Paręnaście lat temu, jak miałam może 7 lat byłam z ciocią w parku. Świetnie się bawiłam gdy nagle zachciało mi się do toalety, ale że nie było w pobliżu żadnej poszłam się załatwić w krzaki. Ciocia na moje nieszczęście nie miała chusteczek, więc podtarłam się liściem. :)
Wszystko spoko wróciłam do zabawy... parę godzin później jak już wróciliśmy do domu, poszłam do łazienki, a tam z miedzy moich pośladków wypadł wielki czarny ŻUK, chyba na pewno go udusiłam... co on musiał tam przeżyć... :( Oczywiście wiecie o tym tylko Wy i ja. :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Mógł być to żuk gnojarz i zaserwowałaś mu szwedzki stół tuż przed śmiercią.
Zginął tam gdzie żył, myślę że był szczęśliwy.
Haha :) też sobie tak pomyślałem. Wspaniała śmierć :)
zrobiłeś mi dzień tym komentarzem, chichram się jak głupi ;)
"co on musiał tam przeżyć..."
"Stąd nauka jest dla żuka:
Żuk na żonę żuka szuka."
Ten szukał pewnie gunwa. I znalazł.