Korespondowałam kiedyś z pewnym facetem przez jakieś pół roku. Jako że nie mam przyjaciół, przywiązałam się do niego, mimo iż ta znajomość istniała wyłącznie online. Po jakimś czasie facet zaczął mnie „dawkować”. Zamiast rozmowy przypominało to „dziś dostaniesz tylko cztery wiadomości”, „dziś dostaniesz tylko dwie wiadomości”. Znosiłam to, bo mi zależało. W tym samym czasie on zniechęcał mnie do wszystkich, udając wsparcie. W końcu nie wytrzymałam i pokłóciliśmy się, powiedziałam wprost, jak się czuję, ale on niezbyt się przejął. Gdy emocje opadły, chciałam jeszcze raz porozmawiać. Wiecie, co usłyszałam? Że mam mu płacić 500 zł miesięcznie po to, by dalej ze mną rozmawiał... Nie pamiętam kiedy wcześniej aż tak płakałam. Poczułam się jak śmieć. Oczywiście zerwałam z nim kontakt, ale było mi bardzo trudno wrócić do codzienności. Cwaniaczek chciał ustawić się moim kosztem.
Mam na tyle długie włosy łonowe, że można je czesać szczotką.
Ot, takie wyznanie.
Ostatnio ojciec zaprosił mnie na kolację na mieście. Najpierw zjedliśmy, później się spił, a następnie opowiedział mi o swoim życiu seksualnym i podbojach na Tinderze. Ogólną konkluzją było zdanie "Twoje koleżanki i laski w Twoim wieku są taaaaaakie łatwe". No dzięki, tato.
Poniedziałek rano, tydzień temu, dzień jak co dzień. Stoję w kuchni, robię śniadanie dla siebie i mojej ukochanej, która wprowadziła się miesiąc temu do mojego mieszkania, ona w tym czasie była w łazience.
Nalewam kawę do kubków, kiedy wybiega z toalety, cała w skowronkach. Piszczy:
- Skarbie, zgadnij, co się stało?!
- Hm?
- Jestem w ciąży!!!
Szok. Upuszczam dzbanek z kawą na podłogę, rozbija się. Jak to możliwe? Przecież współżyjemy, nawet bardzo często i intensywnie, ale...
- To niemożliwe.
- Ależ tak, na pewno, zrobiłam dwa testy! Tak się cieszę, zawsze chciałam mieć z tobą dziecko!
Ogarnia mnie gniew. Oczywiście, że to dziecko nie jest moje. I nie, nie dlatego, że stwierdzono u mnie bezpłodność. Nie dlatego też, że stosujemy antykoncepcję, bo nie, nie korzystamy ani z hormonalnej, ale z mechanicznej. Tylko dlatego, że jestem kobietą.
I ona naprawdę myślała, że może zajść ze mną w ciąży z samej miłości. Nie miała pojęcia, że jest potrzebna do tego sperma, wydawało jej się, że jeśli kobieta ma orgazm, to jej organizm sam wywołuje ciążę, dlatego nie myślała, że powiedzenie mi o tej ciąży będzie błędem.
Zresztą nie było błędem, bo od razu z nią zerwałam. Oczywiście zdradzała mnie z mężczyzną, przyznała się, kiedy ją oświeciłam, jak zachodzi się w ciążę, powiedziała, że kocha mnie i lubi ze mną współżyć, ale czegoś jej brakowało, zaczęło się z kolegą z pracy i nie potrafiła przestać.
Trochę mi przykro, bo to była moja pierwsza dziewczyna i naprawdę mi na niej zależało, ale zastanawiam się, jak mogłam wcześniej nie zauważyć, że żyję z taką idiotką...
Zaspałam do pracy. Szybkie ogarnięcie, bez porannej kawki wybiegam z domu. Wchodzę do sklepu po napój energetyczny, żeby zacząć funkcjonować jako tako. Facet w kolejce do mnie mówi, że nie powinnam tego pić, bo to niezdrowe, że się od tego tyje, że to sama kofeina, że wyniszcza wątrobę etc.
Najlepsze, że sam miał w wózku z 5 albo 6 piw oraz kilka butelek zwrotnych...
O 8 rano. :D
Należę do grona osób, które w stresowych sytuacjach nie są w stanie niczego zjeść. Zatem kiedy widzę, że przybrałam lekko na wadze... wymyślam sobie problemy. Tak jest, katuję się psychicznie, aby schudnąć. Efekty są natychmiastowe, ale z wymyślonymi problemami już sobie tak dobrze nie radzę. Często łapię doła na tydzień lub dwa, mimo że wiem, iż to wszystko w mojej głowie.
Cóż, głupie, ale działa. Mimo to nie polecam...
Dałem sie namówić i na czas budowy zamieszkalismy w rodzinnym domu mojej żony, w którym mieszkają jej siostra z dziecmi i już tego żałuję. Szukam mieszkania do wynajęcia, bo na pewno nie chce spędzić tutaj zimy, ale z uwagi, że sami mamy 5cio letnie dziecko mamy ogromny problem z wynajęciem mieszkania. Rodzinna atmosfera nie jest rodzinna, była nią przez pierwsze dwa dni. Szwagierce jest niewsmak nasza obecność, a mi samemu przeszkadza już wszystko, a w szegolnosci żywienie obcej dla mnie rodziny. Moja żona dużo gotuje i piecze, a wiadomo, że jak upiecze to musi dać też dzieciom szwagierki bo to dzieci i nie będą patrzyły jak moje je, gofra, naleśnika czy jakieś ciasto. Częste są sytuacje, gdzie ja wykładam kilkadziesiąt zł na składniki na ciasto i zostaje dla mnie mały kawałek albo nic. Albo kiedy przychodziłem do domu, szukałem swojego obiadu, a tam zostały jakieś resztki, bo wszyscy się poczęstowali i dawałem wlasnemu dziecku te resztki i sam jadłem kanapki. Nigdzie nawet nie mogę pojechać w spokoju ze swoim dzieckiem, nigdzie pójść, bo te dwie dziewczynki wszędzie chcą z nami, nawet do głupiej biedronki. Nie mam do tego już siły, rozmawiałem z żoną, że trzeba znaleźć jakies wyjscie i ma porozmawiac z siostrą, bo dzieci, dziećmi, ale my nie mamy portfela bez dna, a poza tym budujemy się i mamy pilniejsze wydatki od karmienia jej rodziny. Szwagierka uznała to za atak i napięta juz atmosfera stała się nadzwyczaj zła, a sytuacja z dziećmi jest poprostu patowa. Przyjęliśmy taktykę kupowania niektorych rzeczy tak aby były wyliczone i można było pokazać dzieciom, że jak damy to wujek, ciocia córka nie będą mieli na śniadanie, że muszą wziąć pieniądze od mamy jadąc z nami do piekarni, bo my nie mamy aż tyle itp. Nakładają się do tego inne problemy mieszkaniowe dnia codziennego, nieporozumienia z żoną, problemy na budowie, stresująca praca, brak czasu i odpoczynku i jestem przepracowaną i zajechaną beczķą prochu która za chwilę wybuchnie. Nerwów już nie mam.
Paręnaście lat temu, jak miałam może 7 lat byłam z ciocią w parku. Świetnie się bawiłam gdy nagle zachciało mi się do toalety, ale że nie było w pobliżu żadnej poszłam się załatwić w krzaki. Ciocia na moje nieszczęście nie miała chusteczek, więc podtarłam się liściem. :)
Wszystko spoko wróciłam do zabawy... parę godzin później jak już wróciliśmy do domu, poszłam do łazienki, a tam z miedzy moich pośladków wypadł wielki czarny ŻUK, chyba na pewno go udusiłam... co on musiał tam przeżyć... :( Oczywiście wiecie o tym tylko Wy i ja. :D
Gdy miałam 5 lat i wiedziałam dobrze, że w celu oddania moczu należy udać się tam, gdzie nawet król chodzi piechotą oraz że dzieci w tym wieku nie siusiają już przez sen, zdarzył mi się mały epizod. Niestety. W nocy oddałam przez sen całą zawartość pęcherza. Niemniej jednak, będąc sprytnym dzieckiem, chciałam uniknąć komentarzy rodziców i młodszej siostry, z którą dzieliłam łóżko, więc ściągnęłam z siebie mokrą piżamę, ukryłam na dnie kosza na pranie, ubrałam czystą, przeturlałam siostrę na miejsce zbrodni, a sama położyłam się na suchym miejscu.
Rano gdy wszyscy wstali, a siostrzana piżamą przemokła, zadowolona komentowałam, że taka duża, a sika w majtki (piżamę).
PS Niestety mój podstęp się wydał, gdy mama robiła pranie i znalazła mokrą piżamę.
Ponad dwa lata temu rozstałam się po 3 latach związku.
Z mojej strony nie czuję nic i nie mam zamiaru mieć nic do czynienia z tym człowiekiem.
Od naszych wspólnych znajomych wiem, że jego żona ma bzika na moim punkcie, ciągle o mnie wypytuje i robi mu dziwne sceny zazdrości.
Ostatnio płakała kilka tygodni, bo urodziła córkę w dniu moich urodzin...
Dodaj anonimowe wyznanie