#WDkCw
Praktycznie jako jedyny z kolegów i znajomych poszedłem na politechnikę. Już dawno jestem po studiach, niby nie zarabiam źle, jest to dwukrotna minimalna pensja. I zadaję sobie pytanie, czy było warto, czy jest warto. Praca jest stresująca, często muszę pracować też w domu, wcale jakoś dużo nie zarabiam, nie licząc lat nauki.
Koledzy wybrali zawodówki, mając własne działalności, już dawno się dorobili.
Dla mnie budowa domu bez kredytu czy auto warte ponad 100 tys. przed trzydziestką jest dorobieniem się.
Szkoda tych lat, mogłem wybrać inaczej, ale po fakcie to każdy mądry.
#lZ6AU
Byłam w ciąży. Cały ten okres dbałam o siebie. Wyniki badań – wszystkie idealne. Książkowy przebieg ciąży. Z niecierpliwością i lekkimi obawami czekamy na narodziny córki. I nastał ten dzień. 40. tydzień plus 2 dni. Ciąża po terminie, ale przecież mało która kobieta w nim rodzi. Zalecenia: zgłosić się tydzień po wyznaczonej dacie, ale od rana nie ma ruchów dziecka. Niby nie panikuję, ale coś nie tak. Na wszelki wypadek jadę do szpitala. Tam wyrok – brak akcji serca. Szok. Wyparcie. Przecież wczoraj było wszystko dobrze. Trafiam na oddział. Lekarze przekonują, by urodzić naturalnie. Ta cisza po porodzie... gdy na sali obok słuchać płacz innego szczęśliwego maluszka. Pozwolili mi się pożegnać. Mogłam po raz pierwszy i ostatni przytulić córeczkę.
Nigdy nie usłyszę płaczu. Śmiechu. Nie zobaczę koloru oczu. Jej ciałko już się rozpadało... tak szybko. Najgorszemu wrogowi tego nie życzę. Gdybym mogła cofnąć czas, uparłabym się na cesarskie cięcie o terminie i może by żyła... Czekam na wyniki sekcji, ale co z tego, jak życia nie wróci... Kto z czytających ma, niech uściska za mnie swoje skarby najmocniej na świecie.
#3YjZw
Miałam 5 lat, kiedy ktoś pokazał mi filmik zdecydowanie nieprzeznaczony dla dzieci i kiedy już sama zaczęłam korzystać z komputera, byłam przerażona, że mogłabym gdzieś przypadkiem trafić na takie treści w internecie i przeżywać ten koszmar jeszcze raz.
Zaznaczanie na różnych stronach, że nie mam skończonych 18 lat dawało mi poczucie bezpieczeństwa.
Ostatnio złamałam moją złotą zasadę i skłamałam w kwestii wieku przy zakładaniu konta.
Napisałam, że mam 25 lat... bo wstydziłam się przyznać, że mam więcej, podczas rejestrowania się na Star Stable.
Jakby ktoś nie wiedział co to jest, to taka cukierkowa gra o koniach dla małych dziewczynek.
#HQkwY
PS Nie, nie spełniłam marzenia.
#yL6gA
Koledzy z dzieciństwa, rodzeństwo mają pozakładane rodziny, wybudowane domy. Wiadomo, że na kredyt, ale mają te domy.
Ja nie mam żony, dzieci, własnego kąta (wynajmowane to nie swoje).
Czuję, nie wiem, jak to opisać... pustkę, poczucie, że pociąg odjechał.
Nie mam pojęcia, co robić.
#TIdTR
Ale jak nie muszę nigdzie wychodzić i wiem, że nikt nie przyjdzie, to mam straszny syf, Wtedy chodzę w tej samej bieliźnie, nawet nie myję się kilka dni, jedynie twarz rano i wieczorem, no i zęby.
Takie moje drugie oblicze, gdy nikt nie widzi.
Żeby było jasne, mieszkając z kimś, zamieniam się w pedantyczną osobę, jedynie gdy jestem sam, wchodzę w tryb brudasa.
#kFmnD
#V9smK
Pewnego dnia dodzwoniłem się do jednej właśnie staruszki, a że system zbudowany był tak, że nie widzieliśmy kompletnie żadnych danych osobowych, łącznie z numerem telefonu (ochrona danych osobowych), robiła dokładnie to, co inni – gadała, a nic z tego nie wynikało i dla mnie było oczywiste, że nic nie kupi, ale mimo wszystko pozwoliłem sobie po prostu na zwykłą rozmowę.
Mieliśmy też taki chwyt, który polegał na „zaczepieniu” korespondenta lub korespondentki o adres, że możemy przyjść i wytłumaczyć, pokazać dokumenty osobiście etc., coby udowodnić, że wszystko, co mówimy, jest prawdą, i choć w praktyce nikt nigdy na to się jeszcze nie zgodził, bo wszyscy woleli załatwiać to wszystko tylko telefonicznie i przez kuriera, ona się zgodziła – chyba jako pierwsza za mojej kadencji.
Przy spotkaniu i podawaniu dat, nazwisk i innych danych do umowy okazało się, że owa staruszka to... matka mojego ojca, który zostawił nas 20 lat wcześniej, a którego nie zdążyłem nawet poznać. W taki oto sposób dostałem drugą babcię dzięki pracy, w której zarabiałem poniżej najniższej krajowej na umowie zlecenie.