#efBuf

Będąc w związku, wstydziłam się mojego partnera. Nie chciałam nawet, żeby się zapoznał z moimi znajomymi i rodziną. Dla mnie idealny, ale wstyd mi było wyjść z nim do ludzi. Był ode mnie młodszy i niższy, wychował się też w innym środowisku niż ja, co mocno rzutowało na jego styl bycia, ale oczarował mnie swoim spokojem i czułością, dlatego zostaliśmy parą. Jednak bałam się, że ktoś go źle osądzi. Jeśli chodzi o rodzinę, to bałam się głównie o wygląd – zawsze mieli wzorzec wysokiego, przystojnego faceta, o typowo męskich cechach, a mój partner wyglądał jak chłopiec, w dodatku niezbyt dobrze wychowany. Jeśli chodzi o znajomych, to głównie jednak o maniery (bo na wygląd by nie zwrócili uwagi), ale ze względu na środowisko, w którym dorastał, miał pod tym względem ogromne braki, ale i też nie chciał tego zmienić. Było mi z nim dobrze, ale tak mnie męczyło ukrywanie go przed wszystkimi, że zdecydowałam o rozstaniu i nigdy mu nie podałam prawdziwego powodu.

#tNLQF

Razem z mężem prowadzimy firmę w domu. Mieliśmy poważne firmowe kłopoty, które były dla mnie nieustannym źródłem stresów i bólu głowy. Lekarze nie potrafili zdiagnozować ani zaradzić tym bólom. Pewnego dnia poczułam się znacznie gorzej. Zadzwoniłam do klientki, że dzisiaj nie dostanie pracy, bo najprawdopodobniej wyląduję w szpitalu, a potem świat zaczął mi się zamazywać. Położyłam się do łóżka. Gdy obudziłam się, ból głowy złagodniał, za to w moim pokoju zobaczyłam jakiegoś faceta. Twarz skądś znajoma, ale kto to? Zaczyna do mnie mówić, a już wiem, to mój mąż, ale jak on ma na imię? O czym on mówi? O kim opowiada? Kto JA jestem? Chyba widzi moją minę, bo zaczął się niepokoić, a ja nie mogę z nim porozmawiać, bo brakuje mi słów. Tych podstawowych. Coś bełkoczę, gdzieś mi się coś przejaśnia – myśl – ja nic nie pamiętam. Próbuję przypomnieć sobie choćby teksty piosenek, żeby cokolwiek ułożyć w głowie – plącze mi się wszystko. Mąż myśli, że po prostu źle się czuję, jak często to bywało, a ja nie umiem powiedzieć, że jest źle. Kładę się, zasypiam. Budzę się, jest w porządku. Pamiętam już, ale widmo utraty pamięci pozostało w mojej głowie. Jakiś czas później ˜ może rok, może więcej – powtórzyło się, ale byłam spokojniejsza. 
Pani neurolog powiedziała, że przy mocnym stresie może się to przydarzyć. Ale ja już nigdy nie chcę. To było najgorsze doświadczenie.

#eWdIW

Ostatnio czytałam o tym, że zgwałcono pewną dziewczynę. To okropne świństwo i facetowi, który to zrobił (moim zdaniem) powinni odciąć to, co trzeba. Ale moje ciśnienie znacznie wzrosło, kiedy usłyszałam komentarz sprawcy. „Ubierała się w ten sposób, sama się o to prosiła”.

Czyli mam rozumieć, że jeśli kobieta w XXI wieku założy krótką sukienkę, to znaczy, że woła: „Proszę, zgwałć mnie”? Cholera, co jest nie tak z niektórymi ludźmi!? Gwałt to najgorsza rzecz, jakiej kobieta może doświadczyć. Ale nie, my żyjemy w czasach, w których niektórzy mężczyźni uważają, że wszystko im się należy. Żyjemy w czasach, w których nawet jeśli dziewczyna krzyczy i mówi „nie”, to oni interpretują to jako „droczy się ze mną”. W takich momentach naprawdę mam nadzieję, że los się kiedyś odwróci i karma sama do nich wróci.

#ObluY

Jestem studentką, mieszkam w wynajętym pokoju. Większość rzeczy, które tu mam, przywiozłam sobie z domu. Zmywając dziś po obiedzie, wzięłam do ręki talerz i nagle uświadomiłam sobie, że pochodzi on z kompletu używanego w moim rodzinnym domu. Komplet ten jest trzymany w szafce nad blatem, w którym prezentuje się niezwykle ładnie. Leżą sobie takie białe talerzyki, jeden na drugim, na tle brązowego mebelka. A pod sobą mają inny komplet, ciemny i lekko przeźroczysty... Tak wspominając, patrzyłam sobie na ten samotny talerzyk w mojej dłoni i nagle zrobiło mi się strasznie smutno, że on jest tu sam jeden, na obcej suszarce, w obcym mieście... i że musi on strasznie tęsknić za swoimi braćmi leżącymi w eleganckim, brązowym kredensie w moim rodzinnym domu.

Chyba najwyższy czas kupić podpaski.

#1syq7

Dzisiaj się dowiedziałem, że dziewczyna, którą kocham i z którą jestem od dwóch i pół roku, regularnie zdradza mnie z gościem, z którym się trzymałem na studiach, ale nasze drogi się rozeszły, jak je skończyłem dwa lata temu... Okazało się, że wcale nie pracowała w weekendy, wcale nie dorabiała godzin, żebyśmy mogli jechać na swoją wymarzoną wycieczkę do Japonii... Najgorsze jest to, że my W DALSZYM CIĄGU mieszkamy razem, ja kilka nocy przepłakałem w łóżku i wyłem w oknie, patrząc, jak ona do niego wychodzi, ona oczywiście zero – traktuje mnie jak wroga. W piątek mi mówiła, że nie wyobraża sobie przyszłości beze mnie, a w sobotę już „wyprowadź się i mnie zostaw, nie jesteśmy razem”. Zmieniła pracę dwa tygodnie temu, tam poznała chłopa, któremu po drugiej randce wskoczyła do wyra. Myślałem, że po niecałych trzech latach mogę być już jej pewny... Oczywiście z bomby napisałem do tego gościa, bo może ma jakiś brocode i sam nie wiedział o całej akcji, a on ma mnie wyciszonego na messengerze, czyli już wcześniej o mnie wiedział...
Nie spodziewałem się, że złamane serce objawia się autentycznie bólem fizycznym. Najpierw myślałem, że to przez płakanie, ale po 70h na nogach w końcu usnąłem, ale obudziłem się po czwartej dalej z bólem w klatce piersiowej i mięśniach, nie mogę funkcjonować, a ona jakby nigdy nic...
Nie wiem co zrobić, nie miałem nikogo oprócz niej, do kogo napisać, gdzie pójść. Wiem, że to błąd, ale nie wyobrażałem sobie spędzania czasu z nikim innym niż z nią, pewnie też wpływ na to miała pandemia. Najgorsze jest to, że ona mnie zawsze źle traktowała, traktowała mnie jak portfel, nigdy nie było sytuacji, żeby mnie przytuliła, nawet jak się gorzej czułem, a ja byłem potwornie zakochany i wszystko byłem w stanie jej wybaczyć.

#ff0yz

Mam dość bycia sobą i tego, że nie potrafię tego zmienić. Minęły 3 lata od skończenia szkoły, później kurs informatyczny. Nic od tamtej pory nie osiągnąłem. Wstydzę się tego, że mam zdiagnozowaną schizofrenię. Mieszkam z rodzicami, którzy mają gospodarstwo rolne, poświęcam się i pomagam im ile mogę, mimo że ze wszystkim wychodzimy prawie na zero. Mam orzeczenie o niepełnosprawności, ale jestem gotowy pójść do pracy, tylko boję się, że rodzice sobie sami nie poradzą. Tata ciągle pije, prawie nie rozmawiamy. Mama nadopiekuńcza, ale jakoś się dogadujemy. Pięcioro rodzeństwa, gdzie każdy idzie w swoją stronę. Nie mam znajomych ani nikogo, czasem wychodzę sam na miasto z nadzieją, że kogoś poznam, a kończy się to kacem moralnym i złym samopoczuciem. Staram się dbać o siebie, chodzę na siłownię, staram dobrze odżywiać. Wieczory są najgorsze, wtedy najwięcej się myśli. Nie pamiętam, kiedy ostatnio ktoś mnie przytulił albo powiedział coś dobrego o mnie.

#YBz8Q

Gdy mam okres, zawsze kupuję mój piękny zestaw. Czekolada, chipsy, żelki i tampony. Zawsze, od kilku lat. Ostatnio miałam mniej pieniędzy, więc nie wzięłam czekolady. Pani przy kasowaniu powiedziała mi: „A czekolady pani nie zapomniała?”. Zdziwiło mnie to, że pamięta o tym i odpowiedziałam: „Nie mam tyle pieniędzy”. Ona na to: „Ojej, to w te dni to słabo...”.
Gdy zapłaciłam za zakupy i już wyszłam ze sklepu, podbiegł do mnie chłopak, który stał za mną w kolejce. Dał mi czekoladę i już zdążyłam sobie wyobrazić naszą przyszłość, ślub i dzieci, kiedy powiedział: „Moja dziewczyna też ma okres, więc wiem mniej więcej jak to jest i jaka jest lipa, jak przechodzi się przez to bez pełnego zestawu”. Podziękowałam i poszłam płakać :)

#3ua6o

Od kilku dni moja kotka Kluska męczy się okropnie z powodu pierwszej rui. Mamy też koteła, który ma chyba jakieś gejowskie zapędy, bo pazurem jej nie tknie. Dziś w nocy krzyczała, będąc na skraju wytrzymałości, więc co zrobiłam?
Nawilżyłam miękki ołówek oliwką i wsuwałam jej przez kilkanaście minut. Chyba pomogło, bo teraz szczęśliwa śpi.

Ja pierdolę, wyruchałam kota.
Dodaj anonimowe wyznanie