Ostatnio skręciłam nogę i wylądowałam w gipsie do kolana.
Z tego względu powinnam podawać sobie zastrzyki przeciwzakrzepowe.
Właśnie - powinnam, ale nie daję rady sama ukłuć się igłą...
Mi mój chłopak robił takie zastrzyki, a ja przed każdym musiałam pół godzin nastawić się psychicznie, i choć to w ogóle nie bolało, to za każdym razem chciało mi się płakać. To dziwne, bo mam dużo tatuaży i nigdy nie bałam się tego, choć jest dużo bardziej bolesne niż taki zastrzyk. Ciekawa jest ta nasza psychika.
Redhairdontcare
Igły od tatuażu są krótkie i prawie niewidoczne. Te lekarskie to jakieś giganty. Mam wytatuowane plecy a pewnie nie zrobiłabym sobie zastrzyku. Samemu się kłuć? To nie dla mnie :D
mordimer0madderdin
Właśnie igły od tych zastrzyków przeciwzakrzepowych są bardzo krótkie, mniej więcej jak igły do tatuażu, a mimo to nie mogłam się przemóc żeby chłopak mi ją wbił :P
Aj współczuję. Moja matula też jest pielegniarką i też musi brać zastrzyki przeciwskrzepowe. Juz idzie trzecia seria pod skórę, na brzuchu, a ile siniaków! Ale jak ją pytałam czy w pracy jest to czy ktoś jej robi to mówi, że woli sama. Jednakże nie lekceważ autorko tych zastrzyków. Taki skrzep to tykająca bomba, wystarczy, że dojdzie do serca i po Tobie.
To normalne,bo robiąc samemu bardziej boli bo nie ma elementu zaskoczenia i skóra się spina w miejscu wstrzykiwania.
Ale niektórzy jakoś się przelamuja..
Ja po cesarskiem cięciu też musiałam robić sobie te zastrzyki, uwielbiałam to!
Dobrze że nie musiałaś się sama zszywać :)
Mi mój chłopak robił takie zastrzyki, a ja przed każdym musiałam pół godzin nastawić się psychicznie, i choć to w ogóle nie bolało, to za każdym razem chciało mi się płakać. To dziwne, bo mam dużo tatuaży i nigdy nie bałam się tego, choć jest dużo bardziej bolesne niż taki zastrzyk. Ciekawa jest ta nasza psychika.
Igły od tatuażu są krótkie i prawie niewidoczne. Te lekarskie to jakieś giganty. Mam wytatuowane plecy a pewnie nie zrobiłabym sobie zastrzyku. Samemu się kłuć? To nie dla mnie :D
Właśnie igły od tych zastrzyków przeciwzakrzepowych są bardzo krótkie, mniej więcej jak igły do tatuażu, a mimo to nie mogłam się przemóc żeby chłopak mi ją wbił :P
Aj współczuję. Moja matula też jest pielegniarką i też musi brać zastrzyki przeciwskrzepowe. Juz idzie trzecia seria pod skórę, na brzuchu, a ile siniaków! Ale jak ją pytałam czy w pracy jest to czy ktoś jej robi to mówi, że woli sama. Jednakże nie lekceważ autorko tych zastrzyków. Taki skrzep to tykająca bomba, wystarczy, że dojdzie do serca i po Tobie.
Robiłem kiedyś sobie w brzuch, samodzielnie oczywiście. Nie za ciekawie to wspominam.
Dobrze, że nie jesteś cukrzykiem.
To normalne,bo robiąc samemu bardziej boli bo nie ma elementu zaskoczenia i skóra się spina w miejscu wstrzykiwania.
Ale niektórzy jakoś się przelamuja..
Już 7 tydzień robie sobie te zastrzyki. Nie mam już do nich sił. Masakra.