#0xyhQ
Nalewam kawę do kubków, kiedy wybiega z toalety, cała w skowronkach. Piszczy:
- Skarbie, zgadnij, co się stało?!
- Hm?
- Jestem w ciąży!!!
Szok. Upuszczam dzbanek z kawą na podłogę, rozbija się. Jak to możliwe? Przecież współżyjemy, nawet bardzo często i intensywnie, ale...
- To niemożliwe.
- Ależ tak, na pewno, zrobiłam dwa testy! Tak się cieszę, zawsze chciałam mieć z tobą dziecko!
Ogarnia mnie gniew. Oczywiście, że to dziecko nie jest moje. I nie, nie dlatego, że stwierdzono u mnie bezpłodność. Nie dlatego też, że stosujemy antykoncepcję, bo nie, nie korzystamy ani z hormonalnej, ale z mechanicznej. Tylko dlatego, że jestem kobietą.
I ona naprawdę myślała, że może zajść ze mną w ciąży z samej miłości. Nie miała pojęcia, że jest potrzebna do tego sperma, wydawało jej się, że jeśli kobieta ma orgazm, to jej organizm sam wywołuje ciążę, dlatego nie myślała, że powiedzenie mi o tej ciąży będzie błędem.
Zresztą nie było błędem, bo od razu z nią zerwałam. Oczywiście zdradzała mnie z mężczyzną, przyznała się, kiedy ją oświeciłam, jak zachodzi się w ciążę, powiedziała, że kocha mnie i lubi ze mną współżyć, ale czegoś jej brakowało, zaczęło się z kolegą z pracy i nie potrafiła przestać.
Trochę mi przykro, bo to była moja pierwsza dziewczyna i naprawdę mi na niej zależało, ale zastanawiam się, jak mogłam wcześniej nie zauważyć, że żyję z taką idiotką...
Nie ma takich głupich ludzi na świecie, zaszcza w wieku, w którym się już pracuje.
co to gówno robi na głównej
Nie wierzę, że tacy ludzie istnieją. Wyznanie jest wg mnie nieprawdziwe.