#d3p1j
Zawsze gdy ludzie podchodzą do komunii, chodzę z pateną (to złote coś, co ministranci trzymają, żeby hostia nie spadła) i specjalnie ustawiam się w takim miejscu, żeby móc świecić ludziom po oczach.
Sprawia mi to niezwykłą frajdę, a zwłaszcza lubię, gdy mrużąc oczy, robią dziwne miny do księdza :)
Ktoś ci w końcu lapnie i się skończy. Jak tego nie lubisz to tam nie chodź.
Moja pierwsza myśl: esencja katolicyzmu w Polsce: idzie do kościoła żeby komuś dop...ić. No piękną macie tę miłość bliźniego, piękną w tym kościele.
Chyba trochę nadinterpretujesz historię. Szczeniak robi szczeniackie kawały.
@ArabellaStrange tylko, że one wyjątkowo nie pasują ani do tej roli ani do tego miejsca wg założeń religii miłości a tak się nazywa katolicyzm.
Religia jest piękna, tylko ludzie bywają dupkami. Porównaj z islamem i jego owocami, to docenisz to co swoje.
Oczywiście, że chłopak nie powinien tak się zachowywać. Z kilku powodów: on tam stoi po to, żeby żadna Hostia nie upadła na ziemie. Gdyby tak się zdarzyło, bo on akurat będzie robił zajączka, to by była jego wina. Po drugie owszem, nie powinien dokuczać ludziom. A po trzecie nie powinien rozpraszać ludzi idących do komunii.
Ale też nie demonizujmy głupiego żartu. Za to się nie idzie ani do więzienia, ani do piekła. Mówi się przepraszam.
Żeby przeprosić, trzeba mieć poczucie że to cos niewłaściwego i świadomość że trzeba tego zaprzestać. A tu nie wynika ani jedno, ani drugie.
Zgoda. Bardziej mi chodzi o to, że to nie jest żadne wielkie przestępstwo i wystarczy zwykłe „przepraszam”, żeby zamknąć sprawę.
A czy i kiedy chłopak do tego dojrzeje - nie wiem.
A ksiądz chociaż daje snikersa za to ministrowanie?