#FJLF6
#lON3Q
Zadatki nie pomogły, buntowały się strasznie, były co chwila awantury na recepcji, żeby im to oddać, bo skąd one mogły wiedzieć, że im się dziecko pochoruje. Zaczęłyśmy stosować przedpłatę 10% już przy zapisywaniu się na wizytę. Też nie pomogło. Zdarzały się krzyki, płacz itp., kiedy po np. szóstej odwołanej wizycie nie chciałyśmy już dalej zapisywać. Najgorsze, że szefowa wymyśliła promocyjne pakiety. Polega to na tym, że klientka wykupuje sobie pięć zabiegów do przodu za obniżona cenę i przy każdej wizycie taki zabieg się „ściąga” z systemu. Robią sobie co chcą, przychodzą kiedy chcą, bo przecież one mają zapłacone. Wielokrotnie było tak, że specjalnie zostawałam dłużej w pracy, żeby po usilnych prośbach klientki (a nieraz i także płaczu) zrobić jej zabieg i czekałam na marne np. dwie godziny, bo ona zapomniała, choć pewnie jej się nie chciało.
Kocham tę pracę, ale powoli przestaje być ona opłacalna, bo siedzę w niej na marne. Już nawet nie chodzi o nieprzychodzenie, tylko o to, żeby dać znać, że nie da się rady dotrzeć na umówiona wizytę. A tak to mam turbo dużo nadgodzin, podczas których siedziałam i nic nie robiłam albo sterylizowałam narzędzia. A z tego, niestety, nie ma pieniędzy...
Uwaga! Będzie apel! Uprzedzajcie usługodawców o odwołaniu wizyty. To naprawdę pomaga.
#C5WRi
Kiedy zmarł mój dziadek, a było to 1,5 roku temu, wszystko kręciło się w domu wokół pogrzebu i spadku, pewnie wiecie jak to jest, płacz całej rodziny, głównie wnuków. Kiedy cała rodzina zebrała się nad grobem (pogrzeb odbywał się w środku wakacji, więc było gorąco), nagle poczułam się strasznie słabo. Byliśmy ubrani na czarno i staliśmy w pełnym słońcu, więc byłoby to normalne, ale tym razem było znacznie gorzej, czułam, że tracę przytomność i nie mogłam utrzymać się na nogach. Postanowiłam więc, że powiem mojej mamie, że coś jest nie tak i zapytam, czy jest tu gdzieś odrobina cienia lub miejsce, w którym mogłabym usiąść. Niestety te zostały już zajęte przez księdza i wszystkie ciotki, których nie znam i właściwie pierwszy raz widziałam na oczy, nikt nie chciał oddać mi swojego miejsca, więc kucnęłam sobie gdzieś z boku, co spotkało się ze złością mojej matki. Kiedy obraz mi się rozmywał, a ja sama z pozycji kucnięcia musiałam przejść do siadu, usłyszałam tylko ze strony mojej matki, jak wielki wstyd przynoszę rodzinie, udając gwiazdę w takiej poważnej sytuacji, że „w domu czekają mnie konsekwencje” i że mam natychmiast wstać (jakby to w ogóle było możliwe). Odmówiła mi pomocy, sądząc, że robię to wszystko dla „show”.
Jak się pewnie domyślacie, dostałam udaru słonecznego. Nigdy nie będę w stanie tego zapomnieć ani tym bardziej jej wybaczyć.
#rHz6q
Pewnego pięknego majowego wieczoru współlokatorka musiała poczuć miłość.
Przyszedł do niej chłopak, zamknęli się w jej pokoju, puścili muzykę i zabrali się do dzieła...
Klaszcząc bardzo nierytmicznie... if U know what I mean... ;)
Otóż zaczynało to "klaskanie" być na tyle irytujące swoim brakiem rytmiki, a słuchawek akurat nie miałem, że puściłem na kompie chyba wszystkim znany klaskany utwór Rubika...
I wiecie co?
Szybko złapali rytm.
#BaLqZ
Przyjechałem po raz pierwszy do niej ze swoją dziewczyną, obiecywałem jej od dawna, że w końcu ją pokażę. Było całkiem fajnie i miło, aż nagle Babcia wyskoczyła, że pisze wiersze. Było to dla mnie dość sporym szokiem, szczególnie, że jak się potem okazało było to 60 parę stron wierszy. Przeczytała kilka śmiesznych, dotyczących jej sąsiadów z innych sal, o siusianu w nocy czy innych przyziemnych sprawach. Były też poważniejsze o tematyce religijnej, ale był też jeden, który kiedy mi go przeczytała zamarłem. Nie wiedziałem co mam powiedzieć, a łzy same naszły mi do oczu, spojrzałem na dziewczynę i zobaczyłem, że czuje to samo. Co tu więcej mówić, sami czytajcie:
SAMOTNOŚĆ
Jak wyrwana z ziemi roślina zielona,
co szybko wysycha, gdy jest wyrzucona,
tak się ja dziś czuję, też z domu wyrwana.
Lecz się nie buntuję, taka wola Pana,
bym w późnej starości nie była przeszkodą
tym, co dzisiaj spokojne, młodsze życie wiodą.
Ja wiem, że w tym wydarzeniu jest znak Twej miłości,
bo chcesz mnie dopuścić do swej samotności.
I każde cierpienie, dane mi przez Ciebie,
przybliża me spotkanie ze świętymi w niebie.
Wiem, że ten wiersz bez opisu jest pewnie mało wart i będzie niezrozumiały dla sporej części ludzi. Wysyłam ten wiersz do was, bo moja Babcia nie wierzy sama w siebie. Uważa, że rymy są słabe, że nikogo, oprócz jej dwóch koleżanek z sali nie obchodzi to co pisze, a ja chcę jej pokazać, że ten wiersz, a także wiele innych ma w sobie to coś, chociażby przekaz emocjonalny. To co napisała dogłębnie mną wstrząsnęło.
#08m8C
- A masz taki fotel?
- Ależ oczywiście!
- To się bujaj.
I się rozłączyła xD
#Tz4kw
Zakupy zbliżają się do kasjerki, ta nalicza zakupy, a kiedy dochodzi do podliczenia piwa, co robi? Pyta szanowną panią o dowód.
Ja rozumiem, że pełnoletność trzeba sprawdzać, ale chyba w pewnym wieku ta zasada przestaje obowiązywać. No chyba że chciała odmłodzić babcię i podnieść jej samoocenę, to już inna sprawa. :D
#SuhAq
Czyli jak pada deszcz, to ta beczka im pękła??
#dE8UA
Jestem na czwartym roku studiów.