#59Xwd

Kiedyś kiedy jeszcze byłam naprawdę małym brzdącem, całe dnie spędzałam na podwórku, na zabawie z rodzeństwem albo z mamą. To była dla mnie codzienność.

Pewnego dnia obudziłam się w nocy i poczułam silną potrzebę udania się do WC. Wstałam z łóżka i poczłapałam do drzwi (żeby dotrzeć do łazienki, musiałam minąć drzwi wejściowe). Kiedy przechodziłam obok nich, zobaczyłam jakiegoś mężczyznę, który wszedł do domu, podszedł do mnie i zaczął mnie przytulać, witać się ze mną. Byłam kompletnie zaskoczona i zaczęłam wołać mamę i pytać tego pana kim jest!

Okazało się, że ów pan jest moim tatą. Mieszkał cały czas z nami. Po prostu kiedy ja wstawałam i kładłam się spać, on cały tydzień pracował po 15 godzin dziennie, żeby utrzymać naszą 6-osobową rodzinę, a ja po prostu z czasem zapomniałam o jego obecności.

Zawsze kiedy o tym pomyślę, ile tata dla nas poświęcił, to jestem z niego dumna.

#jpdc3

Ze swoim chłopakiem jestem już od 8 lat. Chodzimy ze sobą od końca liceum, razem poszliśmy na studia, zamieszkaliśmy też wspólnie. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci i oboje nie wyobrażamy sobie być z kimkolwiek innym. Mój facet jednak nie chciał się żenić. Nie miał żadnych logicznych argumentów, głównie przemawiał fakt za tym, by nie wydawać tyle siana, kisić się w garniturze i ulec temu całemu ślubnemu zawirowaniu. Kwitował to pytaniami "po co, skoro tyle lat jest dobrze?". Mi jednak brakowało tego papierka. Martwiłam się o przyszłość. Przecież żaden lekarz nie poda mi informacji o jego stanie zdrowia, nic za niego nie załatwię, a i deklaracja miłości aż po grób w gronie przyjaciół i rodziny wydawała mi się niezbędna. Moje usilne prośby i argumenty nie pomagały, zaparł się jak osioł.

Pewnego wieczora wkurzyłam się tak bardzo, że wymyśliłam szatański plan. Zaczęłam sobie sama wysyłać kwiaty do pracy, że to niby od zadowolonego klienta. Na początku był tylko zainteresowany, stwierdził, że to miłe, że ktoś docenia moją pracę. Potem wysyłałam sobie bukiety średnio raz w tygodniu, a koleżanka pisała dla mnie liściki z miłymi, pochlebnymi słowami. Mój luby coraz bardziej się niepokoił, tym bardziej że obnosiłam się z kwiatami, specjalnie przy nim chwaliłam gust mojego tajemniczego wielbiciela.

Chłopak nie robił mi wyrzutów, nie wściekał się, ale widać było, że przejmuje się sytuacją. Miesiąc później (po 7 bukietach) zaprosił mnie do wytwornej restauracji, padł na kolana i poprosił o rękę. W przyszłym roku ślub.

Nigdy się nie dowie.

#DCWZO

Każdy marzy o pięknych dzieciach a ja? Chcę, żeby były przeciętne.



Zawsze mnie określano jako najładniejszą dziewczynę w klasie, nie byłam nigdy próżna lecz przyznam obiektywnie, że ludzie atrakcyjni mają łatwiej. Każdy chętniej pomoże, łatwiej wybaczy i będzie miał więcej cierpliwości. I właśnie przez te i inne rzeczy, za mało się starałam w życiu. Teraz żałuję, że nie uczyłam się więcej, że nie byłam bardziej od siebie wymagająca. Udało mi się znaleźć dobrą pracę, jednak widzę co się dzieje z ludźmi przez urodę. Masa popularnych dziewczyn, które znałam w szkole, dziś mają w najlepszym przypadku bogatego męża, w gorszym pracują przy kosmetykach, recepcjach, zostają modelkami. Oczywiście nie są to złe prace.



Ostatnio jednak podpatrzyłam na FB te szare myszki, które siedziały z nosem w książkach. Nie były "fajne", zawsze wycofane, bez makijażu, modnych ubrań, lekko za grube czy nieładne. A dzisiaj? Studia lekarskie/przyrodnicze i praca w laboratoriach, politechniki i stopnie doktorskie, a ich wygląd? Mając pieniądze można naprawdę się zmienić. Zauważyłam, że kilka z nich zrobiło sobie operację np. nosa, za który były wyśmiewane, czy biustu, za co były nazywane "dechami". Do tego schudły, przez dobrą dietę i wiek, trądzik odpuścił  i obecnie mają świetne wykształcenie, pracę i dodatkowo wygląd, podczas gdy te szkolne piękności zaczęły ów piękność tracić, a kariera nie bardzo poszła.



To samo dotyczy się również mężczyzn. Ile było takich, dla których dziewczyny zrobiłyby wszystko? Najlepszy z wf, umięśniony i fajnie ubrany. Nie to co ten zwykły chłopak. Mijają lata. Widzę tych ludzi znowu. Dalej przystojni, fajnie zbudowani i pewni siebie... gdy podają mi drinka albo przynoszą jedzenie. Praca nad sylwetką to kupa czasu, więc nie mają go na inne rzeczy i pewnie nie chcą. Również po latach są barmanami/kelnerami w białych koszulach, reklamują bieliznę i generalnie wykonują zawody polegające na kontakcie z klientem niż te wymagające konkretnych sprecyzowanych umiejętności i wiedzy w danej dziedzinie. Jak będzie miał jeszcze ochotę na naukę, może skończy awf i zostanie trenerem osobistym.



I z takimi właśnie facetami na początku wiążą się dziewczyny opisane powyżej, a w dorosłym życiu szukają tych, na których nigdy by nie spojrzały. Nawet znam przypadek gdy dziewczyna ze szkoły średniej po latach odezwała się do kolegi "kujona" z klasy, gdy dowiedziała się, że prowadzi serwis komputerowy i dużo zarabia. Nie wrzucam wszystkich do jednego wora, tu i tu po obu stronach znajdziemy ludzi łamiących schematy i stereotypy. Samej udało mi się taki złamać. Jednak w większości widzę, że przez ponadprzeciętną urodę można czasem więcej stracić w skali całego życia...

#eHIUU

#kHfRx wywołało sporo kontrowersji, i mimo że zostało potwierdzone w komentarzach przez osoby z tego środowiska, to i tak zostało przez niektórych okrzyknięte propagandą, a ja gówniarą, która zmyśla. Nie, nie jestem gówniarą, od kilku lat jestem dorosła, nie wiem też gdzie wy widzicie propagandę, a żeby zmyślić to wyznanie, musiałabym zrobić spore rozeznanie, a jestem na to za leniwa. I jestem pewna, że mama miała o wiele więcej weganek na oddziale, ale one po prostu zachowywały się normalnie i nie czuły potrzeby dzielenia się swoimi upodobaniami dietetycznymi.

Opisałam problem, widziany oczami mojej matki, a wciskanie mi słów i poglądów, które nie są moje, strasznie mnie zirytowało. Gdzie napisałam, że dbanie o naturalność jest głupie? Ja po prostu podziwiam, że im się chce, a dopóki nikomu tym nic nie robią to wolna droga, ale matki z łóżka obok nie chcą słuchać, że są okropne, bo używają chusteczek nawilżanych.

Gdzie napisałam, że trzeba karmić mlekiem matki? Mleko jest, albo go nie ma i wtedy trzeba karmić czym innym, a problem jest taki, że te NAWIEDZONE eco-weganki na nic innego nie pozwolą. Wiem też, że niska waga nie jest wyznacznikiem choroby, ani wyznacznikiem ilości mleka, ale zapewniam, że BMI w granicach 15-16 już jest, a w 80% właśnie takie mają te NAWIEDZONE eco-weganki. A mama, to nawet dorabiała w klinice nastawionej na naturalne karmienie, więc wie kiedy dziecku mleko wystarczy, a kiedy nie.

Tak jak pisałam, położne rozumieją, że matką po porodzie często odwala, one same rodziły zazwyczaj na tym samym oddziale i nawet im odwalało, ale chyba mają sobie prawo ponarzekać między sobą albo w domu. Nie rozumiem skąd ten zarzut nieczułości. Ja wiem, że są okrutne położne, ale zapewniam, że moja mama taka nie jest, jej koleżanki przy niej też się tak nie zachowywały. Jeden lekarz taki jest, ale nie dość, że stary, to jeszcze gej i one nic na to poradzić nie mogą.

A co do nadwrażliwości na bodźce, to ja o tym wiem, ale wytłumacz to tym NAWIEDZONYM. Dzieci mają czasem awersje do dotyku, no ale naturalnie jest trzymać dziecko na swojej gołej klacie. Dziecko ryczy, położna pokazuje, że jak go zawinąć w pieluszkę i zostawić to się uspokaja. Oni przyjmują do wiadomości, a po kwadransie znów to samo i dziecko ryczy.

Był też taki przypadek, że dziecku stanęły w gardle pozostałości po wodach płodowych, wtedy wystarczy podać KILKA kropel glukozy a dziecko albo to połknie, albo wyrzyga i po problemie. Ale glukoza to zło, dziecko męczyło się długo, a jak matka poszła spać, to położna i tak dziecku pomogła. Czy to jest normalne? Czy normalne jest ryzykowanie niewykrycia fenyloketonurii?

To był hejt na antyszczepionkowców, ale nie na wegan a na NAWIEDZONYCH wegan. Wali mnie, co kto robi ze swoim życiem, dopóki rujnują tylko swoje zdrowie, ale niech nie będzie zagrożeniem dla innych.

#bfjhO

Nadszedł wrzesień, zmierzch zapada coraz szybciej i dzięki temu mogę częściej realizować moje hobby. Mianowicie lubię oglądać przez okna jak wyglądają czyjeś mieszkania. Żelazna zasada - jeśli ktoś jest akurat w pokoju, odwracam wzrok. Nigdy też nie gapię się otwarcie (zawsze kątem oka) i nie stoję komuś pod oknem, bo zdaję sobie sprawę, że i bez tego moja rozrywka jest mocno popieprzona.

Po zmroku (zimą najchętniej) spaceruję po osiedlu i zaglądam w niezasłonięte okna. Lubię się wtedy zastanawiać, kim są ludzie, którzy tam mieszkają - np. ma dużo książek i notatek na półkach, może student, ciekawe, co studiuje.

Mam swoje ulubione "miejscówki" - "zielony pokój", pomalowany na zielono i z ogromną ilością roślin doniczkowych.

"Kocie mieszkanie" - z kilkoma wielkimi drapakami dla kotów i całym systemem półek, legowisk i zabawek dla czworonogów. Czasami nawet widać hasające kotki.

Staram się to robić jak najrzadziej, no ale... Ciągnie mnie do tego.

#5tTST

Historia z nieprzyjemnej sytuacji, którą przechodził każdy mężczyzna.

W wieku 16 lat dzieliłem pokój z ojcem na czas remontu swojego pokoju. Miałem dość stresujący tydzień, ponieważ wszystkie sprawdziany z przedmiotów ścisłych miały odbyć się w jednym tygodniu i wiedziałem, że nie ogarnę wszystkiego.
Pewnej nocy miałem sen, gdzie byłem na basenie, na którym byłem gwiazdą porno. Sen był, jak by to ująć, dość przyjemny... Nagle obudziłem się w środku w nocy z kisielem w gaciach.... No cóż, opcja była jedna, zmienić majtki tak, by nikt się nie połapał, a że ojciec był w tym samym pokoju, nie mogłem go obudzić. Cichutko jakbym okradał bank zszedłem z łóżka, po czym udało się otworzyć szafkę bez obudzenia kogokolwiek. Tak się śpieszyłem, że za szybko zamknąłem szafkę, przez co obudziłem ojca. W tamtym czasie ćwiczyłem, więc przyszła mi dość ciekawa rzecz do głowy. Zamknąłem oczy i na czuja poszedłem do łóżka i zacząłem robić pompki. Ojciec mówił do mnie, a ja udałem, że lunatykuję i robiłem pompki na łóżku, po czym nagle przestałem.

Na drugi dzień ojciec pytał się, czy dobrze się czuję. Prawie się roześmiałem, jak sobie to przypomniałem i dalej udając głupa, powiedziałem, że ręce mnie bolą. Do matki powiedział, że lunatykuję i robię pompki.
Najśmieszniejsze było to, że mu nie uwierzyła i wyszedł na idiotę :D

#xvddl

Jako małe dziecko byłem dzieckiem bardzo energicznym, podobno lekarz kilka razy podczas bilansu wpisał, że mam nadpobudliwość. Jak mama była w domu, to potrafiłem spać nawet przez kilka godzin, ale gdy tylko na moment wyszła z pokoju, to momentalnie się budziłem. Jak rodzice chcieli mnie zostawić z rodzeństwem (młodszy o 2 lata brat i drugi o 2 lata starszy), to straszyłem ich, że odkręcę kurki w kuchence i wysadzę dom w powietrze (miałem wtedy jakieś 5 lat). Jak się młodszy brat urodził, to zrobiłem sobie z niego gryzaczek (z opowiadań mamy). Mama kładła nas razem w łóżeczku, a ja go gryzłem i głupio jej było, jak się na nią lekarze patrzyli, bo myśleli, że te ślady to wina rodziców. Czasami jak jednak udało się rodzicom zostawić nas samych w domu, bo musieli iść w pole (mieszkaliśmy na wsi), wtedy zawsze miałem głupie pomysły.
Raz z młodszym bratem wylewaliśmy wodę butelkami (byliśmy w domu zamknięci od zewnątrz, żebyśmy nie uciekli) i sąsiadka poszła do rodziców powiedzieć, że mamy w domu powódź. Innym razem z bratem zrobiliśmy sobie ślizgawkę... wziąłem piankę do golenia mojego taty i spryskałem cały pokój — przednia zabawa była. Jak uczyłem młodszego brata jeździć na rowerku bez dodatkowych kółek, to stwierdziłem, że nie ma co czekać i się męczyć i go popchnąłem z górki tak, że po kilkunastu metrach wbił się w płot. Dodatkowe kółka już nie były potrzebne, nauczył się jeździć.

Przez takie akcje mama zawsze żartobliwie mówiła, że życzy mi, żebym miał takiego samego syna jak ja, żebym się sam przekonał, jak to jest „wychowywać takiego małego diabła”. Właśnie się dowiedziałem, że zostanę ojcem i mam nadzieję, że akurat te życzenia mojej mamy się spełnią :)
Dodaj anonimowe wyznanie