głowy nie przyszło, że dane wysyłki są obowiązkowe.
@chybaAnonimek : z rozmowy wynika, ze kupujacy sprawdzal, czy jest potwierdzenie w jego mailach. Koszyk = kupione (moj klik na koszyk = moj adres), taka logika byla przy tych, jak sadze, pierwszych zakupach online dla kogos, kto sie na tym nie zna.
Mógł się nie znać, to nic nadzwyczajnego, ale jeśli czegoś nie wiemy to od tego są regulaminy i instrukcje. Niestety niektórych czytanie takich rzeczy boli, a na to już nie ma rady.
I weź tu bądź normalny człowieku.
Pracuję w jednej z sieci komórkowych. Dzwoni Pan i mówi, że wysyłał rezygnację z usług i on jest oburzony, że tego nikt nie przyjął. Szkoda tylko, że Pan napisał tylko, że rezygnuje ale nie napisał z czego a miał oprócz tego numeru jeszcze z 5... Był bardzo zdziwiony,że nie wiemy o który nr mu chodziło ;-)
Mistrz.
Tak, praca z klientem kojarzy mi się głównie z takimi sytuacjami jak opisujesz, hahah, tęsknię czasem za pracą w sklepie internetowym ;)
Klient potrafi 😁 albo i nie...