#PYwnt

Od kilku dni złościłam się na męża z powodu jego bąków. Były potwornie śmierdzące, do tego stopnia, że wybudzały mnie ze snu i powodowały mdłości. Cóż, to niezależne od niego, przecież puszczał je przez sen, niemniej jednak znosił pokornie moje narzekania, zapewne biorąc poprawkę na moją ciążę.

Właśnie się zorientowałam, że to nie on, a ja wytwarzam te niebezpieczne gazy.
W życiu mu się nie przyznam!

#0VlQC

Początek wakacji więc postanowiliśmy z kumplami pojechać na basen. Zajechaliśmy na miejsce, nie było praktycznie wolnych leżaków, ale po dłuższych poszukiwaniach udało nam się jeden wolny odszukać. Koledzy poszli do basenu, a ja zostałem żeby pilnować rzeczy. Obok leżała mama z synem (syn miał może z 5 lat).

Mama prosi go, aby do niej podszedł, bo che go nasmarować olejkiem do opalania. Smaruje tym olejkiem i nagle chłopiec pyta się:
- Mamusiu, a ja też będę miał takie cycki jak ty?
Mama odpowiada:
- Nie, tylko dziewczynki mają cycki. Chłopcy ich nie mają.
Na co syn:
- Szkoda, bo tatuś mówił ostatnio do kolegi, że masz fajne cycki i gdyby sam miał takie to by się ciągle nimi bawił. Więc jakbym ja miał takie duże to dałbym się tatusiowi pobawić, bo on dał mi swoje stare zabawki.

#PNHgS

Gdy byłam mała, bardzo kochałam zwierzęta, a w szczególności psy. Do dzisiaj mi to zostało. Jak większość dzieci miałam taki okres, że lubiłam naśladować, w moim przypadku były to właśnie psy. 

Pewnego dnia, gdy całą rodzinką siedzieliśmy przy telewizorze, mój pies wyjrzał przez okno. Ja chcąc się bardziej z nim 'zintegrować' podeszłam na do niego na czworaka i... po psiemu polizałam go po zadku. Wszyscy wydali okrzyk obrzydzenia, a ja szczęśliwa odpowiedziałam: "No co, przecież wszystkie psy tak robią!".

Do dzisiaj starszy brat się ze mnie śmieje, a ja udaję, że nie pamiętam tej sytuacji :C

#YLI1W

Jestem takim typem człowieka, który powszechnie jest określany mianem internetowego trolla. Również i tutaj nie oszczędzam swoich "zdolności".

Rzucam głupie i niemiłe komentarze na prawo i lewo, przez co innym wydaje się, że chcę ludzi zgnębić, obrazić. Prawda jest taka, że jestem bardzo samotny, a wywoływanie takiej gównoburzy chociaż przez chwilę daje mi poczucie, że jednak kogoś obchodzę, że ktoś zwraca na mnie uwagę - obojętnie, czy pozytywnie czy negatywnie. Wiem, że to głupie, ale tak bardzo brakuje mi kontaktu z innymi ludźmi, że nawet ich niemiłe odpowiedzi do mojego komentarza mnie satysfakcjonują.
A czemu moje komentarze są niemiłe? Kiedy staram się być dobrym człowiekiem, wszyscy traktują mnie jak powietrze, jak śmiecia, jak popychadło... Więc w internecie zmieniłem moje podejście i cóż... Przynajmniej ludzie mnie kojarzą, ktoś się przejmie tym, co napiszę.

Wiem, że robię źle, że sprawiam innym przykrość (może). Ale póki co, nie umiem się zmienić. Jestem od tego uzależniony...
Ot, takie sobie anonimowe wyznanie anonimowego trolla :)

#MnEVs

Uwielbiam paintball. Od wielu lat kompletuję sprzęt i regularnie spotykam się z kumplami, aby sobie postrzelać. Mamy taką fajną miejscówkę, ukrytą głęboko w lesie. Do pewnego momentu da się tam dojechać autem. Potem maszerujemy ze dwa kilometry i dochodzimy do jakiejś opuszczonej stacji nadawczej fal radiowych. Jest tam sporo budynków, więc mamy gdzie się chować.
To była zima. Śniegu było sporo, lekki mróz, ale słońce ładnie świeciło, więc zebraliśmy się w czternaście osób, wzięliśmy klamoty i pojechaliśmy trochę się pobawić. Kiedy zajechaliśmy do miejsca, gdzie zwykle zostawiamy nasze wozy, zauważyliśmy stojące tam auto. To dziwne – zazwyczaj nikt, poza kilkoma zaprzyjaźnionymi grzybiarzami, nie zna tych okolic. Z daleka usłyszeliśmy szczekanie psa. Pewnie ktoś przyjechał wyprowadzić swojego czworonoga – pomyślałem.

Szliśmy sobie w głąb lasu szczęśliwi, że zaraz będziemy sobie radośnie strzelać, a tu nagle wyszedł nam na spotkanie jakiś gość, nerwowo obracając się za siebie. Niósł w ręce smycz i kaganiec. Wyraźnie zaskoczony naszą obecnością spłoszył się i dał dyla, jak jakiś pedofil złapany na częstowaniu krówkami dzieci w piaskownicy. Zarechotaliśmy chóralnie i ruszyliśmy dalej.
Nie uszliśmy nawet 50 metrów, kiedy naszym oczom ukazał się bardzo smutny widok – mały kundelek przywiązany sznurkiem do drzewa. Skurwiel wywiózł go tu, bo wiedział, że w tym miejscu nikt psiaka nie znajdzie i zwierzak szybko padnie z wyziębienia. Podczas gdy jeden z nas odwiązywał psa, my ruszyliśmy za facetem, który nas minął.
Dopadliśmy go przy samochodzie, w ostatniej chwili. Rzuciliśmy się na niego i zakneblowaliśmy mu usta. Następnie rozebraliśmy do naga i za pomocą plastikowych opasek zaciskowych przytwierdziliśmy go przodem do drzewa.
Tymczasem kumpel przyszedł z psem i stwierdził, że zabierze go do weterynarza, bo zwierzak wyglądał jak kupka nieszczęścia. Był odwodniony i miał pchły. Widok zaniedbanego psiaka tylko dodatkowo nas rozsierdził. W trzynastu stanęliśmy w odległości dziesięciu metrów od przymocowanego do drzewa mężczyzny i na znak jednocześnie zużyliśmy zawartość całych naszych magazynków. Po wszystkim gość był cały w farbie i siniakach.

Zostawiliśmy go tam na jakieś dwie-trzy godziny. Dopiero wracając z zabawy rozcięliśmy mu opaski. Na odchodnym dostał kopa w zad. Prosił o klucze do samochodu, ale ich nie dostał. Musiał na golasa, bez butów, zziębnięty, w środku zimy iść parę kilometrów do najbliższej wioski. Nie chciałbym być w jego skórze, ale i też absolutnie nie żałuję naszego występku.
Przypomniała mi się ta historia, bo parę tygodni temu minął piąty rok, odkąd mam psa! Kundelek szybko na nowo nabrał zaufania do ludzi i jest moim wiernym kompanem. Często zabieram go na paintball, chociaż od strzelania Bufon woli ganiać za wiewiórkami i zakopywać szyszki.

#YYeMX

Dzisiaj byłam w złym nastroju z powodu faktu, że mam sporą nadwagę. Mój kochany chłopak chciał mnie pocieszyć i przekonać, że wcale taka nie jestem. Próbował tego dowieść, podnosząc mnie i mówiąc: „Zobacz, jaka jesteś leciutka”. Nie zdołał tego zrobić i doznał kontuzji pleców...

#e8DpF

Po ostatniej sobotniej imprezie miałem potwornego kaca. Niewiele pamiętałem z poprzedniej nocy, ale coś mi świtało, że tuż przed snem napisałem coś do dziewczyny, która już od jakiegoś czasu mi się podobała. Kiedy wziąłem telefon do ręki, zobaczyłem, że mam nieodczytaną wiadomość od niej. Podekscytowanie i radość szybko minęły, gdy zobaczyłem, co napisała. Przysłała mi popularny w necie mem „mikser w oczy”. Przewinąłem rozmowę, żeby zobaczyć, co ja do niej takiego napisałem... Okazało się, że w nocy wysłałem jej swoje nagie fotki.

Ma ktoś wolne miejsce w swoim bunkrze?

#HF5Bb

Poznałam niedawno faceta, który ostro i dość ordynarnie próbował mnie poderwać. Wyobraźcie sobie przesadnie umięśnionego typa, który parę dni temu zasnął na jednym z łóżek w solarium i dopiero dziś się obudził. Zwizualizujcie sobie obwieszonego złotymi łańcuszkami posiadacza trzewików tak wypucowanych, że lśnią niczym łysina. Ów „przystojniak” usiłował zrobić na mnie wrażenie swoim tatuażem na bicepsie. Był to wizerunek tygrysa z napisem w hinduskim sanskrycie. Interesuję się tym językiem od czasu ukończenia kulturoznawstwa i kilku podróży do Indii.  
Mój adonis uznał, że dobrym pomysłem będzie podpisanie tygryska w taki oryginalny sposób. Wyraz udało mu się przetłumaczyć za pomocą jakiegoś internetowego narzędzia, natomiast chyba nikt mu nie powiedział, jak powinno się czytać to słowo. Cóż, „tygrys” w sanskrycie to… „viagra”.
Dodaj anonimowe wyznanie