#MP62P

Mąż spytał, czy mam jakieś plany na sobotę, bo ma dla mnie „coś ekstra”. Nie miałam.
W sobotę przez cztery godziny grał na konsoli, ignorując moją obecność, po czym wręczył mi „coś ekstra” – eleganckie pudełko czekoladek.
Nawet nie potrafiłam być zła, wyglądał na takiego dumnego z siebie :D

#Y4wti

To były lata moich studiów. Byłam singielką, mam otwarte podejście do seksu i z tego względu założyłam sobie konto na portalu, gdzie mogłabym kogoś poznać na seks. Takie FWB. Poznałam tam pewnego starszego mężczyznę. Mógłby być moim ojcem, ale wiek mi nie przeszkadzał. Dobrze nam się pisało. Kręciły go role „pan i niewolnica”, co mnie też zawsze fascynowało i nigdy wcześniej takiego układu nie było mi dane spróbować. Pisaliśmy o seksie każdego dnia, opowiadał, co by mi zrobił na spotkaniu, coraz bardziej byłam podniecona. Miał żonę, która niby wiedziała o jego zdradach i się na nie zgadzała, bo ich życie seksualne nie istniało, ale nie wnikałam w to. Postanowiliśmy się spotkać i zrealizować nasze fantazje w łóżku. Ja i on co prawda wysyłaliśmy sobie zdjęcia przed spotkaniem, ale nie było na nich twarzy (specyficzny portal, każdy się bał przestać być anonimowym).

Umówiliśmy się w publicznym miejscu. Nasze pierwsze spotkanie to miała być kawa i rozmowa. Najpierw wolę się spotkać na neutralnym gruncie niż od razu wskakiwać do łóżka, szanujmy się, chciałam też choć trochę poznać faceta, z którym będę sypiać.

Park. Widziałam, że na mnie czeka. Jak go zobaczyłam, to moje nogi natychmiast zrobiły w tył zwrot. Co się okazało? To był mój wykładowca... Facet potem do mnie pisał, czemu nie przyszłam, czy się wystraszyłam i o co chodzi. Nie odpisałam. 
Nikt się o tym nie dowiedział. Wykładowca też nie. Mimo wszystko dziwnie się czułam na jego zajęciach i żyłam w strachu, że on się jakoś dowie, że to ja jestem tą dziewczyną z portalu. Raczej się nie dowiedział. Morał z tego taki, że zanim się spotkasz z kimś z takiego portalu, upewnij się, czy to nie jest Twój sąsiad, wykładowca czy nawet własny ojciec. Czasem lepiej jednak zdjęcie twarzy wysłać.

#cifdD

To wyznanie może być nieco obrzydliwe...
Ludzie, gdy im się nudzi, to dłubią palcem w nosie. Ja wkroczyłem chyba na wyższy poziom, bo grzebię językiem w nosogardle i potrafię już dojść do przewodu nosowo-garłowego. Z początku wyglądało to, jakbym grzebał językiem w zębie, ale już doszedłem do takiej sprawności, że siedzę obok kogoś i ta osoba nie zdaje sobie sprawy z tego, co właśnie robię ;D

#FeUw0

Niedawno urodziłam dziecko — po ciężkiej ciąży, po wielu latach starań. I co? I nie czuję nic. Dbam, karmię, tulę, bawię się... i płaczę, choć w sumie już nie. Płakałam z bezsilności prawie codziennie cały pierwszy miesiąc, gdy ona płakała i marudziła kilka godzin, a ja nie mogłam jej uspokoić. Teraz płacz dziecka nie robi na mnie już wrażenia. Po kilkugodzinnej męczarni z nią mam ochotę wyjść z domu i już nie wrócić.

Nie zalała mnie fala uczuć po porodzie. Już w ciąży nienawidziłam tekstów w stylu: dziecko ci tę ciężką ciążę wynagrodzi, zobaczysz, jakie to szczęście. Teraz nienawidzę pytań, czy jestem szczęśliwa... Czemu? Bo ludzie nie tolerują i nie rozumieją innej odpowiedzi niż: „Tak, bardzo”. Gdy tylko próbuję dać upust prawdziwym emocjom i uczuciom, napotykam wzrok z wielkim znakiem zapytania. Nie znoszę tego, w jaki sposób moja mama odnosi się do wnuczki, jakby była cudem świata, a nie jest. Karmię, a ta stoi i się gapi na nią i cały czas „Ach, ach i och, och”. Czuję, jakby ta mała istota zabrała mi wszystko — życie, męża (pracuje, więc czasem musi się wyspać i śpi w drugim pokoju), przyjemności, a w zamian dała tylko wrzask.

Mąż się martwi, że mam depresję. A ja nie mam depresji. Po prostu o 22, po 10 godzinach walki z rozdartą istotą, mam już wszystkiego dość i jedyne, na co mam siłę, to bezmyślne patrzenie się w przestrzeń. Mąż mi bardzo pomaga — zmywa naczynia, sprząta, w weekendy przejmuje trochę opieki nad małą, bardzo mnie kocha i ją też.
Nie wiem, czy ja kocham tę istotę. Tyle lat starań, tyle męczarni w ciąży i nic...
Jestem urodzoną optymistką, świat zawsze widzę na różowo, zawsze uśmiechnięta i zadowolona z życia, a dziś czuję się najbardziej beznadziejną matką na świecie. I uśmiechu coraz mniej na twarzy...

#FpHgy

Jak to działa? Rozmawiałam z chłopakami i każdy z nich powiedział mi, że nie interesują go jednonocne przygody z dziewczynami. Poprosiłam mojego chłopaka, żeby pogadał z tymi samymi kolesiami i wszyscy powiedzieli mu, że najchętniej by coś tylko "zaruchali", a na związki szkoda im czasu i energii. No to jak to naprawdę jest? Piszcie w komentarzach.

#x4P9E

W liceum napisałam romantyczny list do znienawidzonej nauczycielki, z podpisem znienawidzonego kolegi z klasy i podrzuciłam go jej na biurko w Walentynki. Nauczycielka uwierzyła, a kolega musiał się cudnie tłumaczyć. Nie uwierzyła mu, że to nie on. Ja miałam satysfakcję. W sumie to do dzisiaj mam, przypominając sobie jej i jego minę i to, że nie wydało się, że to ja.

#PVDwq

Jestem aktualnie w ciąży i każdy chyba wie, że kobiety w ciąży mają różne zachcianki. Jedzeniowo u mnie jak zwykle, po prostu jem trochę więcej.
Tyle że moją nietypową zachcianką było pójście na ryby... Nigdy tego nie robiłam, mój mąż też nie łowi, a ja ot tak sobie pomyślałam, że to będzie fajna zabawa 😂
Dodaj anonimowe wyznanie