Wiecie, czym jest paraliż senny? Kiedy się budzisz i nie możesz się ruszyć, oddychać, jednak jesteś świadomy. Czasem po przebudzeniu jawa przeplata się ze snem. Czasem wychodzą z tego naprawdę niezłe koszmary, które konkretnie ryją psychikę.
Znajomy mojego taty ma firmę w Niemczech i akurat jedna osoba mu się wykruszyła, więc potrzebował mojej pomocy przy zrealizowaniu zlecenia. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że dzień przed wyjazdem dowiedziałem się, że dwa tygodnie wcześniej zmarła na raka jego córka. Miała 17 lat. Podczas pobytu w Niemczech mieszkałem u nich w domu i nocowałem w jej pokoju. Wszystko było zostawione tak, jakby cały czas tam mieszkała. Przy samym łóżku było popiersie, na którym wisiały jej peruki, na biurku jej perfumy itd. Spałem w jej łóżku – łóżku dziewczyny, która zmarła dwa tygodnie wcześniej. Wiem, że nic w tym złego, jednak świadomość tego mnie trochę dołowała.
Pewnego dnia nad ranem, gdy się budziłem, miałem właśnie paraliż senny. To był jeden z tych strasznych koszmarów. Obudziłem się, leżąc na boku, widząc przed twarzą popiersie z jej włosami, za którym były drzwi wejściowe do pokoju. Zauważyłem, że się otwierają i ona powoli wchodzi do pokoju, wyglądając, jakby właśnie wyszła z trumny. Zaczęła mówić, że mnie tu nie chce i żebym się wynosił, podnosiła ciągle głos. Pod koniec już krzyczała niczym kobieta opętana przez szatana.
Obudziłem się zlany potem, serce waliło mi chyba 230 uderzeń na minutę. Bałem się strasznie. W głowie pojawiały mi się wszystkie internetowe artykuły mówiące o znaczeniach snów itd. Chciałem się stamtąd wynieść, ale wiedziałem, że racjonalne myślenie nakazuje mi pozostanie. Zresztą co bym miał znajomemu taty powiedzieć? Rezygnuję, bo w snach nawiedza mnie twoja córka?
Zostałem oczywiście do samego końca, ale takie paraliże zdarzały mi się co dwa-trzy dni. Nie życzę tego nikomu.
Kiedy miałam około 11 lat, byłam dość mocno zauroczona biologicznym synem swojego ojczyma. Jest ode mnie o kilka lat starszy, wówczas wydawał mi się najprzystojniejszym chłopakiem na świecie i byłam przekonana, że on również mnie pokocha i będziemy mogli być razem. Kolegom z osiedla opowiadałam, że jesteśmy parą – rzucałam tajemnicze teksty w stylu: „O, w weekend mnie nie będzie, bo spędzam czas z chłopakiem”, mając na myśli spędzanie czasu właśnie z nim. Co ciekawe, w tamtym czasie uważałam te pragnienia za jak najbardziej zasadne i zupełnie normalne.
Do tej pory nikomu o tym nie opowiadałam, bo uczucia zginęły śmiercią naturalną, lecz wspomnienie o nich wywołuje u mnie pewien dyskomfort.
Moje najgorsze wspomnienie z podstawówki?
Działo się to dokładnie w trzeciej klasie. Tego dnia czułem się okropnie i od rana bolał mnie brzuch. Podczas obiadu mieliśmy pomidorową. Nie dość, że mi nie smakowała, to musiałem w tamtej chwili pilnie pójść do łazienki. Wstałem od stołu i jak najszybciej podszedłem do okienka oddać talerz, gdy pani, która akurat miała dyżur, szarpnęła mnie mocno za ramię, posadziła z powrotem na miejsce i powiedziała, że nie pójdę, dopóki nie zjem, po czym wróciła do swojego stolika.
Jako że dosyć się przestraszyłem, bo nauczyciel nakrzyczał na mnie po raz pierwszy, zacząłem dalej jeść, tak jak kazała. Niestety mój brzuch już tego nie wytrzymał i zwymiotowałem z powrotem do talerza. Nie było mowy, żebym zjadł to do końca, więc podszedłem do pani i powiedziałem, co się stało. Pani zwyzywała mnie i stała przy mnie tak długo, aż wszystkiego nie zjadłem...
Nie mam teraz żadnej traumy do jedzenia, ale pomidorowa wywołuje u mnie mdłości.
Moja mama była samotną matką, w wychowywaniu często pomagała jej babcia, która krótko mówiąc, lubiła nas straszyć i nie była typową czułą babcią. Wręcz przeciwnie – potrafiła na nas głównie krzyczeć i znęcać się psychicznie. Jednym z jej „pomysłów” na tego typu karę było napisanie tabliczki na kartonie z nazwą miejscowości, gdzie mieszkał nasz biologiczny ojciec (nie utrzymywał z nami kontaktów) i wyganianie nas na ulicę, żebyśmy do niego wracali.
Mam już 30 lat i wciąż pamiętam jej sadystyczne kary.
Byłam kiedyś strasznie gruba. Potem wzięłam się za siebie i od dłuższego czasu wyglądam jak całkiem zwyczajna dziewczyna. No i zaczęli się też mną interesować jacyś fajniejsi faceci niż desperaci. Tylko że ja się ich boję... Strasznie się wstydzę i jak najszybciej znajduję powód, żeby gdzieś uciec.
Odkąd pamiętam, co najwyżej fantazjowałam sobie o związku czy bliskości z kimś, kto rzeczywiście mi się podoba. Jednak podchodziłam do sprawy realistycznie – przystojni faceci nie umawiają się z wielorybami.
Teraz już nie jestem wielorybem, ale wielorybia mentalność raczej mi pozostała. Z zewnątrz wygląda, jakbym miała nagle wymagania księżniczki, skoro wszystkich tak z miejsca spławiam. No ale przecież im nie powiem, że sorry, kolego, dziczeję, bo jesteś za ładny.
Nie mam dzieci i wakacje szkolne z reguły nie powinny mnie dotyczyć, ale mam dwoje siostrzeńców (obecnie 12 i 14 lat). Od czasu podstawówki na cały okrągły miesiąc dzieci przyjeżdżają do mnie na wakacje, mieszkam na wsi i do tego mam własną działalność, a to według rodziny oznacza czas i sielankę. Dzieciaki są w porządku, ale wkurza mnie, że od kilku lat nikt nawet dla pozorów nie zapyta, czy mogą do mnie przyjechać.
W tym roku powiedziałam dość i oznajmiłam siostrze, że wyjeżdżam na trzy miesiące do pracy i inaczej muszą zorganizować wakacje dzieciom. Ale był kwik...
Anonimowe? Mogłam z łatwością wyjazd zorganizować na czerwiec, lipiec i sierpień lub wrzesień, październik i listopad, a wybrałam okres wakacyjny, by nie być oczywistą opcją i aby odczuli, że pomoc z mojej strony była duża.
Dzieci mają czworo dziadków, szwagier ma siostrę i brata, mogą jakoś zorganizować dzieciakom wakacje. Zwyczajnie byłam wygodną opcją, a zaczęło się kilka lat temu od mojej mamy, która wpadła na ten „genialny” pomysł.
Jestem trzydziestoletnią kobietą i mam bardzo obwisły biust, dosłownie takie uszy spaniela. Jako nastolatka wyczytałam w „Bravo”, że jędrność piersi sprawdza się przez włożenie ołówka pod pierś i ołówek powinien spaść. Mój nie spadł, pierś go przytrzymała, a i kilka kredek też by się zmieściło. Kiedy pozbieram te moje flaki do biustonosza, to nawet to jakoś wygląda, ale bez jest dramat.
Mam faceta, który twierdzi, że moje piersi są OK, ale wiem, że jeśli on mnie zostawi, to zostanę sama po wsze czasy, bo już nigdy nie rozbiorę się przed innym mężczyzną. Po prostu wiem, że wygląda to bardzo nieestetycznie i boję się wyśmiania.
Moja teściowa ma na plecach takiego czarnego pryszcza-zaskórniaka. Z każdym razem jak go widzę, to świerzbią mnie paluszki.
Do tego stopnia, że gdyby straciła przytomność, to najpierw bym się rozprawiła z tym małym czarnym, a później dzwoniła po pogotowie.
Moja mama ma jeszcze dwie siostry i trzech braci (wszyscy dorośli, rozsiani po całej Polsce). Jako jedyna zdecydowała się zaopiekować swoją matką, a pozostałe rodzeństwo uznało to za świetną okazję, by przez kilkanaście (jak nie więcej) lat mieć kompletnie w dupie, co się dzieje z ich matką. Wizyty, które złożyli mojej babci, można policzyć na palcach jednej ręki. Dzwonili do niej dosłownie dwa razy na rok. Zarówno moja mama, jak i mój brat oraz tata mieliśmy dość. Najzwyczajniej w świecie. Nie będę się teraz zbytnio rozpływać nad tym, jak ciężka jest opieka nad starszym człowiekiem, dlatego ujmę to w skrócie.
Zamawianie każdego z nas jak kelnera w restauracji? Normalka.
Proszę, dziękuję? Te słowa są jej obce.
Ciągłe oskarżenia o kradzież emerytury, idące głównie w stronę mamy, są na porządku dziennym.
Tego roku w Wielkanoc chcieliśmy rodzinnie wyjechać w góry. Babci nie mogliśmy zabrać, bo trudność sprawia jej przejazd dwóch przystanków autobusem, a co dopiero kilkugodzinna podróż. Dlatego musieliśmy znaleźć kogoś, kto by się nią opiekował. Rodzice zaryzykowali i zadzwonili do siostry mojej mamy z prośbą, czy mogłaby wziąć na DWA DNI swoją matkę do siebie. Nie. Nie weźmie jej. Na pieprzone dwa dni w roku...
Jednak to, co babcia odwaliła niedawno, sprawiło, że wszystkim nam się odechciało. Po prostu. Zadzwoniła z płaczem do swojej córki i powiedziała, żeby ją zabrała z tego domu, że ona już nie chce z nami mieszkać. Że my się nad nią znęcamy. Co z tego, że praktycznie nigdy nie miała żadnych obowiązków. Nigdy nie prosiliśmy jej, żeby zrobiła cokolwiek w domu. Przez cały czas leżała, spała, oglądała telewizję, a teraz oczernia nas przed resztą rodziny.
Mam nadzieję, że w końcu umrze.
Ostatnio poszłam na randkę z pewnym facetem, który bardzo mi się podobał. Niestety mam wrodzoną potliwość i poci mi się nawet twarz, gdy jest więcej niż 10 stopni na dworze. Z tego powodu przed wyjściem wypsikałam się cała dezodorantem, aby nie wyglądało, jakbym się roztapiała. Nie popsikałam tylko tyłka, bo stwierdziłam, że nie ma to sensu.
Poszłam na randkę, wszystko super, cud, miód i nawet ciasteczka, poszliśmy do restauracji, gdzie siedzieliśmy dość długo.
Na koniec, gdy wstałam z krzesła, okazało się, że od siedzenia w jednej pozycji dwie godziny moja dupa się tak spociła, że miałam tam wielką, mokrą plamę. Nie wiem, czy ten facet to zauważył, chyba tak, bo mimo udanej randki nie jesteśmy razem.
Dodaj anonimowe wyznanie