#kEY7i

Nienawidzę matki mojego narzeczonego.

Mój facet jest najmłodszy z trójki rodzeństwa i jest typowym maminsynkiem. Ma starszego brata i siostrę, jednak teściowa nie interesuje się starszym rodzeństwem tak jak moim narzeczonym. Codziennie do niego wydzwania. Nawet jak pojedzie do niej w odwiedziny i wróci do domu, to też dzwoni.

Kiedy jego rodzice mnie poznali, nie przypadłam im do gustu. Próbowali wielokrotnie nas rozdzielić, ale im się nie udało. Ta franca porównywała mnie do byłych mojego faceta i mówiła, że były lepsze ode mnie. Gdy dowiedzieli się, że jestem w ciąży, nie byli zachwyceni. Miałam to gdzieś. Kiedy urodziłam dziecko, nasz dom musieliśmy wyremontować i poszłam mieszkać do teściów na miesiąc, bo nie miałam innego wyjścia. To była najgorsza decyzja w moim życiu...

Według niej wszystko robiłam źle. Źle przewijałam, ubierałam, myłam. Powiesiłam pranie, ale nie tak idealnie jak ona, i poprawiała. Za każdym razem jak dawała smoczek dziecku oblizywała go (a jednocześnie krzyczała na mnie, jak niedokładnie umyłam butelkę po mleku). Mówiłam, że tak nie wolno, ale ja przecież się nie znam. Pojechałam na szczepienie z nią i gdy pielęgniarki w przychodni to zauważyły, ochrzaniły ją tak, że przez całą drogę do domu się nie odzywała.
W ich domu wyliczali mi wszystko – to ile zjadłam na obiad z ich kupionych produktów, ile czasu oglądam tv czy siedzę w łazience. Zauważyłam, że teść podgląda mnie kiedy biorę prysznic. Stary zwyrol. Czasami płakałam, to mówili, że mam coś z głową. Zauważyłam, że są okropnymi ludźmi. Obgadują innych na potęgę, wyliczają im pieniądze i znają się na wszystkim najlepiej. Dzień bez śmierdzącego piwska to dzień stracony.

Teraz moje dziecko ma 2 lata i nie zamierzam nigdy więcej ich odwiedzić. Mój synek ostatnio był u niej na weekend, a kiedy wrócił przypomniało jej się, że chce mu czapkę zrobić i zaczęła marudzić, że tak ciężko, gdy nie ma jak mu przymierzyć. Jak przyjeżdża z tym zbokiem do nas w odwiedziny, to oczywiście zawsze bez uprzedzenia. Mówię do nich „Inspekcja z (wieś w której mieszkają)”, bo zaczynają wszystko komentować. To mam źle zrobione, czemu tylko jedno danie na obiad, czemu dziecko brudne, dlaczego liście niepograbione itd.

Wiem, że mnie nie lubią. Teściowa czasami patrzy na mnie z wyraźną pogardą. Mój narzeczony się pyta czemu z nią nie chcę gadać, a ja na to, że to nie jest moja matka, żeby się jej z czegokolwiek zwierzać. Dla mnie to obca, fałszywa baba, która nie ma swojego życia. Narzeczony czasami nawet nie zje obiadu po pracy, bo niby nie jest głodny, a tak naprawdę to stołuje się u niej. Wylądowała na kwarantannie, to napisał do niej, czy będzie za syneczkiem swoim tęsknić, a ona na to, że chyba on za obiadkiem. Krew mnie zalała.

Nie rozumiem czemu te wszystkie wstrętne teściowe są takie? Są zazdrosne, że ich synusiowie nie są już mali, mają własne dziewczyny, z którymi uprawiają seks i mają własne życie? Mam ochotę tak jej nagadać, żeby nigdy nie chciała mnie widzieć na oczy, ale nie mogę...
Trubadur Odpowiedz

Sądzę (jeśli to ma jakiekolwiek znaczenie co sądzi jakiś anon z internetu, ale może jednak), że największym problemem jest twój partner. Mam na myśli, że oczywiście jego matka się we wszytsko wtrąca i to jej wina, jasne, ale on na to pozwala? Czy kiedykolwiek stanął w Twojej obronie podczas waszych kłótni? Czy wiesz, że jesteś dla niego ważniejsza niż mama? Czy czujesz, że możesz mu mówić o wszystkim, także o problemach z jego matką. A mówisz mu o nich? Myślę, że może powinnaś mu jasno powiedzieć z czym masz problem i konkretnie dać znać czego oczekujesz. Nic mu ani jego matce się nie stanie jeśli przestanie odbierać od niej telefony. Jeden tygodniowo całkowicie wystarczy. Nikt nie broni Ci też jasno powiedzieć jej, gdy do Ciebie przychodzi, że nie życzysz sobie żadnych komentarzy. Pomijając to, że masz prawo jej nie wpuścić jeśli przyszła bez zapowiedzi. Twój partner powinien Cię w tym wspierać. Zacznij od poważnej rozmowy z partnerem i pamiętnej, że od Ciebie i twojego "postawienia się" też dużo zależy. Ale partner musi Cię w tym wspierać. Inaczej się nie uda. Powodzenia! Dasz radę

karolyfel Odpowiedz

Jesteś głupsza niż twój "narzeczony" i jego "mamusia" razem więci. Twój partner (?) to zwykły pizdeusz uzależniony od swojej walniętej matki, ale ty mimo to brniesz w ten układ i próbujesz sobie w tym gównie ułożyć życie. Ręce i nogi opadają..

zimoidzjuzstad Odpowiedz

Takie teściowe/mamusie to jedno, ale moim zdaniem to gorsi są ci synkowie, którzy niby dorośli, a mamusinej spódniczki się trzymają.

PoraNaPiwo Odpowiedz

Mam tylko nadzieje, że dom jest na Was oboje, albo na Ciebie, bo jak nie, to możesz mieć duże problemy.

SzaraDama Odpowiedz

Wybacz, ale marudzisz na teściową zamiast ze swoim facetem pogadać, aby zrozumiał, że matka jest ważna, ale co przesada to przesada i to ty i dziecko macie być na 1 miejscu. Z nim omijasz chyba temat...

TakaOna100 Odpowiedz

I nie widzisz żadnego problemu w partnerze?

bazienka Odpowiedz

refleksja powinna sie pojawic duuuuzo wczesniej, zwlaszcza przy braku reakcji partnera na zachowanie matki, to on powinien ja przystopowac
od takich typow sie ucieka, a nie robi sobie z nimi dziecko

zyrafa652 Odpowiedz

No cóż. To żyj tak dalej, nikt ci nie broni

hugendubel Odpowiedz

Teściowa taka wredna a jednoczesnie nie przeszkadza jej że od wielu lat zyjecie bez ślubu i w dodatku macie dziecko. A to chyba nie jest w porządku.

zjemcikota

Co? Niby czemu XDD

Trubadur

Też sądzę, że to nie w porządku i jest trochę powodem dla którego partner jej nie wspiera na 100% (nigdy nie podjął w pełni świadomej i ostatecznej decyzji, że wybiera by z nią być). Ale to tylko ich decyzja jak planują sobie życie. Da się poradzić sobie odrzucając tradycyjna kolejność wydarzeń czyli ślub, mieszkanie razem, dziecko. Jest to jednak dużo trudniejsze. Ale każdy układa sobie jak chce.

Cystof

Pff... Śmiechłem. A niby od kiedy to małżeństwo jest gwarantem czegokolwiek??? Nieślubne dzieci, zdrady i rozwody to nie jest wynalazek XXI wieku i są z człowiekiem od momentu wynalezienia pojęcia "ślub" :D powiem więcej jeżeli ktoś źle traktuje partnera/partnerkę "przed" , to "po" również prawdopodobnie będzie to robił. W wielu przypadkach jest nawet gorzej, na zasadzie "co mi zależy , rozwodu i tak nie weźmie". To takie ładne życzeniowe myślenie "po ślubie będzie lepiej" podobne do "dziecko pomoże naprawić nasz związek". Szczyt naiwności.

Cystof

Dokładnie o to mi chodzi. Małżeństwo nie jest tu wymaganym elementem. Nie mówię że jest zbędne, tylko że nie jest niezbędne.

Cystof

Taaa, zdecydowanie tak, w każdym przypadku bez wyjątku jest wina faceta że ślub jest odwlekany. Yhy...

No chyba że jednak nie jest to tandetna generalizacja a wpis dotyczący wyznania. W takim wypadku nie mam jednak pojęcia do którego fragmentu pijesz konkretnie.

Cystof

Pozostaje więc pytanie czemu to jeszcze nie jest BYŁY narzeczony. Przy takiej rodzince nawet cudotwórca mógłby nie pomóc. Nie wiem na co liczy autorka na tym etapie, bo w to że coś się zmieni na lepsze nie wierzy chyba nawet Ona.

Cystof

No i tego pojęcia ślepej miłości chyba nigdy nie pojmę. Miłość w odróżnieniu od zakochania/zauroczenia, jest uczuciem które ludzie powinni dzielić pomiędzy sobą. Nie pomiędzy sobą i matką jednego z partnerów. Widać w wyznaniu kto w sercu tego faceta zajmuje ważniejsze miejsce.

Ja cały czas mam wrażenie że tam tym piątym kołem u wozu nie jest "mamusia" tylko raczej autorka. Obstawiam że facet jest z nią tylko dlatego że z mamusią seksu uprawiać jakoś nie wypada.

I jeszcze se dziecko zrobili, zgroza. Strach pomyśleć jak bardzo pooraną psychikę będzie miało to maleństwo, a jeszcze jak teściowa zacznie przy nim na autorkę nadawać to już w ogóle bonanza.

Tu się nie ma co bać, tu trzeba dla dobra dziecka (i nie tylko) wiać.

bazienka

no dobra, ale przeciez nie zna go od wczoraj, obserwuje jego stosunek do matki od lat
to jest olbrzymi red flag, w takie reakcje sie nie brnie, a nie jeszcze sobie dziecko robi
tu zeby sie cos zmienilo, facet musialby isc na terapie, a raczej w to watpie, raczej kierunek bedzie taki, ze mamusia bedzie go nastawiac coraz bardziej przeciwko niej

FluffyBadger Odpowiedz

Nie rozumiem, dlaczego narzeczony nic nie robi, wiedząc (a zakładam, że wie, skoro mieszkał z wami podczas remontu domu) jak traktują Cię jego rodzice? W takiej sytuacji powinien stać po Twojej stronie, sam nagadać teściom i zerwać kontakt. Oblizywanie smoczka przed podaniem go dziecku? Okropne, to przecież mega niehigieniczne. Trzymaj synka jak najdalej od tych chorych ludzi. I na twoim miejscu poważnie bym się zastanowiła nad związkiem z narzeczonym, skoro utrzymuje relacje z rodzicami po tym, co odwalali.

Dodaj anonimowe wyznanie