#9PlkJ

Obudziłem się przed 14. Ostry kac po ostrej imprezie. Wokół mnie żadnej wody. Spojrzałem na poidełko królika - było pełne. Otworzyłem ustnik (nie wiem jak ta końcówka się nazywa) i wydoiłem wszystko.

Uprzedzając wszystkich - źle się czułem, by pójść po wodę do kuchni. Ledwo doszedłem do klatki uszaka.
Do dziś mam wyrzuty sumienia, że królik nie miał przez cały dzień wody.

#2uQwd

Zaraz po ślubie ustaliliśmy zgodnie z rodzicami mojego męża, że nie opłaca się, abyśmy się budowali lub kupowali mieszkanie, skoro oni sami mieszkają w ogromnym domu. W sumie to była propozycja mojego teścia - a dokładnie zaproponował nam wprost, że jeśli z nimi ''zostaniemy'', to mamy brać i remontować po swojemu te i tamte pomieszczenia, a oni zostaną jedynie przy kuchni, salonie, jadalni i sypialni na parterze, bo nie chce im się chodzić po schodach - no i po co im na starość tyle chałupy do ogarnięcia. Po głębokim namyśle przystaliśmy z mężem na tę propozycję. W końcu wszyscy się lubiliśmy, a teściowie nigdy nie wchodzili nam w drogę. My mieliśmy przed oczami wizję zaoszczędzenia kupy kasy, a oni - wizję nie bycia samym na starość.

Ale pod koniec remontu mojej teściowej przestał się ten pomysł podobać. Stała się zazdrosna. Piekielnie. Głównie o mnie, bo teść mnie uwielbiał i świetnie się z nim dogadywałam. No i o nowe, odświeżone pomieszczenia, których ona nie miała.

Zaczęło się piekło.

Teściowa notorycznie chowała sprzęt należący do ekipy budowlanej, wylała nam kilka puszek farby, porysowała/potłukła płytki - i narobiła wielu innych szkód materialnych. Poza tym ciągle wszystko komentowała, była upierdliwa i złośliwa. Robiła też dużo innych niewybaczalnych głupstw. Najczęściej to ja obrywałam - psioczyła, że jestem śmierdzącym leniem (pracuję zdalnie, z domu), nic nie robię i że na nic nie zasługuję, a zwłaszcza na jej syna. Dopiekała też swojemu mężowi - widzieliśmy nie raz, że miał łzy w oczach. Żadne z nas nie potrafiło nad nią zapanować i jej uspokoić. Sama chyba nie wiedziała, o co jej do końca chodzi. Powoli wyniszczała nas wszystkich psychicznie.

Jak dowiedziała się, że jestem w ciąży, ześwirowała jeszcze bardziej. SPALIŁA W PIECU nowe ubranka, które kupiłam dla naszej córki. Mój mąż i teść byli zdesperowani. Szczególnie teść - miał jej tak bardzo dość, że w którymś momencie zagroził jej rozwodem (po prawie 40 latach małżeństwa). Tego było już za wiele.

Byłam w ciąży, nie miałam już siły, jednak spięłam się i postanowiłam uratować sytuację. Moja teściowa nigdy nie lubiła lekarzy, zawsze wolała leczyć się "domowymi sposobami", a najczęściej ziołowymi herbatkami. Ten trop pozwolił mi wpaść na pewien pomysł.

Przez kilka tygodni, po kryjomu - jak tylko się dało - dosypywałam do jej herbaty środek przeczyszczający. Koło się pięknie zamykało:
herbatka > środek przeczyszczający > rozwolnienie > herbatka.

Teściowa zaczęła mieć notoryczną srakę. Spokorniała. Myślę, że ciągłe siedzenie na kiblu uzdrowiło jej umysł. Wszak, siedząc na tronie, najlepiej się myśli...
W ten sposób przestała nas dręczyć.


Taki mój mały sekret.

PS Uprzedzając - nie, nic się jej nie stało.
Srała głównie wtedy, gdy potrzebowaliśmy spokoju.

#CCnoW

Mój kolega mówi, że jestem magikiem. Pokonałem call center ich własną bronią :D

Kiedy dzwoni do mnie ktoś z call center, pytam go/ją o imię i nazwisko, np.
- Dzień dobry, czy rozmawiam z Anonem?
- Tak, to ja.
Gadka-szmatka o garnkach za 4k, przerywam i mówię:
- A można prosić o pani nazwisko? Janina Kowalska? Dziękuję pani, właśnie miałem dzwonić! Została pani wylosowana...

Koniec rozmowy ZAWSZE. Może jednak pójdę na handlowca :)

#lKJf1

Stare chińskie przysłowie mówi: jeśli coś jest głupie, ale działa, to to nie jest głupie.

Jadę tramwajem zmęczona po robocie. Siedzę. Miejsc wolnych powoli brak. Na jednym z przystanków wsiadają dwie babcie. Jedna zdołała usiąść, druga nie miała tyle szczęścia. Normalnie ustępuję starszym miejsca, ale styrana po wielu godzinach stania zwyczajnie bym się obaliła. Co obmyśliły? Przyjdą postękać na młodzież? Nieee... Babcie mnie zaskoczyły, poszły w myśl zasady "i wilk syty, i owca cała". Co przystanek się zmieniały - raz siedziała jedna, raz druga. Gdy już nadeszła pora i mój przystanek - podeszłam do nich z propozycją, by jedna z pań cupnęła sobie na moim miejscu, na co stwierdziły, że nie trzeba, one się wolą nagadać.

Morał? Nie wszystkie babuszki to wredne staruchy :)

#V4uA7

Dziś, jak każdego innego dnia, osiedlowi miłośnicy tanich trunków przynieśli do sklepu butelki po piwie, a przychodzą po piwo czasami kilka razy w ciągu dnia. Sądziłam, że jak zwykle na wymianę na kolejne piwa, ale się zdziwiłam, ponieważ poprosili o zwrot kaucji i zadeklarowali, że na czas postu odstawiają alkohol.

#tVbVn

Mój facet miał urodziny, postanowiłam zorganizować mu wieczór w towarzystwie kilku znajomych, ot, nic nadzwyczajnego. Zarezerwowałam stolik w kręgielni, wszystko ładnie pięknie, siedzimy, pijemy, wszyscy dobrze się bawią.

W pewnym momencie wpadłam na pomysł, aby przekonać saksofonistę, który akurat tam grał, żeby podszedł do stolika i zagrał "sto lat". Gdy podszedł do miejsca gdzie siedzieliśmy wypaliłam przy wszystkich "skoro już zgodził się pan zagrać, to może od razu pan zaśpiewa?'...

Tego wzroku zażenowania na jego twarzy jeszcze długo nie zapomnę, a znajomi oczywiście mają kolejną anegdotkę z moim udziałem do opowiadania wśród innych znajomych.

#ccp3w

Często chodzę do babci w odwiedziny, a co wiąże się z tym, że wnuczek babci obiadku nie odmówi (gotuję świetnie więc bez przymusu). Jednak ostatnio zwróciłem uwagę, że Babcia nie dosoliła ziemniaków, byłem zdziwiony, gdyż zawsze były bardzo dobre. W odpowiedzi odpowiedziała:
- Sól jest niezdrowa, więc teraz używam tylko śladowe ilości.

Nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że wypala paczkę papierosów dziennie.

#RE58B

Ostatnio w klubie podszedł do mnie przystojny facet i powiedział coś w stylu:
- Hej, za 4 lata będziemy mieli dziecko i nazwiemy je Ola.
Cóż, zainteresował mnie ów romantyczny nieznajomy, a że nie chciałam stać tak zdezorientowana, odpowiedziałam:
- Nie, dzięki, wolałabym Anię.
Mój przyszły niedoszły chyba nie ogarnął i odpowiedział coś w stylu "Aha" i odszedł.

Mistrzem podrywu chyba nie zostanę.
Dodaj anonimowe wyznanie