#zqBmA

Uwielbiam zaciągać kredyty.

Na moment pisania wyznania mam 13 kredytów i pożyczek w kilku bankach, każdy na kwotę nie większą niż 5 tysięcy złotych. Zarabiam satysfakcjonujące kwoty, nie mam najmniejszego problemu ze spłatą i tak naprawdę wcale nie potrzebowałam dodatkowych pieniędzy.

Zaczęło się od wzięcia sporego kredytu dla przyjaciółki, która była wtedy w dużym dołku finansowym. Lubiłam obserwować, jak saldo kredytu się zmniejsza, jak znikają kolejne zera. Z delikatnym smutkiem przyjmowałam ostatnie raty. Potem uznałam, że skoro mnie stać i sprawia mi to radość, dam zarobić bankom. Od tamtej pory co kilka miesięcy biorę drobną pożyczkę i niemal fizyczną przyjemność sprawia mi wyliczanie, jaki zwrot prowizji przysługuje mi za wcześniejszą spłatę najstarszych zobowiązań. Wszystko zapisuję w notesiku zamykanym na kłódkę.

Wiem, że to chore, dlatego nikomu o tym nie mówię. Powoli dojrzewam do tego, żeby z tym skończyć i co miesiąc zamykać jeden kredyt, ale ilekroć wchodzę na któreś z kont i widzę kolejną propozycję pożyczki, mam dreszcze.
Takie moje uzależnienie.

#mZjVH

Mam prawie 21 lat i niedawno się dowiedziałem, że od 2 lat mam długi i jestem już w BIK-u. Nie wziąłem żadnych pożyczek ani kredytów. Wzięła je na mnie moja mama.

Codziennie o tym myślę, nie wiem co zrobić. Spłacić sam tego nie mogę, bo utrzymuję się sam. Nie mam z kim o tym porozmawiać, z mamą rozmawiałem, ale ona zawsze ma jakieś wytłumaczenie (jest toksyczna, dlatego się wyprowadziłem). Nie chcę załatwiać tego sądownie, bo to jednak moja mama, a zresztą nawet nie wiem, czy dałoby radę.

Mama tego nie spłaca i boję się, że w wieku 21 lat pójdę do więzienia za długi, których nie zrobiłem. Przeraża mnie to, że tak łatwo wziąć na kogoś pożyczkę - i to w banku! Przeraża mnie też to, jak bardzo mama potrafi zrobić krzywdę dziecku.

#6GTkP

Jechałem sobie ostatnio do pracy przewozem (autokarem) na nocną zmianę, a że podróż w jedną stronę zajmuje około 1,5 godz., to walnąłem sobie drzemkę w czasie podróży. Jak rzadko kiedy cokolwiek mi się śni (albo nie pamiętam, że mi się śni), tak ten sen zapamiętałem. Śniło mi się, że rozgrywałem mecz piłki nożnej i obudziłem się w momencie oddawania strzału na bramkę. 
Okazało się, że zamach nogą potrzebny do oddania strzału wykonałem również w realu, tyle że zamiast w piłkę, trafiłem w kostkę faceta, który spał na siedzeniu obok mnie.

Obaj byliśmy zdziwieni – on, że zarobił kopa, ja, że tego kopa sprzedałem.

#BNLv6

Pierwszą wizytę u ginekologa wspominam bardzo dobrze. Doktor bardzo delikatna, wszystko tłumaczyła, co robi i dlaczego, potem długo odpowiadała na pytania zarówno moje, jak i mamy (byłam wtedy w wieku, kiedy rodzic musiał być z dzieckiem u lekarza, oczywiście na samo badanie wyszła). Powtórnie udałam się do tej przychodzi na krótko po 18 urodzinach, zgodnie ze słowami tej lekarki. Niestety okazało się, że już tam nie pracuje, zapisałam się więc do lekarza, który miał najbardziej pasującą mi godzinę.

Na początku było w miarę dobrze. Pierwszy zgrzyt nastąpił w momencie, gdy zapytał się, czy dane podane ostatnim razem się zmieniły. Nie pamiętałam, byłam tam 4 czy 5 lat wcześniej, więc poprosiłam, żeby przeczytał, co tam jest. On stwierdził, że nie ma czasu. Super. Dodałam tyle, że podczas okresu bolą mnie plecy. Powiedział, że mnie zbada USG, chociaż tyle.

Drugi zgrzyt podczas badania właściwego. Dialog mniej więcej, bo mięły dwa lata od tego wydarzenia. [J] - ja, [D] - doktor.
[D] Nie, jak tak badać nie będę!
[J] Co się stało?
[D] Jesteś (kiedy to przeszliśmy na ty?) dziewicą, ja nie mogę USG zrobić porządnie. Większość kobiet w twoim wieku już nie jest, jak przestaniesz być, to się do mnie zgłoś.
[J] To za kilka lat będzie dopiero, jak wyjdę za mąż.
[D] Jasne, każda tak mówi, a potem nic z tego nie wychodzi. To będziesz za kilka miesięcy?

W tym momencie chciałam wyjść. Stwierdziłam jednak, że skoro płacę, to niech to USG zewnętrzne zrobi. Narzekał, że mało widać. Jeździł mi po brzuchu, aż coś znalazł.
[D] O, tu widzę. Masz dwa mięśniaki w macicy.
Tu małe wyjaśnienie. To nowotwory niezłośliwe mięśni (nie raki! - te tylko od nabłonków, np. skóry), zazwyczaj pojawiają się po 40 roku życia, w większości nie zezłośliwiają się. Chyba, że u młodych, jak u mnie - tutaj ryzyko jest znacznie większe. Moja matka je miała i potrafią spowodować unieruchomienie bólem na wiele dni.
[D] Ale spokojnie, nie są duże, chociaż źle, że w tak młodym wieku. Przyjdź za pół roku.

Skargi nie złożyłam na niego, byłam w takim szoku. Wróciłam do domu zapłakana. Po pierwsze potraktowaniem, po drugie tą wiadomością. Wiele złego poza bólami na początku nie robią, ale jednak świadomość dobija. Pół roku później poszłam na kontrolę już do innego lekarza, jeden jakby zniknął. Ojcu nie podobało się to coraz bardziej, pogadał ze znajomą lekarką i ta zrobiła mi porządne USG. I co się okazało? To nie mięśniaki, a torbiele, a właściwie jedna - druga zniknęła, pierwsza też mniejsza. A nawet, gdyby to były mięśniaki, były zbyt małe, żeby powodować ból pleców. Widocznie taka moja natura. Ale ile się stresu najadłam przez ten czas, to moje.

#jySRq

Poczułam się ostatnio odrobinę upokorzona. Od jakiegoś czasu uczęszczam na dodatkowe zajęcia z matmy, bo nie jestem zbyt dużym prymusem matematycznym, ale dodatkowe lekcje mi pomagają. Tak myślałam. Dziś dopadło mnie solidne "zatarcie".

Zastanawiałam się przez ok. 2 minuty, ile będzie równało się działanie 15-8... trzy razy zapisałam nieprawidłowy wynik. Moja twarz zrobiła się czerwona jak burak.

Zestresowałam się, a z racji tego, że choruję na astmę... po prostu zaczęłam się dusić (na szczęście interwencja wziewów nie była konieczna na tym etapie). O minę mojej korepetytorki nawet nie pytajcie. Zażenowanie level ekspert.

Otworzyła okno, uspokoiłam się i w międzyczasie wpadłam na wynik.

#yX46V

Kiedyś chodziłem do 3 klasy LO o profilu mat-fiz. Pan od matematyki (mój ulubiony nauczyciel) zawsze zadawał nam pracę domową, jednak mało kto je robił, bo nigdy ich nie sprawdzał.

Ja, jako piątkowy uczeń z matmy, też ich nie robiłem. Pewnego razu zaskoczył nas i powiedział, że dzisiaj sprawdzi i każda osoba ma mu powiedzieć ile zadań zrobiła, a on wpisze mu adekwatną ocenę. Ja, jako że nic nie miałem, zacząłem ją szybko odrabiać. Byłem na 2 zadaniu na 5, kiedy kolej doszła do mnie. Popatrzyłem mu w oczy i powiedziałem, że zrobiłem wszystkie. On na mnie spojrzał i powiedział "na pewno?". Momentalnie zrobiło mi się niedobrze z nerwów, klasa wcale nie pomagała, tylko gadała "niech pan mu sprawdzi", "kręci coś na pewno". Poczułem kisiel w kolanach.
Jednak nauczyciel powiedział "Nie no, ja mu ufam, nigdy by mnie nie oszukał" i postawił mi 5.

Aktualnie mam 23 lata i do dzisiaj jak myślę o tym wydarzeniu, to to uczucie wraca. Chciałbym się cofnąć w czasie i dostać tę jedynkę (40% to nadal była 1) niż mieć świadomość, że oszukało się tak wspaniałego człowieka.

#gXceU

Dlaczego ludzie utrudniają innym życie i nie potrafią uszanować czyjejś pracy? Jestem pracownikiem kina i jestem już zmęczony patrzeniem jak ludzie zachowują się jak buraki, bo zapłacili trochę złotych za kino i wydaje im się, że wszystko im wolno.

Nie rozumiem takiego podejścia, że skoro ktoś po was sprząta, to od razu można zostawić chlew stulecia, colę rozlaną na długość 4 foteli i papierki powciskane w siedzenia. Jak to robicie że kubek, pokrywkę i słomkę od napoju można znaleźć w 3 różnych miejscach sali? Potem macie pretensje że jest 2 min do seansu, a sala jest jeszcze zamknięta. Wystarczy, że weźmiecie po sobie śmieci i idzie to od razu sprawniej. Ale po co, skoro "ktoś posprząta", nie? Hitem była sytuacja kiedy mała dziewczynka chciała pozbierać po sobie papierki, a matka kazała jej to zostawić "bo od tego są ludzie". Nie wspomnę już o butelkach wódki, które musimy zbierać po filmach animowanych...

Jest zakaz wnoszenia jedzenia zakupionego poza terenem kina? Jak dla mnie to o ile nie nabrudzicie, to możecie sobie przynosić schabowego i ziemniaki, ale niestety nie zależy to ode mnie. Więc nie dziwcie się, że kiedy machacie mi przed nosem torbą z Maca czy chipsami, to jestem zmuszony zwrócić wam uwagę na bramce. Mieszanie mnie z błotem, wyzywanie od najgorszych i rzucanie siatkami tylko was kompromituje. Jeśli już nie jesteście w stanie wytrzymać 2 h bez jedzenia, to może po prostu wykorzystajcie te wielkie torby i plecaki, a nie róbcie aferę na całe kino i zwrot biletów. Kupując bilet akceptujecie regulamin.

Jesteśmy tylko ludźmi, też zdarzają nam się pomyłki. Wydaliśmy złe okulary? Wystarczy grzecznie podejść i zwrócić uwagę, a nie wychodzić po godzinie z sali, że spieprzyliśmy wam cały film i chcecie zwrot kasy i darmowy bilet na następny seans. Ta roszczeniowość mnie przeraża.

Czy tak ciężko zrozumieć, że wyjście z kina to nie te same drzwi co wejście? Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie, że tędy masz bliżej do sklepu, chcesz kupić sobie skarpetki i tu ci bliżej. Moim zadaniem jest nie dopuścić do tego żeby klienci wrócili na lobby, czemu nie możecie się dostosować i wyjść tak jak wszyscy? Przepychanie z bara i przekleństwa, niezbyt dobrze o was świadczą.

Sytuacji jest wiele, często dzieci obserwują jak rodzice robią cyrk i uczą się takiego zachowania. Proszę o trochę zrozumienia i szacunku dla osób pracujących w tzw. usługach, kino to tylko przykład pracy, w której musimy znosić wasze buractwo, świństwo i brak kultury. Naprawdę będzie nam się żyło lepiej jeśli zrozumiemy, że żaden z nas nie jest pępkiem świata.

#K2r9N

Mieszkam w bloku. Niecały rok temu około 0:30 usłyszałem dzwonek do drzwi i pośpieszną ucieczkę miękkich butów w górę klatki schodowej. Na wycieraczce pozostała karteczka o treści "Możecie się tak głośno nie bzykać?".

Miesiąc temu urodziła mi się córka. Dziecko spokojne, ale zdarza mu się drzeć o dowolnej porze dnia i nocy.

Szach-mat, karteczkowy anonimie.

#i6LRX

Jako mała dziewczynka byłam ciekawa jak wygląda męskie przyrodzenie, dziwne? Wiem. Więc do rzeczy.
W domu nie miałam takiej okazji, bo ojciec dobrze się ukrywał, a brata nie posiadam :) Ale nadszedł dzień, w którym to ujrzałam. Ujrzałam jako mała dziewczynka jakąś długą, cielistą pomarszczoną fujarę. To było przyrodzenie mojego 90-letniego pradziadka. Dziadku, spoczywaj w spokoju :)
Dodaj anonimowe wyznanie