#Ib1H7

Jak już się usamodzielniłam, to nadeszła ta pora, aby posiadać stałego partnera. No i po kilku różnych randkach poznałam Piotra. Fajny, usamodzielniony, i co ważne, w identycznym wieku jak ja, 26 lat. Pracował jako projektant systemów i dość często wyjeżdżał.
Jedna randka, druga, kolejna i... zaproponowałam, żebyśmy pojechali do niego. OK. Po drodze, już w tracie jazdy, wypowiedział jedno zdanie: „Tylko odbiorę małego od opiekunki”... Ja w szoku i już planuję zerwać tę znajomość, bo sorry, miał być singlem, a nie facetem z dzieckiem i pewnie w kontakcie z eks... Uknułam więc plan — on pójdzie odebrać dziecko, a ja poczekam i jak wróci, to powiem: „Sorry, miałam pilny telefon, muszę jechać do pracy”.
Gdy szedł do auta, ujrzałam najcudowniejszego malucha na świecie. Jego 3-letniego rudego kocura. Okazało się, że jak wyjeżdża na 2-3 dni, to oddaje go do hotelu.

PS Ciągle jesteśmy razem ;)

#tq9sy

W podstawówce, na początku ósmej klasy miałam obowiązkowe badania okresowe, czyli bilans. Każda osoba po kolei według dziennika była wysyłana do higienistki. Standardowo — badanie wzroku, mierzenie ciśnienia, sprawdzenie wagi ciała... No właśnie.
Jak każdy musiałam ważyć się w samej bieliźnie, bo jak twierdzi higienistka, dokładność pomiaru i te sprawy. Rozebrałam się i weszłam na wagę. Pech chciał, że niedawno zaczęła się przerwa. W tym momencie do gabinetu wszedł mój kolega z klasy. Tłumaczył, że doszło do zderzenia dwóch siedmiolatków na korytarzu i sytuacja wymagała szybkiej reakcji. Gdy tak mówił, spojrzał na mnie, a ja cała czerwona próbowałam się jakoś zasłonić rękami. Potem przynieśli tego siedmiolatka do gabinetu, a ja stałam za parawanem i udawałam, że mnie nie ma. Gdy było już po wszystkim, dokończyłam badania i wróciłam do klasy. 
Nie wiem, czy komukolwiek o tym powiedział, ale przez resztę roku nie byłam w stanie z nim spokojnie rozmawiać.

#fgjKX

Byliśmy razem 3 lata, oświadczyłem się i planowaliśmy się pobrać. Jednak mniej więcej dwa lata temu nasz wspólny znajomy wyznał mi, że przespał się z nią na początku naszego związku. Byłem wściekły. Od razu chciałem zerwać zaręczyny i związek. Ona przysięgała, że to nieprawda. Ostatecznie jej uwierzyłem, ale przez długi czas niepewność pozostała mi w sercu.
Ostatnio jak byłem na mieście, przypadkiem spotkałem tego gościa. Od słowa do słowa przyznał się, że ona zawsze mu się podobała i wtedy skłamał, bo liczył, że się rozstaniemy. Dałem mu w pysk, odwróciłem się i poszedłem do domu. 
Jak to dobrze, że jej wtedy uwierzyłem... On dla mnie na zawsze pozostanie śmieciem, a ja za dwa miesiące będę miał najlepszą żonę na świecie.

#p7DsN

Zawsze byłam większa. Już w przedszkolu ważyłam statystycznie więcej od reszty dzieci, ale oczywiście wtedy mi to nie przeszkadzało. Jedyne czego jeść nie mogłam w domu to chipsy — reszta to ile chcę. A co oczywiste, zakazany owoc smakuje najlepiej. Przy każdej okazji, gdy rodziców nie było w domu, kupowałam te chipsy jak szalona. Każde wyjście z koleżankami czy impreza – zawsze musiałam je jeść. Później zauważyłam krzywe spojrzenia i zdałam sobie sprawę, że dłużej tak nie może być – zaczynam kupować je tak, by nikt o tym nie wiedział. Po szkole chowałam je w torebkę a po powrocie do domu szybko w szafce. Jadłam je w nocy, a opakowania zbierałam i wyrzucałam na przystankach lub na mieście. Później wyprowadzka na studia, a co za tym idzie jeszcze gorsze uzależnienie – chipsy codziennie, często po parę paczek; obżeranie się, bo mimo że nie czuję głodu, jem cały czas i nie umiem się powstrzymać. Mimo tego znalazłam chłopaka, miałam nadzieję, że może wstyd mnie powstrzyma, ale po ponad trzech latach razem widzę, że to ja wciągam jego, a nie na odwrót. Nadal chipsy codziennie, do obiadu, zamiast kolacji. On tyje, ja tyję, a nadal nic nie potrafię z tym zrobić.

I tak przez całe życie w uzależnieniu nabawiłam się ogromnych problemów z jedzeniem, wagi 108 kg, wstydu przed samą sobą, problemów z okresem. Jem ciągle i nieprzerwanie, mam wrażenie, że już kompulsywnie. Jeśli nie zjem przez jeden dzień chipsów, później zjadam odpowiednio więcej, nawet jeśli jestem już pełna, to i tak muszę je wcisnąć, tak jakbym chciała się ukarać za tę przerwę. Oszukuję się przed samą sobą i najbliższymi. Mimo że chłopak je ze mną te chipsy, to i tak potrafię kupić je gdy jest na uczelni i zjeść sama, mimo że wiem, iż wróci wieczorem i zjemy kolejne razem... Mam już tego dość, a z drugiej strony nic nie pomaga. Lekarze uważają, że jestem krok od cukrzycy, mimo to nie jestem w stanie się przed nimi przyznać, ile naprawdę jem... Przeraża mnie perspektywa tej choroby, a nie potrafię nic zmienić. Mam już siebie dość i chipsów też, ale mimo to i tak zaraz zjem kolejną paczkę.

PS. Byłam u dietetyka, wszystko szło super, a później przez brak kosztów musiałam zrezygnować i wszystko wróciło... Psycholog odpada również z tego samego powodu.

#xiuzI

Mam 37 lat i dopiero teraz, przy okazji gry komputerowej, dowiedziałem się, że pieniądze są zrobione z bawełny. Przez cały czas myślałem, że to po prostu papier i np. gdy wpadnie do wody, to się zniszczy.
Okazuje się, że tak było 100 lat temu, a teraz w niektórych krajach (np. Kanadzie) banknoty są z polimerów, ale większość jest z tkaniny i np. dolary amerykańskie składają się w 75% z bawełny i w 25% z lnu.

#gU0Dt

Jestem typowym piwniczakiem, który nigdy nie odbył stosunku z kobietą. Dziewczyny mnie lubią – to fakt, ale jak pewnie możecie się domyślać – jako dobrego kumpla, dowcipnisia, z którym można podrzeć łacha. Seks widziałem tylko na ekranie monitora. Nigdy też nie trzymałem w rękach cycka (moja mama karmiła mnie butelką…).

Wczoraj miałem erotyczny sen. Mnóstwo ludzi, każdy grzmocił się z każdym. Aktorki porno, moi kumple z klasy, sąsiadka mojej babci – wszyscy tarmosili się bez żadnego skrępowania. Tylko ja jeden stałem pośrodku, w ubraniu i nie za bardzo wiedziałem co ze sobą zrobić.
Nawet w snach nie mogę zaliczyć i skazany jestem na los wiecznej dziewicy.

#6kWWv

W moim życiu byłam zakochana/mocno zauroczona trzy razy. Pierwszy w moim homoseksualnym przyjacielu przez około 4 lata (dalej do niego coś czuję, ale teraz wiem, że nic z tego nie będzie), drugi w heteroseksualnej przyjaciółce przez kolejne 2 lata życia, no i trzeci (aktualnie) w księdzu.
Friendzone level hard.

#kpDCJ

Właśnie zostałam nazwana pierdolonym gówniarzem przez moją mamę, dlatego że:
1. Poprosiłam chłopaka o umycie mi głowy, a to jest karygodne, żeby siedzieć razem w łazience, bo za jej czasów coś takiego było nie do pomyślenia!
2. Bo leżymy na łóżku, oglądając film, a nie siedzimy na krzesłach przy stole.
3. Bo wychodzę z nim gdzieś (a gdy jesteśmy w domu, to z kolei dostaje mi się za to, że jestem leniem i tylko siedzę w domu).
4. Czytam książkę, a przecież jest dziś msza w kościele.

Każdego dnia zbieram ochrzan za każdy mój ruch, każde „nie takie” spojrzenie, codziennie słyszę, że w końcu mi wpi***oli itp.
Czy ktoś jeszcze ma taką matkę, czy tylko ja mam takiego pecha? :(

#FkuJC

Mam 17 lat i zamiast wykorzystywać swoje szczeniackie lata, nie mogę spać, nie mogę się skupić, nie mogę normalnie funkcjonować, jestem rozdrażniona i rozbicie szklanki doprowadza mnie do płaczu. W szkole już chyba myślą, że jestem głupia, bo ciężko mi dodać 17+4.
Mam 17 lat, a mój tata jest alkoholikiem.
Mam 17 lat, a moje życie opiera się tylko na tym, że myślę, czy mój tata rano się obudzi.
Mam 17 lat i boję się, że mój tata pod wpływem procentów spowoduje wypadek i komuś zrobi krzywdę.
Mam 17 lat i chciałabym, żeby mój tata przestał pić, żeby choć ten jeden raz zabrał mnie i mojego brata na lody, żeby przestał wydawać pieniądze na alkohol, bo na niego nigdy nie skąpi kasy.
Mam 17 lat i mam nerwicę natręctw, która zabrała mi 2 lata życia i zaburzyła normalne funkcjonowanie.
Mam 17 lat i chcąc spojrzeć na jakiegoś mężczyznę w przychylny sposób, muszę widzieć, jak zachowuje się po alkoholu, bo wiem, że można po nim być potworem.
Mam 17 lat i brzydzę się nawet samą sobą.
Mam 17 lat i mam dość udawania, że jest okej. Mój tata przez swój nałóg rozbił rodzinę.
Dodaj anonimowe wyznanie